Uzależnienie. Wolność.

Droga Pani Beato!

Chciałabym jeszcze raz podziękować za dzisiejsze spotkanie i piękną dedykację Na żywo trochę mnie zamurowało, więc dodam jeszcze, że dziękuję za wszystko, co Pani robi. To od Pani wszystko się zaczęło, to Pani pchnęła mnie do działania. To dzięki Pani w końcu przyznałam się przed sobą, że jestem alkoholiczką i postanowiłam zawalczyć o siebie, o dobre życie. Oczywiście ciągle jeszcze szarpię się ze sobą, potykam się, upadam, mam ochotę rzucić to wszystko w diabły, ale mimo wszystko jestem teraz w zupełnie innym miejscu, niż wtedy, kiedy po raz pierwszy do Pani napisałam. Dziwne to miejsce, kiedy dawnego życia już nie ma, a nowe się jeszcze nie ukształtowało, ale uczę się cierpliwości, muszę “dać czasowi czas” i mam w sobie wiarę, że będzie lepiej, że będzie dobrze. I czuję dużą wdzięczność, że nie muszę zmagać się z tym wszystkim sama, bo podsunęła mi Pani pomysł, żeby zacząć chodzić na mityngi AA – i od pięciu miesięcy chodzę, poznałam tam fantastycznych ludzi, a koleżanka ze wspólnoty poleciła mi dobrego terapeutę, więc teraz mam wsparcie z każdej strony i uczę się przyjmować to wsparcie, a nawet prosić o nie, bo zaczynam rozumieć, że nie muszę być już Zosią Samosią i cierpieć w milczeniu. Coraz częściej doświadczam prawdziwego spokoju i jest to cudowne uczucie. Więc nie poddaję się i doskonalę się w byciu Wojownikiem Słońca.

Naprawdę bardzo Pani dziękuję.

Serdecznie pozdrawiam

Ania, która chce być szczęśliwa

Odpowiadam:

Kochana Aniu!

Czasem człowiek jest jak wiewiórka na kołowrotku.  Przebiera nóżkami najszybciej jak potrafi, pokonuje kolejne szczebelki, słyszy swoje własne kroki… i stoi w miejscu. Nie czuje wiatru we włosach, krajobraz jest wciąż taki sam i mimo że naprawdę bardzo się stara, życie wydaje się ciemnym korytarzem pełnym zamkniętych drzwi i ułamanych klamek.

Kołowrotek daje pozór ruchu.

Ale tak naprawdę nie dzieje się nic.

Niby biegniesz, niby zdobywasz, osiągasz, ale w duszy rośnie pustka, wyobcowanie i strach.

Znam ludzi, którzy całe życie spędzają w takim biegu. Czasem mają poczucie, że mogliby spróbować żyć inaczej. Przestać pić, przestać brać leki i chorować, zacząć zdrowo jeść i uprawiać sport, wyjść z toksycznego związku, znaleźć pasjonującą pracę, odnaleźć połączenie z własną duszą, ale to jest tylko krótka myśl, zgaszona przez lęk przed nieznanym. Strach podpowiada, że lepiej zostać tu gdzie byłem przez całe życie, bo to jest jedyne miejsce, które dobrze znam. Być może niewygodne, być może zawsze mnie uwierało i być może nigdy nie byłem szczęśliwy, być może moja dusza zawsze wyrywała się na wolność, ale… Lepsze znane piekło niż nieznany raj.

Myśl o tym, że mógłbym odważyć się szukać szczęścia i wprowadzić do mojego życia konieczne zmiany jest w pierwszej chwili fascynująca. Ale już w następnym momencie rośnie fala niepokoju, lęków, zastrzeżeń i wizji katastrofy. To jest moment, kiedy większość osób się wycofuje. Zostają w uzależnieniu, toksycznym związku, poczuciu winy i niespełnienia, niechęci do siebie, innych i całego świata. Będą szukać winnych i marzyć o tym, żeby było inaczej, ale nie może być inaczej skoro nie jesteś gotowy do tego, żeby coś zmienić.

Z całego serca gratuluję ci odwagi i siły do tego, żeby podjąć to wyzwanie. To jedna z najtrudniejszych i najpiękniejszych rzeczy, jakie można dla siebie zrobić. Uzależnienie to pewien duchowy nawyk. Nabyty w dzieciństwie, zakodowany w podświadomości, kierujący emocjami tylko dlatego, że dotychczas nikt nigdy nie podjął działania, żeby odebrać mu moc. Program 12 Kroków, mityngi AA, terapia i świadoma praca nad swoim rozwojem duchowym to najlepsze narzędzia, które pomagają zrozumieć mechanizm uzależnienia i skutecznie się od niego uwolnić.

Człowiek uzależniony od alkoholu zwykle czuje się bardzo samotny. Ma wrażenie, że jest inny, nikt go nie rozumie, często ma też poczucie winy i niską samoocenę, woli się ukrywać i cierpieć w samotności. Najbardziej niezwykłe jest to, że we wspólnocie AA (Anonimowych Alkoholików) niespodziewanie odkrywasz, że wcale nie jesteś sam!! Spotykasz ludzi, którzy myślą i czują tak samo, i mają takie same problemy! I dzielą się tym, w jaki sposób sobie z nimi poradzili.

Dziękuję ci za list. To najwspanialsza wiadomość, jaką mogłam dostać pod koniec roku 😊 Gorąco cię ściskam i życzę najpiękniejszych świąt i szczęśliwego Nowego Roku 😊)

PS Chciałabym ci prezencie pod choinkę przesłać książkę ze specjalną dedykacją, proszę wybierz jaką 🙂

Beata Pawlikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *