To było dwa lata temu

„Dzień dobry Pani Beato!

Początek taki oficjalny, ale teraz będę się zwracała do Pani po imieniu, dlatego, że jesteś bardzo bliską mi osobą. Cudownie, że jesteś i , że dzielisz się z innymi swoimi przemyśleniami o życiu. Takich rozmów (filmików, książek) potrzebowałam od dawna, a od dwóch lat, po tragedii jaka mnie spotkała to Ty i Twój przekaz jest ze mną cały czas. Bardzo mi pomagasz żyć i funkcjonować na co dzień.

To było dwa lata temu. Mój mąż kupił mi dwie książki Twojego Kursu pozytywnego myślenia. Wzięłam je do ręki, przejrzałam i odłożyłam na szafkę przy łóżku, gdzie było dużo książek, mówiąc, że kiedyś chętnie przeczytam , ale teraz nie mam na to. Trzy tygodnie później, w sobotni czerwcowy poranek nagle zmarł mój mąż. Tego dnia zbudził się po godz 5.00 z silnym bólem brzucha, poszedł do kuchni, wziął leki p-bólowe (był lekarzem, więc teoretycznie i praktycznie wiedział jak sobie pomóc), wziął jeszcze prysznic, żeby się lepiej poczuć, wrócił do łóżka i powiedział, że spróbuje zasnąć. Ja przygotowałam śniadanie, wzięłam prysznic i przyszłam do sypialni, żeby zobaczyć i zapytać jak mąż się czuje. Podeszłam do męża i zobaczyłam, że nie oddycha i, że ma lekko siną rękę, którą położył pod głową. Bardzo się przestraszyłam, natychmiast zadzwoniłam po pogotowie i robiłam to co mówił mi dyspozytor , czyli odwróciłam męża na wznak , rozpoczęłam reanimację mocno ugniatając serce i cały czas głośno błagałam Boga o pomoc. Za chwilę przyjechał Zespół Ratownictwa Medycznego…..

Niestety, pomimo godzinnej reanimacji, głośnych modlitw na kolanach, dzieci i moich, nic nie można było zrobić. To był koniec ! Nagłe zatrzymanie krążenia i nagle moje życie się rozsypało. Przeżyłam szok, tym bardziej, że byliśmy z mężem jak dwa gołąbki, jak całość, podobnie odbieraliśmy ten świat. Do tej pory mam wysoki poziom hormonów stresu w organizmie.

I wtedy sięgnęłam po Twój kurs pozytywnego myślenia, zaczęłam pracować z książką. Powoli, dzień po dniu czytałam te rozdziały, myślałam i opisywałam swoje emocje, nazywając i wyrzucając je z siebie. To mi pomagało i trzymało przy życiu. Pomyślałam, że to jest tak, jakby Bóg kierował moim mężem, że właśnie w takim czasie kupił mi te książki, nie wiedząc, że będą mi bardzo pomocne. Może to było takie przeznaczenie, nie wiem, ale wiem, że ta forma pomocy działa. Dziękuję Ci bardzo Beatko, że jesteś , że tworzysz coś co pomaga innym. Przeczytałam i przerobiłam cały Twój kurs pozytywnego myślenia. Oglądam Twoje filmiki, nieraz, gdy budzę się w nocy, nie mogę spać, to włączam Twój filmik, słucham Twojego kojącego głosu, krzepiących wypowiedzi i uspokojona zasypiam. Teraz syn kupił mi książkę napisaną przez Ciebie „Kody podświadomości” z którą zaczynam pracę nad sobą. Robisz coś bardzo dobrego. Moje życie daje temu świadectwo. Chętnie uczestniczyłabym w warsztatach zorganizowanych przez Ciebie. Pozdrawiam i ściskam Cię bardzo mocno

Beata

Odpowiadam:

Kochana Beatko! Dziękuję za wzruszający list i podzielenie się tą niezwykłą historią. Współczuję Ci trudnych dwóch lat. Czuję, że życie prostuje Ci teraz wszystkie ścieżki i prowadzi Cię do najpiękniejszego życiowo miejsca. Mam nadzieję, że Ty też to czujesz 😊 Najbliższe zaplanowane warsztaty mamy podczas wypraw do dżungli we wrześniu i listopadzie tego roku, ale mam też plany zorganizowania warsztatów w Polsce – na razie tylko nie wiadomo gdzie i kiedy, bo wszystko zależy od rozwoju bieżącej sytuacji. Mam nadzieję, że prędzej lub później się spotkamy 😊 Chciałabym do Pani wysłać mały prezent, na jaki adres? Serdecznie pozdrawiam i ściskam majowo 😊

Beata Pawlikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *