Jak zostać narciarzem

Pewien pan marzył o tym, żeby nauczyć się jeździć na nartach. Szeroko otwartymi oczami obserwował narciarzy w telewizji. Palce same otwierały mu się, żeby chwycić za kijki. Wydawało mu się, że czuje na twarzy pęd zimowego powietrza, widzi skrzące się w słońcu kryształki lodu. Nocami śnił o tym, że przypina narty i rusza na trasę. Nawet jego ciało zdawało się tęsknić za ruchem, wysiłkiem i pokonywaniem otwartej przestrzeni.

Pewnego dnia pan wstał z fotela i postanowił spełnić swoje marzenie. Znalazł sklep, gdzie sprzedaje się narty. Sprawdził jakie są godziny otwarcia. Znalazł w internecie odpowiedni model. Wsiadł do samochodu, przyjechał do sklepu, pchnął drzwi z dreszczem oczekiwania. Wszedł do środka, poczuł zapach przygody, wyzwania i pełni życia. Porozmawiał z uprzejmym sprzedawcą, a następnie zrobił to, czego tak bardzo pragnął.

Kupił narty. Przywiózł je do domu. Rozpakował. Przeczytał instrukcję obsługi i konserwacji. A potem usiadł w fotelu i siedział przez następnych kilka lat, zastanawiając się dlaczego wciąż czuje się nieszczęśliwy i niespełniony. Przecież ma narty! Wie jak ich używać! Dlaczego więc nie wypełnia go radość, szczęście, poczucie sensu i celu???!!!….

To przypomina mi historię pewnej pani, która była głodna, więc poszła do sklepu spożywczego. Kupiła wszystko, na co miała ochotę. Świeże dojrzałe owoce, razowy chleb z czarnuszką i słonecznikiem, pasztet z soczewicy, awokado, szczypiorek, banany i gorzką czekoladę. Przyniosła zakupy do domu, rozłożyła je na stole. Powąchała chleb, przeczytała skład pasztetu, pogłaskała mango. A potem usiadła na krześle i zastanawiała się dlaczego wciąż jest głodna.

Otóż droga pani, nie wystarczy mieć jedzenia na talerzu, żeby zaspokoić głód. Trzeba je zjeść! Włożyć do ust, odgryźć kawałek, przeżuć zębami, wymieszać ze śliną, połknąć, strawić. Jedzenie musi stać się częścią twojego ciała, żebyś mogła uzyskać z niego wszystkie wartości odżywcze i zamienić się w twoją siłę.

A pan, drogi panie, pewnie już wie, że nie wystarczy mieć narty i znać instrukcję obsługi, żeby zostać narciarzem! Trzeba narty wyjąć z opakowania, ubrać się w ciepłą kurtkę, wyjść na dwór, przypiąć narty do butów, wziąć do rąk kijki, a następnie zjechać na nich z pierwszej górki! Popełnić pierwszy błąd, zaryć twarzą w śnieg, poczuć jego mokre zimno na skórze, wstać, otrząsnąć się, znów wejść na pagórek i spróbować z niego zjechać jeszcze raz! Trzeba przewrócić się jeszcze wiele razy, poobijać sobie ciało, nabawić się siniaków, ale z każdym upadkiem zyskiwać doświadczenie, wiedzę i umiejętność jeżdżenia na nartach.

Z ĆWICZENIEM MYŚLENIA JEST TAK SAMO.

Przeczytałeś rozdział w książce? Kiwałeś przy tym głową, że się zgadzasz, że to prawda, że właśnie tak chciałbyś myśleć. A potem przewróciłeś stronę, gotowy czytać dalej. Ale halo!!! To jest tak, jakbyś postawił gorący obiad na stole, a potem wyszedł do drugiego pokoju, żeby zająć się innymi rzeczami. Twój obiad wystygnie, a ty będziesz wciąż tak samo nienajedzony, jak byłeś wcześniej!

Nie wystarczy powąchać ananasa, żeby dostać jego witaminy. Musisz go obrać, pokroić, a potem zjeść. Dopiero wtedy staje się częścią twojego systemu i zasila cię swoją mocą.

Nie wystarczy przeczytać stu zdań, żeby zmienić swój sposób myślenia. Musisz je własnoręcznie napisać, przeczytać na głos i dopuścić do swojego serca, żeby je w pełni zrozumieć. Dopiero wtedy staną się częścią twojego systemu i zaczną cię zasilać swoją mocą.

Fragment książki „KODY PODŚWIADOMOŚCI. Praktyczny kurs życiowej przemiany”, premiera 15 stycznia, dostępna już teraz przedpremierowo w Empiku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *