Wywiad dla pisma “Razem”

  1. Jakim była Pani dzieckiem?

Chodziłam własnymi ścieżkami. Nie lubiłam gier zespołowych, nie miałam przyjaciółek, nie interesowały mnie ubrania ani makijaż. Wolałam spędzać czas w moim wewnętrznym świecie: pisać, rysować, słuchać muzyki, wędrować wśród drzew.

Skąd się wzięła Pani wielka pasja podróżnicza? “Od zawsze” była Pani ciekawa świata czy odkryła Pani swoją pasję w późniejszych latach?

Zawsze o tym marzyłam. Od chwili kiedy zobaczyłam zdjęcia z dalekich krajów, gdzie istniała inna cywilizacja. Chciałam poczuć jak to jest kiedy mieszkasz w dżungli albo kiedy jesteś Buszmenem w Afryce. O czym wtedy marzysz? Jak wygląda twoja codzienność? Co jesz na śniadanie? Jakim jesteś człowiekiem?

Jak wygląda typowy dzień Beaty Pawlikowskiej w dżungli miejskiej?

Wstaję wcześnie – bo chodzę wcześnie spać – ubieram się i idę biegać. Potem zaparzam yerba mate, jem na śniadanie płatki owsiane z orzechami, migdałami i bananem, i siadam do pracy, czyli do pisania nowej książki. Około południa gotuję zdrowy wegański lunch, ćwiczę jogę, czasem wychodzę na rower, żeby przewietrzyć głowę, a potem wracam do pracy. Przygotowuję audycję do radia, piszę felieton albo odpowiedź na list, czasem nagrywam film, który zamieszczam na YouTube. Zamiast kolacji jem jabłko albo piję koktajl owocowy. Idę spać około ósmej wieczorem.

Osoby takie, jak Pani, które mają wiele pasji i talentów, często spotykają się z zawiścią innych. Jak radzi sobie Pani z krytyką, złymi emocjami i toksycznymi ludźmi?

Robię swoje. Ludzie mają prawo wyrażać swoje opinie na mój temat, także takie, które są niesprawiedliwe albo nieprawdziwe. Ja mam prawo ich nie słuchać i poświęcać mój czas na zajmowanie się tym, co jest dla mnie ważne. Poza tym wiem, że ludzie sa różni i nie wszystkim będzie się podobało to co robię.

Jakie pułapki czyhają na człowieka, który pragnie zacząć wszystko od nowa?

Kiedy chcesz zacząć wszystko od nowa i masz głęboko w sercu taką intencję i przekonanie, świat zaczyna się tobą opiekować. Podsuwa ci nowe cudowne smaki, zapachy i widoki, stawia na twojej drodze potrzebne książki, filmy, osoby. Czujesz się wtedy trochę jak dziecko, które musi nauczyć się na nowo myśleć i doświadczać rzeczywistości. Jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że będziesz czasem wpadał w dawne tory litowania się nad sobą, przywiązania do bycia ofiarą, poczucia niższości albo wywyższania się nad kimś. Wtedy po prostu przypomnij sobie o tym jaki jest twój cel i zaopiekuj się sobą jak zagubionym dzieckiem. Bądź dla siebie kochającym, rozumiejącym przyjacielem. Wspieraj siebie i codziennie rób ćwiczenia, które pomogą ci zapisać na nowo podświadome kody.

Jak po kilku tygodniach spędzonych w dżungli amazońskiej wraca się do dżungli miejskiej? Czy mają one ze sobą coś wspólnego?

W obu tych dżunglach można spotkać piranie i jaguary 🙂 Tyle że piranie amazońskie żyją w rzekach, a piranie miejskie raczej w biznesie. Jaguary w Amazonii mają cętki na skórze, a jaguary w miastach twardą karoserię i światła mijania. Poza tym te dwa miejsca są tak różne jak dwie planety. Ludzie w dżungli amazońskiej są zawsze sobą, nigdy niczego nie udają i nie grają. Dla ludzi w miastach codziennością jest budowanie pozorów albo manipulowanie faktami w celu osiągnięcia celu. W dżungli najważniejsze jest życie, a w mieście – pieniądze. To dwa różne światy.

Z jakich codziennych wygód trzeba zrezygnować, jeśli chce się odkrywać najdziksze zakątki świata?

Podczas podróży wszystko może się zdarzyć. Nigdy nie wiadomo co może cię zaskoczyć. Czasem trzeba marznąć, cierpieć głód albo nadzwyczajnie wielki upał. Zdarzało mi się spać na desce i w komórce podobnej do więziennej celi. Na statku płynącym po Ukajali w Peru było tak ciasno, że nie było jak przedostać się do łazienki. Trzeba być elastycznym. Pogodzić się z tym, że nie zawsze można się umyć, najeść albo odpocząć. 

Czy była Pani kiedyś w sytuacji zagrożenia życia? 

Kilka razy zdarzyły mi się takie sytuacje. Pewnego dnia w górach Peru dostałam ataku choroby wysokościowej. Wiedziałam, że to niebezpieczne, bo w przypadku niedotlenienia płuc i mózgu można po prostu umrzeć. Czułam się bardzo źle i słabo. Nie miałam siły wstać ani podnieść ręki. Czułam, że odpływa ze mnie resztka energii i zrozumiałam, że to jest już koniec. W myślach zobaczyłam różne obrazy z mojego życia i nagle pomyślałam: „Ale ja miałam super życie! Warto było przeżyć to wszystko. Jeśli to jest mój ostatni moment na Ziemi, to trudno. Niech tak będzie”. Kilka godzin później zaczęło świtać, na niebie pojawiła się pierwsza różowa kreska zapowiadająca nadejście słońca, otworzyłam oczy i odkryłam, że wciąż żyję 🙂 

Które podróże dają Pani więcej radości: te egzotyczne czy te w głąb siebie?

Obie są fascynujące. Podczas egzotycznych wypraw można odkryć niesamowicie piękne miejsca. Podczas podróży w głąb siebie znajduje się ukryte emocje i poznaje własną duszę, dzięki czemu można bardziej cieszyć się z bycia człowiekiem.

„Weź przykład z truskawek. Truskawki są zadowolone z bycia truskawkami.” – pisała Pani w „Planecie dobrych myśli dla dzieci od lat 7 – 100”. Człowiek rzadko wydaje się być zadowolony z bycia człowiekiem. Jak zostać truskawką?

Zamiast porównywać się z innymi i chcieć być kimś innym,  chodzi o to, żeby polubić siebie i zostać swoim najlepszym przyjacielem. Po co? Dlatego że każdy człowiek jest niepowtarzalną całością i każdy ma do spełnienia w życiu swoją własną misję, znaleźć swój własny cel. Kiedy lubisz, akceptujesz i szanujesz siebie, zyskujesz ogromną moc. Wtedy łatwiej jest wędrować przez życie i realizować nawet najtrudniejsze plany.

Wiele lat zmagała się Pani z depresją, którą udało się Pani przezwyciężyć. Od czego zacząć walkę z samym sobą o samego siebie? 

Właśnie chodzi o to, żeby przestać walczyć. Depresja jest efektem braku poczucia bezpieczeństwa powiązanego ze stresem, samotnością, głęboko zapisanym podświadomym strachem. Uleczyć je można tylko miłością. Trzeba więc zacząć od tego, żeby zaopiekować się sobą – tak samo jak bierze się pod opiekę bezdomne, nieszczęśliwe dziecko albo zwierzątko. Trzeba je na nowo wychować, nauczyć dobrych nawyków i zupełnie nowego sposobu myślenia. Takiego, które jest oparte na dostrzeganiu dobra, wdzięczności i przyjaźni ze światem.

Co to znaczy, że „życie jest wolnością”? 

To znaczy, że wszystko jest możliwe. Życie jest zbiorem nieograniczonych możliwości, a my jesteśmy tutaj po to, żeby z nich czerpać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *