Wyszłam z niemocy i depresji

Pani Beato…

Nie zawsze przemawia do mnie to, co Pani głosi …być może dlatego, że mam w sobie jeszcze mniej nadziei. Ale opis Pani depresji w pierwszym rozdziale książki to moje życie. („Wyszłam z niemocy i depresji”) Rzecz jednak w tym że tkwię w tej otchłani próbując drżącymi rękoma uchwycić się choćby przysłowiowej brzytwy… Nie umiem już tak żyć… mam 52 lata i pragnienie śmierci… podobnie. Jak pani kiedyś umieram w duszy i próbuje powstawać każdego dnia. Dlatego że obiecujące jest, to jak Pani pisze, że można z tego wyjść Kupie książkę i spróbuje stawiać kroki… by iść… by wyjść… by jeszcze chwile istnieć. Dziękuję za ten tekst, bo myślałem, że tylko ja z tym żyje…
 
Mariusz

Odpowiadam:

Dzień dobry, panie Mariuszu. Dziękuję za list. Ludzki umysł najmocniej przywiązuje się do tego, co najczęściej powtarza. Jest to mechanizm, którego celem u zarania było oszczędzanie cennej energii i tym samym zwiększenie szansy przetrwania. Natura nie przewidziała tego, że współczesny człowiek będzie żył wśród mnogości katastroficznych wiadomości, nadmiernego stresu, skażonego przemysłowymi toksynami powietrza, wody, żywności i ziemi, karmiąc się śmieciowym jedzeniem, zarywając noce i martwiąc się na zapas. Najczęściej powtarzane komunikaty stają się instynktowymi myślami. Do tego najnowsze badania naukowe wskazują na to, że depresja jest powiązana ze złym stanem jelit i dysbiozą, czyli przerostem szkodliwych bakterii nad pożytecznymi, co powoduje rozszczelnienie jelit i stany zapalne, także w mózgu. Nie jestem lekarzem ani naukowcem, jestem, tylko człowiekiem pasji, który przez kilkadziesiąt lat szukał odpowiedzi na pytanie jak żyć szczęśliwie. W wyjściu z depresji pomogło mi kilka prostych rzeczy, które opisałam w książce, a najważniejszą z nich było uświadomienie sobie, że ja CHCĘ odzyskać panowanie nad moim umysłem, chcę żyć inaczej, chcę włożyć choćby najmniejszy wysiłek w odzyskanie mojego życia. Czy byłby pan gotów zainwestować 10 minut dziennie w to, żeby zmienić swoje życie? Dziesięć minut dziennie absolutnie CODZIENNIE, niezależnie od tego czy ma pan na to ochotę czy nie? Jeśli tak, to chciałabym wysłać panu w prezencie książkę pt. „Księga dobrych myśli”. Pana zadaniem będzie przeczytać jedną stronę tej książki codziennie rano. Po co? Żeby zacząć zapisywać nowy rodzaj życiowego komunikatu, który ma przejąć władanie nad pana umysłem i codziennie małymi dawkami karmić go nadzieją, miłością i siłą. Tyle na początek, żeby dać panu choć małą iskierkę, z której powstanie większy ogień i rozświetli mrok. Serdecznie pozdrawiam i jestem z panem myślami.

Beata Pawlikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.