Wierzę w przeznaczenie

Droga Pani Beato,

od kiedy pamiętam zawsze wierzyłam w przeznaczenie, w to, że nic nie dzieje się przypadkowo. Że istnieje Siła Wyższa, która nade mną czuwa, wskazuje mi drogę, opiekuje się mną. Że spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy mają się pojawić w konkretnym czasie i miejscu, żebyśmy mogli się od nich uczyć, dowiedzieć czegoś o sobie i rozwijać siebie jako człowieka.

Długo mogłabym pisać o wydarzeniach, które miały miejsce w moim życiu i ludziach, którzy się pojawili i chcący lub niechcący wywarli na mnie ogromny wpływ. I gdzieś tam z tyłu głowy czułam, że nie jest to wszystko przypadkowe. Ale nigdy nie poczułam tego tak mocno do momentu, gdy poznałam Panią. Oczywiście nie osobiście, ale poprzez Pani książkę.

Jakiś czas temu wyjechałam z moim mężem i grupą znajomych na weekend w niezwykle urokliwe miejsce. To był wyjątkowo trudny dla mnie czas. Czas bardzo złych myśli o samej sobie, dobijającego poczucia winy i ogromnej nienawiści do siebie. W tym czasie nie tylko psychicznie, ale też fizycznie bardzo cierpiałam. Nie mogłam dojść do tego, co się ze mną dzieje. Bardzo dużo płakałam. O rany…To były oceany łez…W najmniej oczekiwanych momentach, bez konkretnego powodu. Praca, która była też moją pasją i spełnionym marzeniem z dziecięcych lat, stała się dla mnie koszmarem. Znienawidziłam ją i ludzi, którzy się tam pojawiali oczekując ode mnie pokładów dobrej energii. Źle się działo…Bardzo źle…W zasadzie niewiele brakowało, by skończyło się to równie źle…I pojawił się pomysł z wyjazdem. Inne otoczenie, kontakt z naturą, parę dni oddechu. Oczywiście przed znajomymi, nawet też przed mężem udawałam, że wszystko jest cudownie. Udawany uśmiech, udawany luz, a w środku wzbierający wodospad smutku i łez. Któregoś wieczoru wracaliśmy z mężem do pokoju, a ja czułam jak się zapadam. Jak wzbiera we mnie rozpacz…Wiedziałam, że jak tylko przekroczę próg pokoju zacznę znowu płakać i szybko się to nie skończy…

Miejsce, w którym byliśmy, było jedną wielką biblioteką. W każdym miejscu były książki, na każdym piętrze można było sobie usiąść w wygodnym fotelu lub na kanapie i poczytać z kawą w ręce. Ogrom książek! Przy każdym pokoju również była wnęka z przeróżnymi książkami. Czekając, aż mój mąż zlokalizuje klucz do naszego pokoju, oparłam się o ścianę i zauważyłam na półce książkę „Wyszłam z niemocy i depresji, TY TEŻ MOŻESZ”. Beata Pawlikowska…Pomyślałam, że znam tą panią…z radia…Uwielbiałam jej audycje…Sięgnęłam po tę książkę i zaczęłam od razu czytać…

Od tamtego czasu minęła już dłuższa chwila. Dzisiaj na wiele spraw patrzę zupełnie inaczej. Przede wszystkim na samą siebie i na to, co mnie spotyka. Pani książka, jak i kolejne (i nie ostatnie), po które sięgnęłam, uzmysłowiły mi masę rzeczy…Teraz wiem więcej, widzę więcej, czuję więcej i każdego dnia rozwijam się bardziej. Życie po raz kolejny udowodniło mi, że jest ze mną, czuwa i się mną opiekuje, chcąc dla mnie wszystkiego, co najlepsze. Dziękuję Mu i jestem ogromnie wdzięczna za to, że wskazało mi Panią, właśnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Dziękuję Pani i jestem tak samo wdzięczna za wszystko, co Pani robi…Nic nie dzieje się przypadkowo 🙂 Nadal wierzę w to całą sobą 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani oraz wszystkim Pani czytelnikom, słuchaczom i oglądaczom wszystkiego najcudowniejszego i najpiękniejszego <3

 

Ola

Odpowiadam:

Kochana Olu!! Bardzo dziękuję za piękny list!! Ja też wierzę w przeznaczenie i w to, że życie stawia na naszej drodze dokładnie te osoby i zdarzenia, które są nam potrzebne. Chyba podobnie było też ze mną i losami książki „Wyszłam z niemocy i depresji” 😊 Napisałam tę książkę kierując się moim doświadczeniem, opowiadając o moich przeżyciach i tym jak sobie poradziłam. Po ukazaniu się książka została zaatakowana, niektórzy ją wyśmiali, bo brakowało w niej dowodów naukowych, takich, które zostały opublikowane w szanowanych pismach medycznych. Od pewnego czasu interesuję się neurobiologią. Czytam książki, uczę się, słucham wykładów i odkrywam niezwykłe rzeczy. Na mojej drodze stają niespodziewanie osoby, które wnoszą coś nowego do mojej wiedzy, a najbardziej niezwykłe jest w tym to, że z każdym wykładem i książką znajduję naukowe potwierdzenia tego, o czym napisałam wcześniej kierując się tylko moimi przeżyciami i sercem. Może więc napiszę drugą część tej książki, dodając wszystkie ściśle naukowe wytłumaczenia procesów zachodzących w mózgu 😊

Jeśli ją napiszę, na pewno wyślę ją do pani w prezencie 😊 A tymczasem chciałabym wysłać do pani pocztówkę w podziękowaniu za list, zdjęcie i podzielenie się swoją historią 😊 Serdecznie pozdrawiam 😊

Beata Pawlikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *