Zupa miso

Tak mi było dobrze, ciepło i miło, aż nagle poczułam, że dzieje się to, co zawsze kiedy w chłodny dzień jesz gorącą zupę: dostajesz kataru!
O rety!!!
 
Co ty robisz, mój nosie?! W Japonii nie wolno mieć kataru w czasie jedzenia!!!
Odruchowo sięgnęłam do kieszeni.
Może uda mi się ukradkiem wytrzeć nos?
 
Ale wszystkie stoliki na malutkiej sali były zajęte. Niektórzy jedli, inni czekali na swoje zamówienie. Nie ma takiej możliwości, żeby zrobić to w sposób niezauważony.
 
Łyżka zamarła mi w dłoni.
Możliwie najbardziej delikatnie i cicho pociągnęłam nosem.
Ale wiesz jak to jest.
Gorąca zupa sprawia, że wszystkie płyny w organizmie zaczynają szybciej krążyć. To nie jest kwestia jednej kropli, którą można wytrzeć wierzchem dłoni. To jest galopująca powódź! Ratunku!
 
We wszystkich książkach o Japonii było napisane, że podczas jedzenia nie wolno dmuchać nosa, bo jest to nie tylko wyraz złego zachowania, ale i zepsuje apetyt pozostałym osobom znajdującym się przy stole. Ale nigdzie nie napisano co w takim razie zrobić w tej sytuacji??!!!
 
Czy Japończycy mają inaczej zbudowane nosy?? Czy u nich gorąca zupa nie wywołuje takiego efektu??!! Aaaa! Help!!
Otarłam nos palcem.
Ale to nie wystarczy. Help!!!
Co robić???!!!
 
I wtedy nagle usłyszałam dźwięk, który zabrzmiał dla mnie jak muzyka. Japończyk przy sąsiednim stoliku był właśnie w połowie swojej gorącej zupy.
 
Jego nos zachowywał się dokładnie tak samo jak nos europejski! On też miał katar! I właściwie dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że wszyscy panowie przy stolikach mieli katar po gorącej zupie!!! I bardzo głośno pociągali nosami!!!
A więc to tak!!!
 
Nie wolno wydmuchać nosa w chusteczkę, ale wolno z całych sił, totalnie dowolnie, swobodnie i głośno pociągać nosem, żeby katar nie spadł na stół!
 
Ha! Dobre zachowanie po japońsku!
Dziękuję za wskazówkę!
To ja też w końcu sobie ulżę!
O, jak dobrze! I jeszcze raz!
 
Aż kucharz odwrócił się znad garnka. Szurnęłam nosem w odpowiedzi. Pokiwał głową. Trzej panowie przy pozostałych stolikach też co chwilę hałaśliwie pociągali nosami. Każdy w swoim rytmie.
 
I tak właśnie nauczyłam się pierwszej japońskiej sprawności w kategorii zachowania przy stole. Dużo jeszcze nauki przede mną.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *