Dlaczego pani tyle pisze

– Dlaczego pani tak dużo pisze? – zapytał dziennikarz oskarżycielskim tonem.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
– Dlaczego wydaje pani tyle książek? – powtórzył. – Po co pani tyle pisze?!
 
Jak to „po co”?!…
To tak jakby ktoś pytał dlaczego tak dużo oddychasz.
Oddycham tak dużo, bo tyle potrzebuję. Tyle każą mi oddychać moje płuca. Jak mam to wytłumaczyć?…
 
Nigdy wcześniej nie spojrzałam na to w taki sposób. Pisać za dużo? Co to w ogóle oznacza?
 
Pablo Picasso przez cały czas malował obrazy, Beatlesi i Prince przez cały czas komponowali i nagrywali muzykę, Gertruda Stein przez cały czas pisała, a Woody Allen przez cały czas kręci nowe filmy.
Czy ktoś ich pytał dlaczego piszą, komponują, nagrywają, malują albo kręcą tak dużo?
 
Czy ktoś ustalił normę dozwolonych słów, jakie rocznie wolno zapisać albo zaśpiewać? Czy mam kogoś prosić o zgodę?
Czy chodzi o kolejny schemat, do którego musisz się dostosować, bo jeśli tego nie zrobisz, to zostaniesz potępiony i odrzucony?
 
Ja to czuję inaczej.
Piszę wtedy, kiedy mam do opowiedzenia coś ważnego.
Nikt nie zamawia u mnie książek. Nie szukam tematów. Nie wyruszam w podróż z zamiarem napisania książki.
Tematy i książki same pojawiają się wtedy, kiedy w moim życiu dzieje się coś nowego albo odkrywczego.
 
Czuję, myślę, uczę się przez cały czas.
Rozwijam się.
Codziennie zadaję sobie pytania i przez cały czas szukam odpowiedzi.
 
Fascynuje mnie oswajanie nowych miejsc, pojęć, umiejętności, które najpierw są nowe i obce, wydają się trudne i niezrozumiałe, a potem z każdym dniem – o ile oczywiście odpowiednio się starasz – są coraz bardziej oczywiste, łatwe i zaprzyjaźnione.
 
Dostaję dużo maili od nieznajomych osób, które opisują fragment swojego życia i dzielą się problemami. Widzę powtarzające się mechanizmy rządzące sposobem myślenia i nawykami związanymi z relacjami między ludźmi. Wiem, że wystarczyłoby uświadomić im kilka prostych zależności pomiędzy tym co myślą a tym co robią, żeby nabrali zupełnie nowej chęci na życie.
 
Tak było ze wszystkimi książkami.
Wszystkie wzięły się z mojego życia.
Najpierw coś odkryłam, zrozumiałam, przepracowałam dla samej siebie, a potem dopiero pojawiał się pomysł, że mogłabym o tym napisać.
Tak było z książkami kulinarnymi, kursami języków obcych, rozmówkami, książkami o podświadomości, anoreksji czy depresji.
 
Każda z nich opisuje fragment mojego życia, bo wszystko o czym piszę zdarzyło się naprawdę.
 
Można powiedzieć, że każda z tych książek jest w pewien sposób książką podróżniczą, bo każda opowiada o tym, co się realnie w moim życiu zdarzyło oraz o tym jak sobie z tym poradziłam, jakie wyciągnęłam wnioski, co dzięki temu zrozumiałam o sobie, o życiu i o świecie.
 
Dużo się zdarzyło, dużo zrozumiałam, wciąż bardzo dużo się uczę, odkrywam nowe ważne rzeczy, więc mam dużo do opowiadania. Dlatego dużo piszę.
Fragment książki “Życie jest wolnością”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *