Samotne wyprawy

Lubię podróżować sama. Bez sztywnego planu, bez rezerwacji, bez żadnych zobowiązań. Jadę tam, gdzie popchnie mnie ciekawość, fascynacja, chęć poznania czegoś nowego.

Lubię przygody, lubię kiedy jest trudno. Lubię się zmęczyć, zabłądzić i odkryć coś tak zachwycającego, że brakuje mi tchu.

Podróżuję tylko lokalnymi środkami transportu. Łodzią, wózkiem, autobusem, a jeśli trzeba, to pieszo ścieżką przez dżunglę albo na szczyt góry. Śpię w hotelach dla tubylców i jem to co oni. Ubieram się tak, żeby nie zwracać na siebie uwagi.

Podróż jest przygodą. Kształtuje charakter, zmusza do uczenia się nowych umiejętności, wyzwala w człowieku wewnętrzną siłę.

Jak się przygotować do samotnej wyprawy?

Jak wybrać bilet lotniczy?

Jak się spakować?

Jak zwyciężyć nad strachem?

Jak się chronić przed tropikalnymi chorobami?

Jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach?

Jak przetrwać na końcu świata?…

Bądź superbohaterem swojego życia – fragment ksiązki

“Afrykański świt – przeczytaj fragment ksiązki

TERAZ TAKŻE JAKO AUDIOBOOK – UŻYJ KODU BEATA10, żeby dostać zniżkę
POSŁUCHAJ FRAGMENTU AUDIOBOOKA
FRAGMENT AUDIOBOOKA – Jogin w Nepalu
Dlaczego lubię podróżować sama

Podróż to łopatologiczna nauka szczęścia. Zostawiasz wszystko co znasz.     Wyruszasz w nieznane.

Kiedy wieczorem kładziesz się w hamaku i przytulasz głowę do swojego własnego ramienia, z całego serca dziękujesz Bogu, że jest dla ciebie taki łaskawy i zapewnił ci tę fantastyczną możliwość spędzenia nocy w szałasie z palmowych liści.

Bo gdybyś musiał zostać na dworze i złapałaby cię tropikalna burza, byłbyś mokry, zmarznięty i nie miałbyś się nawet w co przebrać, bo cały twój bagaż nasiąkłby deszczem. 

Leżysz więc czule wtulony w stęchły hamak, a twoje serce śpiewa hymny wdzięczności.

KSIĄŻKA W PROMOCJI -11%

Komentarze

  1. Pani Beato… Trudno o Pani nie słyszeć, nie kojarzyć osoby… Dlatego jest mi “wstyd” :), że dopiero kilka dni temu na Storytell sięgnąłem po pierwszą Pani książkę/audiobook – właśnie “Samotne wyprawy”. A poważniej, zdaję sobie sprawę, że to był właściwy czas, właściwy dla mnie. Od kilku lat powoli wyplątuję się z systemu, odłączam macki, choć niektóre powracają w zmienionej formie, innych piórkach… ale nie o tym. Siedzę za kierownicą, przede mną kilometry- taki dzień się trafił – i z głośników tekst niesiony Pani głosem. Po kilku rozdziałach zatrzymałem się na najbliższym parkingu, przesunąłem odtwarzanie do początku i dopiero ruszyłem w dalszą trasę. Z rosnącym zafascynowaniem uświadamiałem sobie, że słyszę to, co gdzieś w głębi kiedyś drgnęło, rok, dwa, jakiś czas temu; że słyszę puenty odczuć, co tylko krążyły we mnie jeszcze nienazwane. Dociera do mnie jakaś myśl na granicy uwagi i cienia i znów muszę cofnąć się o kilka rozdziałów, gdyż zdaję sobie sprawę, że coś ulotnego musnęło mnie na ostatnim zakręcie i jeśli się nie zatrzymam, to tam pozostanie… Być może fakt, że jesteśmy praktycznie równolatkami, sprawia, że dygresje lat 70 tych, 80 tych są dla mnie tak swojsko przemawiające; uświadomiły mi jak ważne były to czasy… Ale dziękuje przede wszystkim za wszelkie barwy WOLNOŚCI!
    Pozdrawiam

    1. Dziękuję za list, recenzję i za podzielenie się tym niezwykłym momentem przebudzenia, które wdziera się czasem do życia i świadomości jak złoty blask światła. Myślę, że to jest najcenniejsze i najważniejsze, co można w sobie odkryć – szczerość, pewnego rodzaju kruchość z jednoczesnym uświadomieniem sobie, że ta kruchość i wrażliwość jest czymś, co pomaga lepiej żyć i rozumieć zarówno siebie, jak i innych. Serdecznie pana pozdrawiam, na jaki adres mogę wysłać do pana pocztówkę? 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *