Razem czy osobno

Była smutna. Chyba płakała przez całą noc, i to nie tylko z powodu niewoli.
 
– Wiesz jak to jest – odezwałam się po chwili. – Ludzie przyciągają się wzajemnie dlatego, że są tacy sami. Pozornie mogą być różni, ale w głębi duszy są tacy sami. Jeśli ona ma problemy, to znaczy, że on też je ma. I to ich właśnie do siebie przyciągnęło. Taki sam emocjonalny chaos i rozchwianie.
 
Mai otarła łzę.
Riksza turkotała po spalonej ziemi.
 
– I wtedy mogą się zdarzyć dwie rzeczy – podjęłam. – Albo obie osoby w tym związku winią siebie nawzajem, albo jedno bierze winę na siebie. I nic z tego nie wynika, więc walczą i kochają się na zmianę. Zrywają, wracają do siebie, oboje nieszczęśliwi i z poczuciem, że ten związek ich zniewala.
 
– No właśnie – Mai podniosła głowę.
– Jest tylko jedno wyjście, uwierz mi, bo znam to ze swojego doświadczenia.
 
– Trzeba odejść? – podsunęła smutno Mai.
– Nie. Trzeba się zająć swoimi problemami. Zadbać o swoją duszę i stan emocji. Dać sobie prawo do życia, do błędu, do miłości, do spełniania swoich marzeń. Zająć się swoim życiem. Wtedy nawet nie zauważysz kiedy on też zacznie się zmieniać. Ale trzeba zacząć od siebie. Nie patrzeć na niego i nie mówić: „No zobacz, ja pracuję nad sobą, zdobywam się na wysiłek, żeby ratować nasz związek, a ty? Ty nic nie robisz!”. Zostawić tę drugą osobę w spokoju. Zająć się w stu procentach naprawianiem swojego sposobu myślenia i swojego życia.
 
– No tak, ale najpierw chyba obie osoby w tym związku powinny o tym wiedzieć, prawda? – zapytała Mai. – Że odbywa się taki proces?
 
– Nie, wcale nie! – odpowiedziałam od razu. – Wystarczy, że jesteś ty i ty zaczynasz zmieniać siebie. Pracujesz nad sobą – nad swoimi emocjami, nad poczuciem własnej wartości, asertywnością, pozytywnym myśleniem. Naprawdę! I po pewnym czasie staną się dwie absolutnie fantastyczne rzeczy. To znaczy jedna z nich: zrozumiesz, że na pewno nie chcesz być z tym mężczyzną i odejdziesz. Albo spojrzysz na niego i będziesz pewna, że chcesz z nim być. Bez wątpliwości.
 
– To jest właśnie najgorsze – przyznała Mai. – Że ja nie wiem czy chcę z nim być.
 
– I on nie wie czy chce być z tobą – uzupełniłam. – Tak właśnie jest w takich związkach. Szarpiecie się, myślicie, że to jest trudna miłość, a w rzeczywistości to jest tylko związek dwóch udręczonych dusz, które w drugiej osobie nieświadomie szukają tego, czego im brak.
 
– No chyba zawsze tak jest?
 
– No coś ty! Tak jest tylko wtedy, kiedy obie osoby w tym związku cierpią na brak poczucia własnej wartości i wewnętrzny chaos. Ale wystarczy, że jedna z nich zacznie na serio pracować nad sobą – nie na rzecz tego związku i nie dla tej drugiej osoby, ale po prostu, żeby poznać swoje emocje, popracować nad swoim sposobem myślenia, i zrobić to dla siebie, po prostu po to, żeby mieć lepsze życie – i kiedy robi to jedna osoba w związku, druga też zaczyna, niezależnie od siebie. I to jest w tym wszystkim najlepsze.
 
– Nie razem?
 
– Nie – powiedziałam z przekonaniem. – Nie chodzi o to, żeby zrobić to razem z nim. Ty masz to zrobić dla samej siebie.
 
– No ale można z nim?
 
– Wiesz o co chodzi. On zrobi to dopiero wtedy kiedy sam będzie na to gotowy. A ty jesteś gotowa już teraz. Więc zamiast czekać aż on się zbierze w sobie i będzie mógł za tobą nadążyć, ty po prostu zrób to.
 
– A co z nim?
 
– Nic! Nic się nie zmienia! Jesteście razem, tyle że ty zaczynasz na serio pracować nad sobą – nad swoją duszą, nad swoim poplątaniem emocji, nad swoim poczuciem wartości, nad świadomością tego czego chcesz w życiu.
 
Mai spojrzała na mnie czerwonymi, podpuchniętymi oczami. Było mi jej żal. Ale wiesz jak to jest. Każdy żyje swoje życie. I każdy podejmuje takie decyzje, na jakie jest gotowy. Inaczej nie można.
 
Fragment książki “Blondynka nad Gangesem” – tu znajdziesz więcej
Blondynka nad Gangesem

Komentarze

  1. Ostatnio dostaję miliardy znaków odnośnie mojego najlepszego przyjaciela. Cały czas jednak brakowało mi jednej jedynej informacji: Co robię nie tak? Dlaczego pomimo starań on i tak mnie odrzuca od siebie?
    Dzięki Pani teraz już wiem ? Przez to całe bieganie i dbanie o niego musiałam chyba zapomnieć, by nieco więcej czasu poświęcić swojej wewnętrznej dziewczynce! Dziękuję i idę brać się za robotę ?

  2. Osobno! 🙂
    Sprawdzone! 🙂
    Kiedy zrobiłem pierwszy krok wiele lat temu, zapytałem duszpasterza dlaczego to ja muszę zaczynać od siebie a co ta druga osoba???
    Nie uzyskałem odpowiedzi od niego ale życie dało mi odpowiedź.Taką decyzje podjąłem, zacząłem od siebie. 🙂
    Dziś jestem ja i ta druga osoba osobno szczęśliwi. Duszpasterzom (złym) nie wierzę i doszedłem od “wiary” do “ateizmu”

  3. Razem!
    Chyba nie ma dwóch połówek jakiegoś owoca mówiąc o dobranych ludziach , bo każdy jest inny , ale już te różne owoce pomieszane w sałatce smakują pysznie ! Małe sprzeczki w granicach zdrowego rozsądku i z szacunkiem do partnera mogą się zdarzyć każdemu. Uwielbiam wspólne wieczory i wyjazdy z moim kochanym mężem. Zwłaszcza, że zostaliśmy sami, bo syn się wyprowadził. Cieszę się ,że mamy siebie:))
    Ale oczywiście każdy jest inny i żyje jak chce.
    pozdrawiam

    1. ANIA!
      Moje “osobno” znaczy, że każdy z OSOBNA, nie czekając na drugą osobę czy ona zacznie zmiany w sobie (np. wyjście z niszczącego ją i was uzależnienia) zaczyna zmiany OSOBNO w sobie. Nam z ANNĄ udało się to dlatego bo to jedno z nas (to współuzależnione) zaczęło „osobno” się zmieniać i teraz wiedziemy dobre szczęśliwe życie RAZEM I SMAKUJEMY PYSZNIE 🙂
      Jesteśmy osobno szczęśliwi. Rozumiesz, co znaczy osobno??? Żadne z nas nie ogląda się na to drugie kiedy ono zrobi pierwszy krok. Każde z osobna robi ten pierwszy krok ku porozumieniu
      🙂
      Pozdrawiam 🙂
      PS. Błędem jest myśleć, że ja zrobiłam/zrobiłem ku porozumieniu to i to a on/ona nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *