
Są takie miejsca, gdzie piękno ma swój własny, wyjątkowy, niepowtarzalny, nieoczywisty i zbuntowany wymiar. Krzywe drzwi, pętle kabli pozornie bezładnie wspinające się na mury, wytarte plamy turkusowej farby, kolorowe plakaty, wysłużony stary rower, mokre koszule na sznurku, kiść świeżych bananów, biały kot. Kamienne Miasto jest jak dziwny sen, gdzie wszystko może się zdarzyć.

W sklepikach można znaleźć zaczarowane dawne rzeźby z głębi Afryki, przykryte kurzem i cierpliwym trwaniem. Ożywają pod dotknięciem, słychać w nich muzykę bębnów i przeznaczenia. Tysiące koralików, naszyjników, bransoletek, hebanowe lwy i nosorożce, zgrabne zebry, smukłe żyrafy i cudnie rzeźbione szkatułki.

Półtora tysiąca lat temu mieszkali tu ludzie z plemienia Bantu, którzy przybyli z zachodniej i środkowej Afryki. Byli odważni i mądrzy. Nie chcieli siedzieć w jednym miejscu, zgodnie z zasadą Mweenzu mulonga – „Wędrowiec jest jak rzeka”, bo nieustannie zmierza naprzód, poszukuje, zmienia się; oraz Kafamba huona – ”Podróżowanie jest widzeniem”, czyli poszerzaniem swojego świata i świadomości. Z rejonu dzisiejszego Kamerunu i Nigerii emigrowali na pół Afryki.
Wyraźnie pod dostatkiem mieli go mężczyźni zgromadzeni pod baobabem w Makunduchi. Siedzieli na ziemi i korzeniach, opierali się o pień w swobodnych pozach, tak jakby to były wygodne fotele w spa, a oni byli w trakcie regenerujących zabiegów. Obok stały rowery i motocykle, a nad nimi… Na pniu wisiało kilka niewielkich, naddartych plakatów wyborczych, torby, butelki, a nawet starodawny aparat telefoniczny ze słuchawką i przyciskami oraz monitor komputera z kolorowym obrazkiem na ekranie! Scena przypominała poczekalnię na stacji życia.
Dokąd zmierzają? Ale czy trzeba wiedzieć dokąd się jedzie? Czasem mądrość polega na tym, żeby przestać zadawać pytania logicznym umysłem i zaufać sile swojego serca połączonego ze źródłem wszechświata.
To pozorne „nic nie robienie” ma głębszy sens niż może się wydawać. Oczywiście, w Europie to raczej nie do pomyślenia, żeby siedzieć pod świętym dębem. Zaraz pojawiłyby się pytania po co, jaki to ma cel, co można w ten sposób osiągnąć oraz jak sprawdzić czy to rzeczywiście było skuteczne.
Czy wyobrażasz sobie, żeby siedzieć pod drzewem i nic nie robić? Nie oglądać Instagrama, nie rozmawiać przez telefon, nie sprawdzać maila, nie planować następnych kroków. Tylko być tak jak to drzewo. Połączyć się z nim energią, stać się z nim jednością, wejść w jego pole kwantowe wraz ze wszystkim ci się tam znajduje. To właśnie w ten sposób szamani czerpią tajemną wiedzę od roślin. Ona jest dostępna wszystkim, tylko rzadko kto ma czas, żeby jej posłuchać.
Dlatego ludzie w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej czasem siedzą pod drzewami i pozornie niczym się nie zajmują. W tej ciszy, milczeniu i uważności pobierają wiedzę o życiu, harmonii, sile i przywracaniu się do równowagi.












Ja jestem zachwycona tym kalendarzem... dla mnie to dziennik. Ilustracje i te kolory naprawdę są piękne, dodające optymizmu. Z tym…
Dziękuje za przepisy. Lubię takie bogate, rozgrzewające jesienne zupy.
dzięki z żółte kartki... One często porządkują moje myśli i emocje. Bądź zdrowa i podróżuj kiedy czujesz taką potrzebę. Pozdrawiam…
Dziękuję za przypomnienie co w życiu jest ważne...Tak niewiele ,a często o tym zapominamy... Przytulam!
Dzień dobry! Bardzo interesująca wycieczka. Wróciliśmy z mężem w kwietniu z Ameryki środkowej (3tyg. 8 krajów ) było super ale…