Martin Eden – nowe zakończenie

Po raz pierwszy przeczytałam powieść „Martin Eden” w szkole średniej. Byłam zachwycona i poruszona, nie mogłam przestać o nim myśleć. Historia prostego marynarza, który postanowił zostać pisarzem przemówiła do mojego serca i wyobraźni. Wiele lat później płynęłam łodzią towarową po rzece Paragwaj w Paragwaju. Niespodziewanie w telefonie znalazłam elektroniczną wersję tej książki. Zaczęłam czytać i wciągnęłam się tak samo jak za pierwszym razem. Na nowo odkrywałam tę historię i przeżywałam ją tak samo mocno jak kiedyś. Zupełnie nie pamiętałam jak kończy się ta książka i dopiero kiedy przeczytałam ostatni rozdział, ogarnęły mnie takie same emocje jak wtedy, gdy przeczytałam ją po raz pierwszy. – Nie!!! – krzyczało moje serce. – To się nie może tak skończyć!!! Była noc, a ja nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok, aż wreszcie mnie olśniło. Przecież ja mogę napisać nowe zakończenie tej książki!!! Usiadłam na wąskiej koi i nocą, przy świetle latarki, na łodzi płynącej przez Paragwaj, napisałam nowe zakończenie „Martina Edena”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *