
Lubię ten stan.
Szykujesz się do jakiegoś przeżycia, przygotowujesz się do niego tak jak potrafisz, myślisz pozytywnie o tym, co będzie i wyruszasz.
Czy chcesz czy nie chcesz, masz w sobie jakieś instynktowne wyobrażenie tego, jak to będzie wyglądało.
Nie chodzi o to, że oczekujesz i żądasz, tylko o to, że twój umysł robi pewną projekcję przyszłych zdarzeń na podstawie tego, co już tak dobrze znasz.
Nieświadomie zakładasz, że tak właśnie będzie.
Ale okazuje się, że jest zupełnie, kompletnie, całkowicie inaczej.
To właśnie lubię.
Lubię kiedy życie mnie zaskakuje, zrzuca z siodła, zamienia dzień w noc i odwrotnie. Zmusza mnie do wysiłku, do działania, do wyciągnięcia nowych wniosków i odnalezienia się w nieoczekiwanej sytuacji.
Dlatego lubię podróżować.
I mieć ten cudowny przywilej, żeby po dniu pełnym wędrówek, zdumień, niespodziewanych zagubień i równie fantastycznych odnalezień, trafić wieczorem do hotelu, gdzie mam choćby najskromniejszy, ale prawdziwy pokój i łóżko, w którym mogę odpocząć.
Fragment książki „BLONDYNKA W JAPONII„, wyd. Edipresse październik 2016,










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…