
Szary grudniowy zmierzch. Idę przed siebie. Po białym niebie płyną ciemne chmury jak stado wielorybów. Płonące latarnie wyglądają jak tysiąc słońc. Wiatr dotyka mnie z jednej, potem z drugiej strony. Kołyszę się z nim jak kwiat. Jestem taka szczęśliwa. Tak bardzo, że czuję łzy wdzięczności w oczach. Ten cudny zimowy wieczór. Śnieg stopniał, droga pełna błota, czarne gałęzie drzew. Prawda jest piękna niezależnie od tego jak wygląda. Czy wiosenną burzą stokrotek, czy letnim strumykiem, czy jabłoniami pełnymi owoców na jesieni. Jestem wdzięczna za zimę, za ten dzień, ten wieczór, za moje życie, za powietrze, za każdy pomysł i działanie, jakie podejmę. Kocham ten czas, zabieram go w sercu do każdej sekundy, która zdarzy się w przyszłości.









Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…