Blondynka w samo południe (35) – wydanie wegetariańskie

Są takie rzeczy w życiu, które człowiek rozumie dopiero wtedy, kiedy osobiście ich spróbuje. Tak jest na przykład z podróżowaniem. W teorii to może brzmieć całkiem niezachęcająco: zostawić swój wygodny dom, gorący prysznic i znajome łóżko, żeby wyruszyć w nieznane, gdzie nie wiadomo co się zdarzy. Być może trzeba będzie stać w deszczu, marznąć albo być bardzo głodnym. To ma być przyjemność?…

Tak! I zrozumie to tylko ten, kto doświadczy tego na własnej skórze. Odkryje wtedy choćby to, że porządnie zmarznąć i zmoknąć to doświadczenie prowadzące do absolutnie fantastycznego przeżycia, jakim jest możliwość rozgrzania się gorącą zupą i włożenie suchego ubrania.

Podróżowanie wzmacnia wszystkie doznania. Kto raz tego spróbował, wciąż będzie tego pragnął.

Tak samo jest z jedzeniem.

W teorii to może brzmieć mało zachęcająco – zrezygnować z tego, do czego jesteś przyzwyczajony i co jest łatwo dostępne w każdym sklepie, i w dodatku smakuje ci tak dobrze, że chcesz tego jeść więcej i więcej.

Ja też kiedyś kupowałam gotowe jedzenie w sklepach. Piłam soki z kartonów, jadłam zupy z proszku, jogurty, wędliny i sery. Aż pewnego dnia z czystej ciekawości zaczęłam sprawdzać z czego to jest naprawdę zrobione i w jaki sposób.

Odkryłam wtedy, że jedzenie robi się w fabrykach żywności, gdzie dla obniżenia ceny,  przedłużenia czasu przechowywania i dla sztucznego wzmocnienia smaku dodaje się do nich mnóstwo chemicznych proszków i płynów.

Te chemiczne (choć jak najbardziej legalne substancje) tak agresywnie działają na komórki nerwowe w mózgu, że wywołują uczucie uzależnienia. Wciąż chcesz ich jeść coraz więcej. To jest właśnie tajemnica atrakcyjności coli, parówki, hamburgera czy słodyczy zawierających  biały cukier.

Syrop glukozowo-fruktozowy też ma swój ciemny sekret. Blokuje w mózgu odczytywanie sygnału o sytości, czyli sprawia, że czujesz się ciągle głodny. Niezależnie od tego ile zjesz, ciągle masz ochotę na więcej. To prosta droga do otyłości.

 

Kiedy to odkryłam i zrozumiałam, podjęłam jedyną z mojego punktu logiczną i racjonalną decyzję o tym, że usuwam z mojej kuchni wszystko, co zawiera sztuczne dodatki (takie jak biały cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, kwas cytrynowy, glutaminian sodu, maltodekstryna, zagęstniacze, stabilizatory, przeciwutleniacze itd.).

Nie jem niczego, co jest zrobione z białej, chemicznie oczyszczonej mąki. Nie jem mięsa ani wędlin – z wielu powodów, m.in. dlatego, że Światowa Organizacji Zdrowia (WHO) po wielu latach badań oficjalnie w styczniu 2016 r. ogłosiła, że właśnie mięso i jego przetwory są jedną z głównych przyczyn nowotworów.

Kupuję nieprzetworzone produkty i gotuję z nich proste, szybkie dania. Soczewica, fasola, ciecierzyca, rozmaite warzywa, brązowy ryż, różne rodzaje kaszy, zioła, przyprawy – z takich składników można codziennie przez cały rok gotować coś innego.

W siłowniach umysłowych dzisiaj do wygrania będą książki kulinarne „Kasza jaglana” z przepisami na takie właśnie szybkie i proste dania.

Kasza jaglana 3D

I jeszcze jedno. Kiedy jadłam gotowe albo półgotowe jedzenie sprzedawane w sklepach – ciągle na coś chorowałam. Na gardło, na kolano, na wysypkę, na niestrawność. Kiedy zaczęłam jeść zdrowo, schudłam i przestałam chorować. I właśnie dlatego lubię zdrowe jedzenie.

 

Odpowiedzi na zagadki przyjmuję pod adresem blondynka@wp.pl. Proszę przysyłajcie odpowiedzi razem z pełnym  adresem pocztowym.

Zwycięzcy pierwszej siłowni umysłowej:

  1. Aneta z Brzeszczy
  2. Iwona z Józefowa
  3. Joanna z Łodzi
  4. Piotr z Piotrkowa Trybunalskiego
  5. Adam ze Złotkowa

Zwycięzcy drugiej siłowni umysłowej:

  1. Kasia z Żółkiewki
  2. Agnieszka z Łodzi
  3. Krystyna z Krakowa
  4. Katarzyna z Lublina
  5. Zofia z Krakowa

Gratuluję!

 

BLONDYNKA W SAMO POŁUDNIE – w Open.fm i na WP.pl.

Premierowe audycje w każdą niedzielę od 11.00 do 13.00.

http://open.fm/play/129

 

Audycja będzie powtórzona:

niedziela (dzisiaj) – godz. 19.00
poniedziałek – godz. 9.00, 19.00
wtorek – godz. 11.00, 21.00
środa – godz. 13.00, 23.00
czwartek – godz. 15.00
piątek – godz. 17.00
sobota – godz. 7.00, 15.00
niedziela (za tydzień) – godz. 9.00

Komentarze

    1. Czekam na nowy program. Już nie wiem ile razy słuchałam odcinków z archiwum. W każdą niedzielę o 11.00 mam nadzieję, że to już dziś…..pozdrawiam
      P.S. i dziś także będę czekała na nowy odcinek.

      1. Zawsze uwielbiałam słuchać radia, a potem miałam ogromna radość współtworzenia magii radia kiedy prowadziłam swoje audycje najpierw w Radiu Koszalin, potem w Radiu Kolor, potem w Trójce, potem w Radiu ZET i potem w radiu Open.fm.

        Miałam zamiar powrócić z audycjami w Open.fm po wakacjach. Czas minął szybko, a po wakacjach okazało się, że mam tak dużo różnych ważnych zobowiązań, planów i pomysłów, że muszę z czegoś zrezygnować, żeby być w stanie uczciwie i najlepiej jak potrafię zajmować się tym, co mam do zrobienia.

        Dlatego podjęłam decyzję o tym, że na pewien czas rezygnuję z przygotowywania i prowadzenia audycji „Blondynka w samo południe”.
        Dziękuję wszystkim słuchaczom za słuchanie moich programów.

        Jestem pewna, że wrócę do radia i audycji radiowych, choć nie wiem jeszcze kiedy i gdzie. I dlatego mówię:
        – Do usłyszenia!
        Mam nadzieję, że wkrótce 🙂

  1. Bardzo lubię pani audycje, słucham je wielokrotnie. Wydanie wegetariańskie bardzo mi się podobało. Przymierzam się do wegetarianizmu. Mam do Pani pytanie, poproszę o odpowiedź w wolnej chwili . Jak to jest z wegetarianizmem u Pani? Z audycji z zetki pamiętam że kupuje Pani jajka eko, chyba ,że coś się zmieniło.Ale nie oto chodzi. W jednej z audycji z ostatnich miesięcy opowiadała Pani o potrawach z różnych krajów, które(potrawy) robione są tylko z jakiejś okazji. Chodziło chyba o wielkanoc, ale pewny nie jestem. Opowiadała Pani chyba o zupie, gdzie na wierzchu podaje się suszoną rybę i nie wyobraża sobie Pani będąc w tym kraju, nie zjeść tej potrawy. Z kolei w grudniu mówiła Pani, że karpie lepiej wyglądają w stawie niż na talerzu i niech tak zostanie. Jestem za. To jak to jest z tym daniem z suszoną rybą na wierzchu?
    I jeszcze jedno spostrzeżenie. M.Tyson o swoje zdrowie zadbał a reklamuje ogółowi napchany chemią energertyk. Trochę nie halo?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *