Wojownik słońca – o książce

“Być może trzeba tysiąc razy stanąć w obliczu swojego największego lęku, żeby wreszcie przestać przed nim uciekać.”

“WOJOWNIK SŁOŃCA ”

„Wojownik słońca” to absolutnie wyjątkowa historia o poszukiwaniu sił do zmian w trudnych momentach życia. Do zmian, których pragniemy, bo są nadzieją na lepsze jutro, ale niejednokrotnie ze strachu przed nieznanym nie potrafimy odnaleźć ku nim właściwej drogi. Beata Pawlikowska prowadzi nas przez swój świat mieszczący się na granicy magii lub snu. Tworząc „Wojownika Słońca” oddała w nasze ręce poradnik o tym jak wyswobodzić się z zaklętego kręgu tego, co nas nęka – być może przemocy, uzależnienia czy współuzależnienia. Ubrała wszystko w bajkowe, miękkie szaty, spowiła magią, aby łatwiej zobrazować lęk, ból i niepewność. To wewnętrzny świat bohaterki, w którym spotyka na swej drodze fantastyczne istoty pomagające jej zrozumieć siebie.

Autorka odsłania pierwotne i najgłębsze, chowane przed światem emocje, w tym obezwładniający strach, który towarzyszy wojowniczce na każdym kroku. Jednocześnie Pawlikowska daje czytelnikom nadzieję i wiarę, które spoglądają na nich z każdej strony tej cudownej książki.

„Przychodzi dzień, kiedy jesteś gotowy do drogi.
Nie wiesz co się dokładnie wydarzy ani dokąd cię zaprowadzi. Wiesz tylko, że jesteś gotowy. I że nic nie będzie już nigdy takie samo.

Bywa też tak, że w chwili, kiedy podejmiesz decyzję uświadamiasz sobie, że jednak wcale nie chcesz tego zrobić. Tak było ze mną. Postanowiłam wszystko postawić na jedną kartę. I wtedy właśnie zrozumiałam, że tego nie chcę. Nie będę teraz zmieniać całego mojego życia, nie będę iść w nieznane. Nie teraz, nie ja, nie w taki sposób. Odetchnęłam głęboko i wtedy nagle zobaczyłam drzwi tuż przed sobą. Było za późno, żeby cofnąć krok. Wiedziałam, że stało się to, co miało się stać i że to jest właśnie teraz.”

Wojowniczkę poznajemy na samym początku jej podróży, w chwili, gdy strach przed tym co może się wydarzyć jest tak silny, że jednak chce powrócić do tego co znane – nawet jeśli jest trudne i złe, ważne, że bezpiecznie przewidywalne. Bohaterka wspomina fragmenty swojego życia, które wiodła przed decyzją, że przejdzie przez drzwi. Jest niemal jak Alicja z Krainy Czarów, która skacze do króliczej nory nie wiedząc co ją może tam spotkać, ale wie, że musi to zrobić.

“– Muszę już iść – położyłam dłonie na kolanach. – Miło mi było, ale…
– Opuszczasz mnie? – przerwał z żalem w głosie. Brzmiał teraz jak samotny biały żagiel skazany na wieczną pustkę pośrodku oceanu.
– Nie opuszczam cię – odrzekłam z zakłopotaniem, bo znów opadły mnie wątpliwości. Kim on jest? Czy on potrzebuje pomocy? Dlaczego w takim razie reaguje gniewem za każdym razem kiedy chcę powiedzieć coś, co mogłoby pomóc mu spojrzeć na życie z innej perspektywy? Dlaczego zachowuje się tak, jakby chciał mnie odtrącić, a potem prosi, żebym została? Dlaczego?… Dlaczego?….
– Wszyscy odchodzą – powiedział Leo melancholijnie. – Na nikogo nie można liczyć.
– Można! – zapewniłam go. – Możesz liczyć na mnie! Ja jestem uczciwą osobą.
– Nie – pokręcił głową. – Nie mogę cię wykorzystywać. Nie mogę wciągać cię do bagna mojego życia, nie mam prawa niczego od ciebie oczekiwać. Najlepiej odejdź już, bo na pewno masz ważne rzeczy, którymi musisz się zająć. Na pewno jest ktoś, kto na ciebie czeka, kto jest ci wierny, kto cię kocha i kto ciebie potrzebuje. Idź już.
– Nie mogę teraz odejść – powiedziałam i sama nie wiedziałam czy to jest prawda, czy nie.

Kiedy chciałam odejść, on mnie zatrzymywał, a kiedy chciałam zostać, wyganiał mnie. Był co chwilę kimś innym. Raz pewnym siebie dojrzałym mężczyzną, a po chwili bezradnym dzieckiem poszukującym matki. Nie byłam w stanie za tym nadążyć. Dlatego nie mogłam odejść, ale jednocześnie nie chciałam też zostać.”

Zanim stanie się wojowniczką, bohaterka musi zebrać siły na ten pierwszy krok, podjąć decyzję, że oddaje się w ręce przeznaczeniu. Jednak kto wie czym jest przeznaczenie? Odpowiedzi na tak trudne pytania autorka wkłada w usta postaci towarzyszących jej w czasie wędrówki. Brzoza i Czas, Wielki Żuk, Niebieski Ptak i Żółty Nosorożec, Potwory, mówiące kwiaty czy Pan Ślimak stają na drodze bohaterki, a każde ze stworzeń jest w tej podróży przewodnikiem lub symbolem czegoś z czym musi się zmierzyć. Autorka daje swojej bohaterce możliwość konfrontacji, walki i odnoszenia zwycięstw nad swoimi słabościami. Podpowiada, że nie przed wszystkim należy uciekać, że warto przyjrzeć się temu, co wydaje się groźne. Ponieważ uwolnić się od tego, co było można tylko wtedy, gdy pogodzimy się z przeszłością. To ona bowiem kształtuje teraźniejszość – która czasami może być oślizgłą, obrzydliwą i lepką niczym gigantyczne ciało ślimaka, do którego jesteśmy przytwierdzeni.

“(…) ten ślimak przyklejony do mnie był wielkości człowieka! Brązowy, oślizgły, zimny i lepki. I z całą pewnością żywy, bo patrzył na mnie z zainteresowaniem.
– Hej – powiedział i to był ten sam głos, który słyszałam wcześniej.
Sapnęłam z obrzydzeniem. Myślałam tylko o tym, żeby się od niego odsunąć, uwolnić, odejść na tak bezpieczną odległość, żeby nie mógł się do mnie zbliżyć. Poruszyłam się, ale śluz ślimaka był lepki jak klej.
– Chcesz uciec? – domyślił się ślimak. – Jeszcze raz?
– Jak to „jeszcze raz”? – zniecierpliwiłam się. – Nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej!
„Na szczęście!” – dodałam w myślach. Ślimak uśmiechnął się odsłaniając bezzębne, nagie dziąsła. Jego oddech pachniał padliną. Jęknęłam. Podparłam się na łokciach i jeszcze raz spróbowałam wstać, ale klej tylko trochę się rozciągnął i mlasnął, przyciągając mnie z powrotem.
– Puść mnie – poprosiłam.
– Nie mogę cię puścić – odrzekł ślimak dobrotliwie. – Ty sama musisz się puścić.
(…) – A kim ty właściwie jesteś? – zapytałam i usłyszałam echo własnych słów, bo już kiedyś musiałam zadać to pytanie.
– Cieszę się, że pytasz – odrzekł Ślimak i znów usłyszałam brzęk tych słów, tak jakby odbijały się od siebie.
– Czy myśmy już o tym nie rozmawiali?
– Częściowo. (…)
– Rzeczywiście, nie odpowiedziałeś mi na to to pytanie!
– Rzeczywiście – powiedział przedrzeźniając mój głos – bo ty wcale nie chciałaś usłyszeć odpowiedzi!
Zrobiło mi się nagle smutno i krucho. Gdzie ja jestem? Po co? Dlaczego kręcę się w kółko i ciągle wracam w to samo miejsce mimo że tak bardzo chcę odejść? Co się ze mną dzieje? Co z resztą mojego życia? Co z tym co było? Co z tym co jest?…
Ślimak spojrzał na mnie i odpowiedział:
– Jestem twoją przeszłością.”

Bohaterka z każdym kolejnym krokiem na ścieżce do nowego życia jest coraz silniejsza, odkrywa kolejne prawdy, zdaje sobie sprawę ze swojej wewnętrznej siły i sprawczości. JEST, więc MOŻE.

„Pokonam posłuszne potwory!!! – dźwięczało mi w myślach.
Podniosłam głowę. Powoli wstałam i wyprostowałam się. Potwory czerpią siłę z niemocy. Potwory pojawiają się tam, gdzie jest dla nich puste miejsce. Usłane lękiem, żalem, przywiązaniem do smutku i samotności. Potwory karmią się bezradnością, apatią, chaosem i kłamstwem. Rosną w siłę na duchowym pustkowiu. Wydają się realne, ale w rzeczywistości są tylko ruchomym obrazem wszystkiego, co rodzi się ze strachu. Zła, nienawiści, zemsty, samotności, odtrącenia, podejrzliwości, nieuczciwości, przemocy, chorej ambicji i dumy.
Pokonam posłuszne potwory.
Ponieważ to ja jestem ich źródłem. Tak długo jak próbowałam z nimi walczyć, zawsze musiałam przegrać. Każda próba ucieczki zawsze kończyła się klęską. Potwory spijały moje łzy i przekleństwa. Milkły zalane wypitym przeze mnie alkoholem, ale potem zawsze budziły
się z jazgotem. Próbowałam je głodzić, ale choć odmawiałam sobie jedzenia, nienawiści nigdy mi nie brakowało, a one jadły ją garściami.”

Jak daleko zajdzie wojowniczka w swojej wyprawie ku lepszemu? Dokąd doprowadzi ją ścieżka zmian, którą podąża? Czy pokona strach, nienawiść, poczucie krzywdy i ból bycia ofiarą?

Trudno jest przerwać wertowanie kolejnych stron tej absolutnie wyjątkowej książki. Nie ma już powrotu … czytając po prostu czujemy, że raz obraną ścieżkę lektury musimy przejść do końca, by poznać odpowiedzi.

Być może trzeba dotrzeć na koniec świata, żeby dostrzec jego początek.
Być może trzeba stracić wszystko, żeby zrozumieć czym było.
Być może trzeba tysiąc razy stanąć w obliczu swojego największego lęku, żeby wreszcie przestać przed nim uciekać.

WOJOWNIK SŁOŃCA. Magiczna wyprawa na kraniec wszystkiego. Nowa książka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *