
Po powrocie z dżungli został koc, którego nie chciałam zabierać do Polski. Pomyślałam, że oddam go parze Indian, którzy zawsze stali z dużym psem na rogu ulicy. Ale tego dnia Indian nie było. Poszłam na pocztę kupić znaczki, spojrzałam na nieporęczny pakunek z kocem i zawahałam się. Co dalej?… Mogłabym ten koc po prostu zostawić w hotelu, na pewno komuś się przyda. Albo… Zaraz. Odwróciłam się. Przed chwilą minęłam śpiącego na ulicy bezdomnego. Był bosy, ubrany w łachmany, brudny. Leżał skulony pod murem. Jeśli ktoś potrzebuje mojego ciepłego koca, to z całą pewnością on! Cofnęłam się, okryłam go i odeszłam, ale coś mnie tknęło. Zatrzymałam się i spojrzałam wstecz. Bezdomny poruszył się. Podniósł głowę, spojrzał na koc, zamrugał i zaczął się rozglądać. Być może spodziewał się zobaczyć wróżkę albo Swiętego Mikołaja 🙂 Stałam w dość dużej odległości, bez ruchu, oparta o mur. Bezdomny prześlizgnął się wzrokiem po różnych osobach, aż nagle spojrzał na mnie. Jego twarz rozświetliła się w uśmiechu. Podniósł rękę i pomachał do mnie, a ja z taką samą radością pomachałam do niego. I pomyślałam, że choć być może wiele nas dzieli, w sumie jesteśmy tacy sami. Nie wiem kim był ani jaka jest jego historia. Wiem jednak, że wymieniliśmy nie tylko uśmiechy, ale i dobrą, czystą energię prosto z serca. Niewiele potrzeba do szczęścia. Zamiast oceniać ludzi, wystarczy szanować ich takimi, jacy są.Wesołych świąt!










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…