Było mi czasem tak zimno, że kładłam się w ubraniu pod dwie kołdry i puchowy śpiwór, i zwijałam w kłębek żeby trochę się rozgrzać. Nocą mróz. Rano w nieogrzewanej chacie z kamieni i gliny była temperatura ledwie powyżej zera. Nie ma prądu ani gorącej wody. Trzeba wstać, zdjąć ciepłe ubranie, włożyć lodowate spodnie, koszulkę, trzy kurtki, grube skarpety. Umyć się w zimnej wodzie i usiąść w kuchni w nadziei na gorącą herbatę. I tak przez dwa tygodnie. W ciągu dnia wędrówki po górach i osadach. Nocą trzeba oddać się himalajskiej ciemności i przetrwać. Im jest trudniej, tym większą siłą znajdujemy w sobie. Im bardziej drżałam z zimna i głodu, tym mocniej wierzyłam w to, że dam radę. A najbardziej niezwykłe jest to, że kiedy zjechałam z powrotem do ciepłej doliny Kathmandu, wiedziałam, że zamiast zostać w wygodnych pokojach hotelu, będę chciała wrócić do tych trudnych miejsc, na zimną himalajską pustynię chłostaną szarpiącym wiatrem, pod ośnieżone szczyty gór i do wiosek, gdzie mieszkają prawdziwi, skromni, dzielni ludzie. #Mustang #KrólestwoLo #Himalaje #Nepal #wpodróży #BeataPawlikowska

Udostępnij na Facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *