
To, co dla jednych jest świętym miejscem, dla innych może wyglądać jak dzikie chaszcze. Wszystko zależy od tego jaki mamy sposób postrzegania świata. Dawni rdzenni mieszkańcy wszędzie widzieli przejawy boskiej mocy – w drzewach, kwiatach, kamieniach, strumykach. Potrafili dostosować swoje życie do przyrody, korzystając z jej darów z szacunkiem i tylko w takim stopniu, jak to było niezbędne.
Europejczycy mają zupełnie inne podejście. Pamiętam jak kilka lat temu siedziałam na stacji w pociągu i patrzyłam na cudowne, delikatne, świeżo rozkwitłe maki. Nagle pojawił się człowiek z kosiarką i zaczął je ścinać. Upadały jeden po drugim i kładły się na ziemi, czerwone jak krew w zielonej trawie. On wykonywał swoją pracę i nawet na chwilę nie zatrzymał się, żeby popatrzeć na piękne kwiaty. Po prostu przyszedł, ściął i poszedł dalej.
Wtedy też przestałam kosić trawnik przy moim domu. Cieszę się patrząc na wysokie trawy i drzewka, które przywiał wiatr. Obok borówek zaczął rosnąć maleńki dąb, a przy rododendronach pojawiły się małe klony. Wraz z kwitnącymi roślinami przyfrunęły motyle, pszczoły i inne owady, a wieczorami do snu grają mi pasikoniki.









Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…