
Pojechałam rowerem przez pola. Spotkałam motyla, ciszę, trzy gniade konie i gołębia. Motyl prostował skrzydełka w słońcu i powiedział, że warto było czekać na ten moment skulonym w kokonie przez całą zimę. Koniki patrzyły wielkimi czekoladowymi oczami i milczały. Gołąbek był wegański i zawinięty w liść włoskiej kapusty. Cisza wróciła ze mną do domu.










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…