Między myślą a czynem

Pomiędzy myślą a czynem istnieje przestrzeń wielka jak ocean. I równie wielka jest różnica między wyobrażaniem sobie podróży a znajdowaniem się w drodze.

Kiedy siedzisz w domu w wygodnym fotelu i zastanawiasz się czy wyruszyć w drogę, zakodowany głęboko w twoim umyśle strach przywołuje wizje wszystkiego, co może być przyczyną tragedii albo cierpienia. Ten strach jest ubocznym efektem naszej zachodniej wielkomiejskiej cywilizacji. Z jednej strony dostarcza ci iluzję wolności od ubóstwa, głodu i bezdomności, a z drugiej jednocześnie czyni z ciebie niewolnika pieniędzy, kredytów, komunikatorów i chorób spowodowanych przez chemiczne dodatki do masowo produkowanego taniego jedzenia.

 

W końcu jednak zdobywasz wizję upragnionego urlopu i niespodziewanie wybucha dawno tlące się pragnienie przygody. Wyruszyć w nieznane, ściskając w pięści kamyk zielony albo – jeszcze lepiej – kartę kredytową w dowolnym kolorze, która pozwoli kupić to, co za pieniądze jest do zdobycia. Bilet na autobus, butelkę wody, nocleg w hotelu, wejściówkę do słynnych ruin.

 

Ale co z tym wszystkim, czego karta kredytowa nie jest w stanie załatwić? Przecież taka podróż może być niebezpieczna – podpowiada poruszona wyobraźnia i podsuwa wizje tego, co w niesprzyjających okolicznościach może się zdarzyć.

A może nie będzie ani jednego wolnego miejsca w hotelu? Co wtedy?

A może przepadną wszystkie rezerwacje? Co wtedy?

A może mój bagaż nie doleci i zostanę bez niczego?

A może zostanę okradziony? To niebezpieczny kraj.

A jeśli zostanę zaatakowany na ulicy?

A jeśli nie będę umiał się dogadać?

A jeśli?…
To jest właśnie jedna z najbardziej niezwykłych tajemnic podróżowania. W teorii wszystko wygląda groźnie. W praktyce staje się łatwe.

 

To bardzo prosta zależność. Tak długo jak rozważasz wyruszenie w podróż w teorii, wyobraźnia będzie ci podsuwała powody do strachu, rozterek i niepewności.

Dzieje się tak dlatego, że każda podróż jest wytrąceniem z dobrze ci znanej strefy bezpieczeństwa. Podróż to wszystko, co jest nieznane, nieprzewidywalne i potencjalnie niebezpieczne.

 

Ale z drugiej strony oprócz zaszczepionego w podświadomości strachu przed nieznanym, człowiek posiada też absolutnie fantastyczną instynktowną umiejętność odnajdowania się w nowym otoczeniu i przystosowywania się do zmieniających warunków.

 

Dzięki temu kiedy rzeczywiście znajdziesz się w trudnej sytuacji w trakcie podróży, twój umysł natychmiast przystępuje do znalezienia rozwiązania. W konkretnej sytuacji gdzieś na końcu świata twój umysł instynktownie będzie starał się znaleźć w tobie potrzebną odwagę, siłę i samodzielność. I na pewno ją znajdzie.
Tym różni się podróżowanie w teorii i w praktyce. To pierwsze syci się twoim strachem, a to drugie daje ci potrzebną siłę. I ta siła zostaje w tobie na zawsze.

Felieton opublikowany w miesięczniku „Claudia” w 2013 r.

Później także opublikowany w książce „W dżungli codzienności”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *