
Obudziłam się o piątej rano, pomyślałam, że chciałabym zobaczyć wioskę słynącą z pięknych andyjskich tkanin. Znalazłam miejsce, skąd odjeżdżają autobusy. – Chinchero? – zapytałam z nadzieją. Kierowca skinął potwierdzająco głową. Byłam pierwszym pasażerem w pustym autobusie. To oznaczało, że będę musiała czekać może godzinę, może dwie, a może więcej, aż zbiorą się chętni, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. To jest właśnie najpiękniejsze w samotnych podróżach: mam cały czas na świecie, nigdzie się nie śpieszę, rozglądam się, chłonę świat i życie.










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…