W bagnie niemocy

Droga Beato

Jestem skrajnie wyczerpany psychicznie, mentalnie i duchowo. Myślę o sobie jako o starym wraku, który właśnie osiadł na mieliźnie i nie ma perspektyw na ruszenie się z tego bagna niemocy. Potrzebuję pomocnej dłoni, gestu, słowa, które pomogłoby mi ruszyć z miejsca. Mam na imię Mariusz, mam 50 lat, żona, trójka dzieci. Od 10 lat mieszkam z rodziną w Anglii i jest coraz gorzej.
Jako trzeźwiejący alkoholik nie mam przyjaciół. Nie chcę wracać do picia, nie chce też żyć w samotności.
Ciężko mi żyć. Nigdy nie uważałem się za szczególnie głupiego i tą średnią krajową w myśleniu zachowywałem, tu jednak odpadam od pionu i nie wiem jak ruszyć się z tego bagna własnej niewiary i niemocy.
Kiedy wyjeżdżałem do UK myślałem, że to ogromna szansa na lepsze życie, perspektywa, której nigdy nie mogłem mieć w Polsce. Okazało się jednak, że to posucha, jakiej nie doświadczyłem wcześniej w moim życiu.
Cała ta sytuacja odbija się na moim sposobie funkcjonowania emocjonalnego – jestem w ciągłym napięciu i frustracji, rodzi to ciągłe konflikty z żona i bardzo niepoprawne relacje z dziećmi. Nie potrafię dalej funkcjonować w ten sposób.
Z wyrazami szacunku, Mariusz

Odpowiadam:

Cześć, Mariuszu,
powiem ci, że najciemniej jest pod latarnią 🙂 Myślę, że rozwiązanie znajduje się już w twoich rękach, tylko pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy.
 
Jako trzeźwiejący alkoholik należysz do wspólnoty AA, prawda? Program 12 kroków jest fantastycznym narzędziem do tego, żeby poukładać sobie w głowie różne rzeczy, a przede wszystkim pomaga odzyskać połączenie z Siłą Wyższą. Mam nadzieję, że słowa „Siła Wyższa” nie działają na ciebie odrzucająco. Nie mam na myśli żadnego Boga ani religii. Mam na myśli duchowe powiązanie z Mocą, która podsuwa właściwie rozwiązania wszystkich problemów – jeśli tylko połączysz się z nią myślami, intencją, sercem.
 
Sama nie jestem w tradycyjny sposób religijną osobą, nie wierzę w kościoły i religie, ale wierzę w Boga! Bo w moim życiu tyle razy jakaś większa siła wyciągała mnie z kłopotów i popychała we właściwą stronę, dodawała nadziei i ratowała mnie z bagna niemocy, nawet wtedy kiedy ja chciałam już w nim utonąć, tyle razy doświadczyłam dobra, które nieoczekiwanie przychodziło nie wiadomo skąd i ocaliło mi życie, że nie mam wątpliwości, że Bóg istnieje, że jest wielką siłą zbudowaną wyłącznie z dobra, prawdy i miłości, i wystarczy dopuścić go do swojego serca, żeby włączyć się w jego moc i dostawać od niego wszystkie potrzebne umiejętności, rozwiązania i odpowiedzi.
 
Ja wiem, że ty jesteś dorosłym, silnym facetem i zawsze świetnie sobie radziłeś ze wszystkimi zadaniami, i nie potrzebowałeś żadnej pomocy. No ale sam powiedz. Tak sobie sam zorganizowałeś życie, że teraz stoisz pod ścianą i nie wiesz dokąd ruszyć dalej, bo czujesz się uwięziony w bagnie niemocy.
 
Może to jest dobry moment, żeby przyznać przed samym sobą, że niechcący zabałaganiłeś w swoim życiu tak bardzo, że jesteś teraz bezsilny i chociaż robiłeś wszystko najlepiej jak umiałeś, to jakoś nie bardzo ci to wyszło i wcale nie jesteś tak szczęśliwy i spełniony jak chciałeś być.
 
To jest pierwszy krok do tego, żeby przyznać i przyjąć do wiadomości, że ty jako człowiek nie jesteś wszechwładny. Nie jesteś w stanie kontrolować zdarzeń ani tego co robią i mówią inni ludzie.
 
To jest też pierwszy krok do tego, żeby przyznać, że chętnie przyjąłbyś pomoc kogoś mądrzejszego i silniejszego, komu będziesz mógł zawierzyć wszystkie nierozwiązane i trudne sprawy, przy których poległeś.
 
To jest właśnie zadanie dla Siły Wyższej. Wystarczy jeśli zaczniesz od prostego i prawdziwego zdania: „Jestem bezradny, nie wiem co mam dalej zrobić, proszę daj mi siłę i mądrość do tego, żeby odzyskać radość życia”.
 
We wspólnocie AA dla trzeźwiejących alkoholików chodzi właśnie o to, żeby nauczyć się nowego sposobu myślenia o sobie i o innych. Innego, nowego, wolnego od uzależnionych schematów myślenia, jakie nosiłeś w sobie wcześniej. Rozwinąć się duchowo i znaleźć dzięki temu całkiem nowe pomysły, nowe inspiracje, nową siłę i nową nadzieję.
 
Pewnie świetnie wiesz o tym, że samo przestanie picia alkoholu nie sprawia, że życie staje się lepsze. Kiedy jesteś „suchy”, czyli nie pijesz, ale też nie pracujesz aktywnie z programem Wspólnoty AA, to stoisz życiowo w miejscu. A kiedy stoisz, to zwykle się cofasz i sprawy zamiast same się ułożyć, wydają się jeszcze bardziej skomplikowane.
 
Rozwiązaniem jest aktywna praca z dwunastoma krokami. Nie wystarczy wiedzieć o co w nich chodzi ani nauczyć się ich na pamięć. Chodzi o to, żeby ROBIĆ to, co kroki zalecają – m.in. codzienną modlitwę (to pomaga utrzymać więź z Siłą Wyższą), codzienną medytację (to pozwala odzyskać wewnętrzną równowagę), codzienny obrachunek moralny (to pozwala zrozumieć i naprawić własne emocje). I oczywiście regularnie chodzić na mityngi, gdzie spotkasz ludzi takich jak ty, więc przestaniesz czuć się samotny i wyizolowany. Na pewno w swoim mieście znajdziesz mityngi dla Polaków.
 
No i w ogóle – skoro tak bardzo męczysz się w Anglii – może warto byłoby rozważyć powrót do Polski? To mógłby być nowy początek połączony z intensywnym programem zdrowienia w ramach wspólnoty AA. przez pierwsze sto dni – codzienny mityng i realna praca z Dwunastoma Krokami. Samo należenie do wspólnoty AA cię nie uzdrowi. Twoja codzienna praca z Dwunastoma Krokami na pewno przyniesie ci efekty większe i bardziej szczęśliwe niż mógłbyś sobie wyobrazić.
 
Zacznij od razu – choćby oglądając ten filmik
 
Serdecznie cię pozdrawiam i z całego serca życzę ci szczęścia 🙂
 
PS Rysunek pochodzi z książki z serii “Kurs pozytywnego myślenia”
Beata Pawlikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *