Przychodzą takie momenty, gdy nagle zalewa mnie fala ponurych myśli, złych wyobrażeń. Oczywiście natychmiast staram się odpędzić je od siebie, ale później pozostaje w mojej duszy pewien niesmak, cień, myśl, że może jednak nie wszystko na świecie jest takie pozytywne i usiane różami.
Jak się tego pozbyć? Czy trzeba się tego pozbyć, czy po prostu nauczyć się z tym żyć? Podziwiam Panią, za to, że jest Pani taką pozytywną osobą i zawsze mówi Pani mądre rzeczy. I ciekawi mnie, czy nigdy nie ma Pani wątpliwości, złych myśli, wyobrażeń? Czy Pani harmonia zawsze „po prostu” jest, stała i niezachwiana? Skąd Pani czerpie tą niesamowitą siłę? Zapewne z wnętrza siebie, ale jak? Jak sprawić, żeby to co się w nas rozpala, nigdy nie zgasło?







Dziękuję Pani Beato za całe dobro, które przekazuje Pani Światu.