
Słyszałam burzę w oddali i na horyzoncie zbierały się ciemne chmury. Pomyślałam, że zdążę albo że burza przejdzie bokiem. Wsiadłam na rower i pojechałam za miasto. Zrobiło się ciemniej. Zaczął wiać mocny wiatr. Na policzek spadła pierwsza kropla, a potem rozpędziła się zimna ulewa. Byłam akurat na drodze przy polach, nie było się gdzie schować. Jechałam więc dalej i dalej, czując jak spodnie, buty i skarpetki stają się coraz bardziej mokre. I nagle zauważyłam dom w budowie. Przebiegłam przez błoto i schroniłam się pod daszkiem. Jakie to cudowne uczucie. Stanąć w suchym i cichym miejscu gdy dookoła siecze zimny deszcz, wieje wiatr i pioruny kryją się za chmurami. I wiesz co ci powiem? Warto czasem zmoknąć właśnie po to, żeby znaleźć wdzięczność i radość z bezpiecznego schronienia. Dosłownie i w przenośni. Warto podjąć wyzwanie, nawet jeżeli w oddali widzisz czarne chmury. Każda burza w końcu się skończy, a ty przeżyjesz coś niezapomnianego.










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…