
Po południu wsiadłam na rower i pojechałam przed siebie. Drogą obok zagajnika brzóz, przy ściernisku, gdzie jeszcze niedawno rosło żyto i owies, minęłam jabłoń na zakręcie i nagle uświadomiłam sobie, że jestem w raju. Jestem w najcudowniejszym miejscu na świecie i nie ma znaczenia nic więcej. Czuję na twarzy ciepły wrześniowy wiatr, widzę gromadę małych ptaszków frunących nad bryłami brązowej ziemi, słyszę ich świergotanie i jestem częścią życia. Jestem świadkiem wszystkiego, co składa się na cud codzienności. Czuję radość i jedność z powietrzem, wiatrem, niebem, ziemią, światłem i ciemnością, z przestrzenią sięgającą dużo dalej niż teleskopy astronomów. Czuję jak życie we mnie łączy się z życiem dookoła mnie i wypełnia mnie czyste szczęście.
Fot. Kat Piwecka









Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…