
Tak spokojnie, miękko lśniło słońce w oddali gdy pchnęłam metalową furtkę. Przy ulicach, gdzie ciągle trwa ruch i ludzie nieustannie przemieszczają się naprzód, cmentarze pozostają zieloną oazą ciszy, zadumy i wieczności. Szłam przed siebie bez pośpiechu, ale z dziwną pewnością, tak jakbym wiedziała co się kryje w tamtej części cmentarza. I nagle nagrobki zrobiły się małe, niektóre wyglądały jak dziecinne łóżeczka. Gabryś, Ania, Julka, Karolek, Jaś, Agniesia… Niektóre dzieci przeżyły jeden dzień, inne kilka miesięcy albo kilka lat. Stopy przyprowadziły mnie na ten cmentarz u stóp prasłowiańskiej góry Ślęży do maleńkich grobów dzieci z figurkami aniołów. To nie przypadek, wczoraj był Dzień Matki. Wszyscy jesteśmy razem. Tutaj i tam. Po tej stronie i po drugiej stronie światła. Cmentarze są zwykle pełne życia. Kwitną kwiaty, śpiewają ptaki, pną się rośliny. Cmentarze przypominają o tym, że mamy życie. Tu wspaniały cud, dar i szansa. Bądź jak majowy kos, który zawsze śpiewa.










Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…