Otwarte klatki

Droga Beato

Dzięki Pani stronie internetowej dowiedziałam się o Stowarzyszeniu Otwarte Klatki. Po obejrzeniu paru filmików popłakałam się.
Już dawno wiedziałam z opowiadań mojej kuzynki, która pracowała w takiej fermie kurzej, o bestialskim traktowaniu kur. Kiedyś jeden z pawilonów miał awarię wentylacji i w popłochu pracownicy fermy “przeładowywali” kury do innych pawilonów. Wtedy trochę tych kur porozbiegało się po terenie. Jedna z nich dobiegła do gospodarstwa mojej kuzynki. Kura była jakaś niekształtna, poraniona, i do połowy łysa.  Nigdy nie zapomnę tego wstrząsającego wyglądu. Znalazła u nas azyl. Zamieszkała   na podwórku z innymi kurami. Z czasem wyglądała jak inne kury, ale piętno tragicznego życia na fermie odbiło się na jej zachowaniu. Nigdy nie weszła na noc do kurnika, nawet zimą i nie przybiegała do korytek z jedzeniem, bo były na środku placu, a ona bała się otwartej przestrzeni. Chodziła po kwadracie tuż pod płotem. Dla niej więc ziarno sypane było pod daszkiem z tyłu kurnika blisko płotu. Żyła tak wiele lat.
Gdy ma się gospodarstwo, a w nim zwierzęta, to ma się świadomość co z czego i jakim kosztem. To jest dla mnie mniejsze zło. Śmierć zwierzęcia jest smutną stratą, a zabicie zwierzęcia nie jest obojętne i nie w ilościach na obżeranie się. (Oczywiście piszę o normalnym gospodarstwie, a nie o pseudo gospodarstwach, gdzie nie szanuje się zwierząt zaniedbując je, źle karmiąc, trzymając w byle jakich pomieszczeniach, wiatach…, znęcając się nad nimi przed zadaniem im śmierci na mięso.)
Ludzie są jednak leniwi, nie ciekawi przyczyn i skutków swojej działalności. Do puki żyją wygodnie, a ktoś tam robi za niego czarną robotę, nie obchodzi ich nic. Zaczyna funkcjonować nawet takie pojęcie jak !!!fabryka mięsa!!! I tak ludzie oddzielają się murem obojętności od okrutnych obrazków rzeczywistości poprzez uprzedmiotowienie zwierząt. Wrażliwość ludzka jest wycięta przez brak wychowania w empatii dla drugiej istoty. To, że pająka nie zabijam, a wyrzucam za okno, że dżdżownicę z gorącego asfaltu wrzucę na trawę i  nie odstraszam kreta tylko z mozołem przed koszeniem trawy wyrównuję ziemię z kopców, (…), to jestem ta “dziwna”. Szczęśliwie moi znajomi akceptują mnie taką jaka jestem, a ja im pokazuję, że można inaczej, nie nerwowo spojrzeć na istoty, które też chcą w spokoju żyć. Ja to nawet mówię z podziwem, że taki mały krecik, a takie wielkie kopce kopie.
No tak, ja to wiem, Pani to wie.
Napisałam ten list, bo chciałam się podzielić emocjami!!!!! po zobaczeniu filmików ze strony Otwartych Klatek.   UŚMIECHAM SIĘ DO PANI, DZIĘKUJĘ ZA NOWY POZYTYWNY IMPULS DO ŻYCIA W PRAWDZIE (za “Kota dla początkujących” też) I SERDECZNIE POZDRAWIAM z mojego malutkiego domku, w którym mieszkam szczęśliwa z moją córką, już niestety z jednym psem, ale wciąż z dwoma kotami:)

Joanna

Odpowiadam:

Pani Asiu! Bardzo pani dziękuję za ten list!! To co pani napisała jest bardzo ważne. Ja też daje zawsze pierwszeństwo kretom, żabom, pingwinom i wszystkim innym naszym braciom 🙂 Wiem, że takich osób jak pani i ja jest na świecie więcej i bardzo się z tego cieszę. Wiem tez, że niektórzy tego nie rozumieją i nie czują. Wiem też, że przyjdzie dzień kiedy ludzie otworzą swoje serca i przestaną zadawać cierpienie tym, którzy są słabsi i bezbronni. I wtedy też ludzkość przestanie cierpieć z powodu sił, które są większe i katastroficzne. Bo przecież zawsze dostajesz to, co sam z siebie dajesz. Serdecznie panią pozdrawiam 🙂

Beata Pawlikowska.

Komentarze

  1. Dzien dobry Pani Beato mam do Pani jedno pytanie co by mi Pani poradzilana na pewne trunosci napotkane na drodze do zmiany.Zachodza zmiany w moim zyciu ale napotykam trunosci pisze tu o zmianach w zyciuzawodowym i jak sobie ztym poradzic.Pozdrawiam Pania serdecznie.Renata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *