
Wczoraj w Cusco wróciłam taksówką do hotelu i kierowca nie miał wydać reszty. „To nic – powiedziałam – przyjedzie pan po mnie jutro rano, pojedziemy na lotnisko i będziemy rozliczeni”. Zgodził się i odjechał. Mógł o mnie „zapomnieć”, mógł mieć ważniejszy kurs, mógł chcieć łatwo zarobić kilkadziesiąt soli (czyli równowartość kilkudziesięciu złotych), ale rano czekał na mnie na ulicy, przyjechał przed czasem i zgodnie z obietnicą zawiózł mnie na lotnisko. Kocham takie przygody 😊











Na tę książkę poluję 😉
To juz wiem co chcę dostać na urodziny! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę 🙂
Bardzo ciekawie się zapowiada książka z miłą chęcią ja przeczytam
Cudownie że można poznać inne kraje nie wyjeżdżając. Czytając książkę można namiastke tego przeczytać i poczuć się jakby tam się…
Witam, Co się stało ze Zdrową Sową? Od jakiegoś tygodnia próbuję wejść na oficjalną stronę i ciągle widnieje komunikat, że…