onet.pl PATRONAT
Dzieła w komnacie
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Komnata sztuk wszelkich

Powrót
Komnata Sztuk Wszelkich 24 : TC 2000 - Baśń

14d1 Komnata Sztuk Wszelkich 24

  TC 2000 - Baśń

  Pewnego grudniowego poranka królewicz Pjotr podróżował pociągiem PKP do wyznaczonego wcześniej celu – była nim grupowa Wigilia, z prezentami i ze starymi piernikami. Podróż bardzo mu się dłużyła, w przedziale siedział żebrak z niekończącym się papierosem, czytający przez całą drogę najnowszy rozkład jazdy (i nie był w tym wyjątkiem!).
  Drugiego współlokatora królewicza Pjotra stanowiła młodziutka gąska, która z wielkim niesmakiem obserwowała odrapane, pozbawione właściwie tynku budynki na dworcu w Rokietnicy i Kiekrzu...
  Poza tymi postaciami przedział świecił pustkami, tylko z sufitu spadały na bagaże potężne krople kwaśnego deszczu. Królewicz Pjotr  z wielkim taktem i jeszcze większą kulturą znosił trudy i znoje wędrówki, ale tylko do czasu...

  Na torach bowiem pojawił się ogromny potwór z trzema głowami, a na każdej z nich wypalona była jedna litera, tworząca jednocześnie skrót: PKP. Monstrum zastawiło swym cielskiem całą zwrotnicę i o dalszej podróży nie było mowy. „Tak dalej być nie może!”- krzyknął do siebie w duchu książę Pjotr i postanowił podzielić się tym poglądem z obecnymi w przedziale współpasażerami:
  - „Tak dalej być nie może!” – zrealizował swój zamysł bohater. (!)
  - „Wiemy!”- odpowiedzieli jednocześnie żebrak i gąska.
  - „A to niby skąd?!”- z poirytowaniem zapytał królewicz.
  - „Człowieku! To jest baśń! Tu największy nonsens ma swoje usprawiedliwienie i ty nie masz na to najmniejszego wpływu!”- po raz drugi jednocześnie zareagowali pasażerowie.
  - „Dobrze, dobrze, dobrze, dobrze, dobrze!”- krzyknął królewicz i tym samym postanowił opuścić swych ograniczonych znajomych, by samemu zmierzyć się z najpotężniejszym potworem Milusiem (bo tak naprawdę się nazywał, choć mówili w ten sposób do niego tylko najbliżsi przyjaciele).

  Po dynamicznym przebrnięciu przez wagon sypialny i restauracyjny (WARS - przyp. aut.), Pjotr dotarł do maszynisty (którym okazał się Włodzimierz Czarzasty) i zażądał od niego megafonu.
  - „Proszę uprzejmie! A w jakim, szanowny pan, życzy sobie kolorze?! Ma być z gumowym ustnikiem czy bez?! Powinien posiadać ważne atesty czy woli pan poczuć adrenalinę, korzystając z megafonu kradzionego?!”- poważnym tonem zagadnął maszynista.
  Pjotr popatrzył na niego swym bohaterskim wzrokiem i z politowaniem odparł:
  - „Oczywiście, że poproszę o zielony, bez ustnika i z atestem! Niech pan będzie poważny!”

  Po spełnieniu prośby, królewicz Pjotr przytknął do swych warg (też królewskich) megamegafon i wychylając się przez okienko w lokomotywie krzyknął:
  - „Milusiu! Masz natychmiast opuścić tory! W przeciwnym razie będę zmuszony do użycia najbardziej brutalnych środków i metod, a tego chyba nie chcemy?! Mam Cię już naprawdę dosyć! Najgorsze wydaje się to, że autorowi nie chce się już pisać tej baśni i chyba niczego więcej nie zdążę Ci już powiedzieć...”
  - „Idę”- rzucił w stronę pociągu potwór Miluś i poszedł.

  W ten sposób po raz kolejny zatriumfowało dobro, a królewicz Pjotr mógł w nagrodę całą podróż nosić piękną czapkę konduktora. Marzenia się spełniają...

Powrót