Komnata Sztuk Wszelkich 32 : Daniel Cz. - Wiersze 2
183e
Komnata Sztuk Wszelkich 32
Daniel Cz. - Wiersze 2
Wspomnienie
Zawsze skromna,
W uniform odziana
Dzisiaj piękna
I dystyngowana stałaś
Niczym konwalija,
Głębin perła,
Skarbnica niczyja
Mimo chwili,
Ulotności spojrzenia
Poczułem w mym sercu
Ból - straconego istnienia
Ból...
Co czasem przyćmiony został
I powrócił jak głęboki postrzał
Wiem, że wszystko
Już spónione,
Zapomniane,
Rozdzielone
Wiem, że chwile,
Które były
W mej pamięci...
Się skończyły
Wiem to wszystko
Wiem...
Przepraszam
Chciałem tylko Ci wyjawić,
Że Twój uśmiech,
Że Twe oczy,
Co w mym sercu zagościły
Pozostaną...
Nigdy się nie skończą...
Nigdy się nie skończyły
***
Nie wiem, dlaczego żyję,
Jaki cel ma moje istnienie...?
Czy zesłał mnie tu kaprys losu?
Czy może Boskie tchnienie?
A jeśli wszystko, co mnie spotka
Jest zwykłym nieporozumieniem?
Stworzę coś wartościowego?
Czy pójdę w zapomnienie?
Każda materia ma swą przyczynę,
Drogę wskazaną przeznaczeniem.
Warto kształtować, więc swą przyszłość?
Czy lepiej czekać na objawienie?
Czuję, że każdy dzień mnie zabija,
W sercu zbierają się cienie...
Bo nie wiem, dlaczego żyję
I jaki cel ma moje istnienie?
***
Ten wiersz powstał jako odpowied na utwór Jana Gawińskiego pod tytułem Dworka.
Dworka II
Pewna dworka, wiolatka,
By męża przejednać,
Tak jemu mawiała:
Dokończ! Och, mężu dokończ!
Wszak wielka to chwała.
A mąż na to odpowie:
cudnie do mnie mówisz,
ale począć i zakończyć,
tym można się chlubić
Ukochana
Czekam na nią całe życie
Cierpliwie...
Dzień po dniu...
Minuty liczę
Wiem, że kiedyś przyjdzie
Moja ukochana
Dotknie dłonią policzka
Muśnie oddechem skroni
I wszystko, co przygnębia
Przed oczyma zasłoni
Będzie spokojna i sprawiedliwa
W zwiewną sukienkę odziana
Z czułym uśmiechem na ustach
Prześliczna ukochana
Odejdę z nią radosny
Wdzięczny, że przyszła do mnie
Zabierając troski...
Bolesne pochodnie
W chwili gdy ją zobaczę
Drzewo smutku upadnie
Samotność uleci z mej duszy...
Przepadnie...
I w końcu będziemy razem
Tylko ja i ona
Ukochana pani...
mierć błogosławiona
***
sumienie
Bóg mnie rozgrzeszyć umiał
Przy konfesjonale
Lecz serce bezlitosne
Zabrania żyć dalej
***
Prawdziwa miłość
Czym jest miłość?
Wczoraj myślałem
Że miłość to dotyk
To widzenie
To bliskość i zaspokojenie
Teraz już wiem
Że wszystko to kłamstwem było
Bo miłością jest przeszłość
Ciche jej wspomnienie
Łza bólu
Która spływa po twarzy
... marzenie
***
Poniższy utwór napisałem kilka lat temu na lekcji, kiedy to z jedną z moich koleżanek prowadziłem wierszowane potyczki.
Koleżanka
Koleżanka ma Agata
W szkole tylko wiersze splata
Bohaterem ich jest Johny
Zboczeniec niewydarzony
Dziwisz się?
A a a...
Nie wiesz przecie
Ona porno wiersze plecie
Siedzi, myśli, łeb pulsuje
A w dzienniku same dwóje
Pan profesor klnie siarczyście
Rzuca kredą, pięść podnosi
Już ma walnąć w nos Agatę
Mach i pudło
Mach i drugie
Cios za ciosem na twarz spada
Lecz Agata zna uniki
Te uniki z lat praktyki
Więc nic do niej nie przemawia
Ani siła
Ani kara
Tylko pisze, pisze, pisze
A poezją swą z nóg zwala
Niczym śmierć nieubłagana
Cóż... nieważne, jakie skutki
Ważne, jakie są pobudki
Zaś na przerwie w kącie klęka
I cichutko rymy stęka
To, że stęka, zwykła rzecz
To, że klęka...???
hmmm...
Myśl, co chcesz
Ja Ci powiem tylko tyle
Że z pewnością to klękanie
To jest prośba o natchnienie
To jest prośba?
Nie!
Błaganie!!!
A nuż Bozia się zlituje
I ten umysł tak maleńki
ROZBUDUJE