|
|
Komnata Sztuk Wszelkich 253 - junko - Wiersze

*** Me życie – Meandry rzeki płynącej Me serce Kolcami róż pokłute Ma twarz – Wysuszona jabłoń A jednak Nadzieja gdzieś w sercu drzemie
*Poprawa* Gdzieś tam na powierzchni bezsensu ja Dziurawą łodzią powoli dobijam do brzegu
*Szczęśliwa* Korale z czerwonej jarzębiny Zamiast pereł Mój kochany Na szyi mojej złożył
*To co dobre* Z życiowej zamieci Liście złociste do serca przygarniam
*** Za mną most, który wreszcie przeszłam Przede mną schody, których pokonać nie mogę…
*Morderca serc* Oschłe słowa z twego gardła Brutalna siła wyrywa A kamień zamiast twego serca Ludziom nienawiść sprzedaje
*** Leżę w łóżku wieczorem Obok mnie samotność Przede mną długa noc Nade mną gwiazdy, Które liczę sama…
*** Były uśmiechy, uściski Pocałunki wyśnione Niebieski pierścionek Miłość płomienna Co trwać wiecznie miała … Rozstaliśmy się we mgle nieporozumień I teraz nie wiem sama: Czy to co było Było naprawdę, Czy to co było Nie istniało wcale?
*** Nijaką ręką włosy z czoła odgarniam Nijaką nogą rano wstaję z łóżka Przede mną droga nijaka Tylko w duszy serce mam czyste
*** Szczęśliwe życie- Wewnętrzny spokój Każdego dnia
*** Zły świat wykrzywia mi usta Ból apetyt odbiera
Wolność za kratkami się chowa Marzenia na dnie kufra zduszone
Oddech płytki, słaby puls Choć już trzecia kawa
Spokój zabrał on Ona nadzieję na lepszych nas…
*** Boże, żeby to tak trwało wiecznie: Świeży czysty dmuch powietrza Kawy czarnej smak zmielony Zapach domowego ciasta I truskawek smak czerwony I parasol rozłożony I wiszący frak na sznurze I dalekie me podróże I pachnące naleśniki Wiersze pani zakręcone Muzyki słowa niezliczone Gór nagich ostre szczyty I szczypiący smak papryki I słodziutki zapach miodu
*** Mimo łez Coś pcha w stronę dobra I upaść nie pozwala Mój Anioł podpowiada mi Jak lepiej żyć Jak nie zbłądzić znów
| |