onet.pl PATRONAT
Dzieła w komnacie
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Komnata sztuk wszelkich

Powrót
Komnata Sztuk Wszelkich 211: junko - „Wiersze wstrząsające”
***
Tak trudno żyć na tym świecie
Tak łatwo z niego zejść…

***
Dlaczego tyle zła wokół nas
Belki pod nogami
Twarze blade, ponure
Cierpieniem znaczone?

***
Więcej widzę
Niż ty potrafisz dostrzec
Więcej słyszę
Nawet jęk twego serca
Więcej czuję
Niż tylko zapach pieniędzy…

*Rozbiórka szpitala*
Tysiące serc tu cierpiało
Matka syna odwiedzała
Siostra zastrzyk podawała

Teraz cegły w pyle
Z hukiem lecą w dół
Drutów splot się wygina
Za maszyną maszyna
I napis wśród cichych jęków:
WC dla pacjentów (…)

*Pogrzeb*
Brat bratu kopie dołek
A później sam w nim utonie…

***
Płytko żyć
To płytko umierać…

*Głos bezdomnej*
Nie patrz na mnie chłodnym wzrokiem
Nie rób do mnie dziwnych min
Jestem sama, nie mam domu
Ale też chcę żyć

*Coś strasznego*
Byle jak
Nie warto
Nie warto kupować starych samochodów
Byle z kim
Strzeż się
Obcemu sprzedawać swe tajemnice
Byle gdzie
To wstrętne nie szanować siebie

***
Wewnętrznie zepsuta
W żyłach grzech
Wyrzut sumienia
Zakłóca noc…

*Grzech*
Boże wybacz mi
Głupia byłam
Zgrzeszyłam…

*Zemsta*
Najpierw zrodził się pocałunek
Potem brudna krew
Szkło stało na stole
Potem się stłukło
Ewę odwieźli ci w białych fartuchach
Jego krzyk w zamknięciu
Jeden dzień
Drugi
Miesiąc
Dwa
Deszcz
Słońce
Nie miał już siły
Jednak wstał…

***
Wstałam
Choć nie wierzyłam
Wstałam
Mój Anioł tak chciał
Wstałam
Równo na dwie nogi prawe
Wstałam
A myślałam, że będę nosić
Perukę ze sztucznych piór…

*1939*
Byli głodni
Często myśleli o ciepłym mleku
Z rąk zmywali mroźny zastrzyk krwawych dni
W mokry listopadowy dzień
Nie mówili o szczupłym pasie
I wystających kościach
Byli pewni
Walczyli
Powrót