onet.pl PATRONAT
Dzieła w komnacie
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Komnata sztuk wszelkich

Powrót
Komnata Sztuk Wszelkich 199: RK - Wiersze
„Absolucja”

Przesyłka: róże skrzypiec
W futerale smyczkowej uwertury
Których płatki spadają
Lśniącą koloraturą drżenia
Na ciało spragnione dotyku
Pokrywając skórę tęczą aksamitu
Zapachem polifonii zmysłów
Ożywionych dreszczem wrażliwości
Partyturą nieziemskiej natury
Zdziwionej, niewyrażalnej słowem
Spokojnej ciszą warg gorących
Ciepłem rąk bezszelestnych
Wzdłuż pięciolinii pragnień
Rozdrapując resztki obaw
Wypełniają brzmieniem
Kształt harmonii
Nienasyconej
Absolucji


„Chwila”

Chwilą jesteś
Chwilą jestem
Jesteśmy chwilami
Weź mnie za rękę
Chodźmy tam
Gdzie nie było nikogo
Prócz promieni słońca
I śpiewu ptaków
Do raju chodźmy
Bądź tylko ze mną
Bądź tylko dla mnie
Po prostu bądź przez chwilę
Co trwa ciszy westchnieniem
Za życiem ulotnym błyskawicą
Chwilą istnienia w metabolizmie kosmosu
Ułudą ludzkiego szczęścia i namiętności
Pyłem i prochem materii, którą ożywia nasza radość
Nasza chwila


„Jestem”

W pofałdowanych zwojach mózgu

Jestem

W podświadomym pragnieniu miłości
W potrzebie zmian i rozwoju
W odkrywaniu nowej rzeczywistości
I w upale lata

Gdzie wędruje twoja wyobraźnia
Gdzie rodzi się śmiech i radość
Gdzie wzrusza cię sytuacja
I gdzie gra muzyka

Gdy świat ci nie sprzyja
Gdy błądzisz we mgle
Gdy rozmawiasz z ludźmi
I gdy oglądasz mecz

O wschodzie słońca w zapachu poranka
O dwunastej w południe i o w pół do piątej
O każdej porze twojego szczęścia
I o północy Też

Jestem

To tylko ma sens


„Dżungla”

Dżungla, pająk, sieć
Niespodzianka zdradliwej natury
Dzika gęstwina życia
Czujna drgnieniem powietrza
Niebezpieczna bezszelestem
Złowroga poszumem drzew
Pożera organiczne cząstki
Niezliczonych stworzeń tropiku
Eliminuje słabość
Oddechem bezwzględnej groteski
Bezlitosna pułapka zagubienia
Śmiertelny pocałunek ciszy
Nieprzebrane czeluście Amazonki
Wilgoć parnego równika
Kameleon barw, odcieni
Przepastny labirynt dźwięków
Odurza polifonią zmysły
Nabrzmiałe niepewnością
Mami ułudą spojrzenia
Poranku nad Orinoko
Atawizm parku jurajskiego
Kapibara, mrówkojad, opos
Anakonda, manat, tukan
Hoacyny, żółwie, kajmany
Rozmnożona obfitość żyjątek
Botaniczna rozmaitość kształtów
Wabi słodkim zapachem
Magicznych owoców przetrwania
Odsłania wielki błękit
Nieba nad Ukajali
Jak dotrzeć do Twojego wnętrza
Serca, co wolnością bije samotną
Spojrzeć w oczy z ufnością
Zauroczyć chwilą szczęścia
Uciszyć ciepłem oddania
Zapłakać strumieniem
Zostawić
Powrót