onet.pl PATRONAT
Dzieła w komnacie
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Komnata sztuk wszelkich

Powrót
Komnata Sztuk Wszelkich 180: Dora - „Stacja”

Jadę pociągiem Donikąd. Mijam kolejne stacje. Przez szybę widzę ludzi: jedni są uśmiechnięci, pełni życia, drudzy czymś bardzo zaabsorbowani, jeszcze innych przepełnia smutek i rozgoryczenie.
Dostrzegam ich piękno - życie w czystej postaci.
Widzę całujących się kochanków i czuję ich pożądanie. Patrzę na małego chłopca ściskającego w rączkach pluszowego misia, i na jego rodziców, tak czułych i opiekuńczych, jak to można sobie tylko wyobrazić. Ogarnia mnie tkliwość.
Na jednej ze stacji dwie nastolatki paplają o czymś beztrosko. Przystojny mężczyzna w garniturze siedzi na ławce hipnotycznie wpatrzony w ekran laptopa. Obok bezdomny szpera w śmietniku. „Sad but true” - pomyślałby ktoś.
Jadę dalej. Dwóch gejów idzie trzymając się za ręce. Starsza pani łypie na nich zgorszonym okiem. Oni uśmiechają się do niej. Zabawna scenka.
I tak bez końca. Kolejne stacje, kolejni ludzie. Przemykają mi tak szybko, że mogę im poświęcić tylko mgnienie myśli. Tylko na moment, kiedy pociąg zatrzymuje się, mogę wyciągnąć rękę i ich dotknąć. Pociąg rusza.
Oni mnie nie dostrzegają, nie wiedzą o moim istnieniu. Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. Jadę dalej i obserwuję. Życie, czym jesteś?
Zżera mnie zazdrość, że ja tak nie potrafię, nie mam w sobie dość siły, by podjąć decyzję i wysiąść.
Mijają dni, miesiące, lata, ja wciąż jadę. Powoli jednak dojrzewa we mnie myśl, pragnienie tak silne, że musi mieć swoje ujście. Czuję, że już nie zniosę tego pędu bez celu, bez marzeń, bez życia, Nie chcę być już biernym obserwatorem.
Wtedy dostrzegam postać, lecz stoi ona zbyt daleko, bym mogła się jej bliżej przyjrzeć. Pociąg znowu rusza. Kolejna stacja i ta sama postać, trochę bliżej. Widzę, że to mężczyzna w ciemnym płaszczu. Pociąg mknie przed siebie. I znowu go widzę za każdym razem, gdy gdzieś się zatrzymuję. Patrzy na mnie, jakby wszystko rozumiał i wszystko o mnie wiedział. Wyciąga do mnie rękę i mówi: „Najwyższy czas wysiąść”. Wysiadam. Nagle chłopiec z misiem uśmiecha się do mnie, para gejów macha przyjaźnie ręką, facet w garniturze odrywa na chwilę wzrok od laptopa. Daję parę złotych bezdomnemu. Jestem.

Powrót