|
|
Komnata Sztuk Wszelkich 169: Mimi.reader - Zachłyśnięta
Ciemna łódź, zaćmienie połowiczne Zachodzącej zasłony, sztuki Boga magiczne Na srebrzystej tafli pragnienia kresu Nikt nie ma steru, nie zna celu rejsu
Ostry brzęczący gwizd w uchu, dzwon Czarny kot, mucha, natarczywy zabobon Miłość- nie ma jej, może nie istnieje Noc świeci wichrem, dzień milcząco się dzieje
Może masz już plany na jutro, głupie Powtarzasz ”nie kocham go lecz za to go lubię” Nie trwoń lecz czasu na nieczułe dłonie Rozejrzyj się pewnie ktoś przez ciebie płonie
Ja w duszy ukryłam gitarę, więc gram Wszystko gra, póki jestem u muzyki bram Póki mam muzykę, póki tańczę żyję Piasek z głowy wytrząsam, ambrozję piję
Drzewo prostuje gałęzie, cichnie głos We włosy mi wplątał się polny kłos Jezioro już zgasło, ziaren mniej Zachłystuję się powietrzem wśród kniej
| |