|
|
Komnata Sztuk Wszelkich 165: Sewe - "Helena"

„Eλένη” (Helena)
I.
O Twej urodzie wiatr szeptał drzewom, A ptaki o niej ćwierkały, Fale o brzegi o niej szumiały, Gdy o nie się rozbijały.
Już kiedy Zeus w postaci Łabędzia Lede uwiódł swym wdziękiem, Było wiadomo, że wszyscy wokół Przyjść zechcą po Twoją rękę.
Menelaosa sobie wybrałaś, Jemu zgodziłaś dać szczęście, Swego wolnego stanu zmienieniem, W stan nazywany zamęściem.
I gdyby nie te próżne Boginie, Jabłkiem przez Eris zmieszane, Co każda chciała pośród ich grona, Piękności cieszyć się wianem.
Świat by nie słyszał o wielkiej bitwie, Co u bram Troi się działa, I nigdy pewnie z Twego powodu Iliada by nie powstała.
II.
Lecz Parysowi kazały sądzić, On miał wyboru dokonać, Jego to właśnie każda z tych Bogiń, Była nagrodzić gotowa.
Atena chciała mądrość dać w zamian, Hera, bogactwo, pałace; Zaś Afrodyta Ciebie przyrzekła, Za jabłko złote na tacę.
A młody Parys, jak szczeniak młody, Wybrał urody wdzięki; I bez wahania to Afrodycie Jabłko podał do ręki.
Zaś Afrodyta, dała co rzekła, Kiedy do Sparty przybył, I odpłynęłaś z nim hen do Troi, Kiedy się zaczął przypływ.
III.
To co się potem tam wydarzyło, Zemsty nosi oznaki, Bo tylko gniewne myśli Ateny Los mogły zesłać taki.
Gdy Menelaos pod Troję przybył Łodzi swoich orszakiem Nikt nie pomyślał, że losy Troi Będą dokładnie takie.
Greccy Achaje niczym rdza metal Mury Troi szczerbiła, I choć lat dziesięć po Ciebie sięgała, To murów tych nie zdobyła.
Gdy Agamemnon, brat męża twego Życie pod murem złożył, I na Parysa czas przyszło głowę, Starości młodzieniec nie dożył.
Wszyscy już mieli dosyć tych zmagań. Zmęczeni walkami Grecy, Postanowili odwrót oznajmić, Koniec dać swojej odsieczy.
IV.
Pozostawili Konia co z drewna Wyższy od murów był Troi, Jako podarek dla wszystkich w mieście, I symbol klęski tam swojej.
Oj jakież złudne były to chwile, Dla miasta i jego ludu, Który olśniony konia urokiem Dał się oszukać bez trudu!
Konia na główny miasta dziedziniec Wprowadzić król kazał Troi, I w taki sposób przesądził właśnie O losie nieszczęsnej Troi.
Bo kiedy Troja w czujności swojej Trunkami została uśpiona Grecy zwiadowcy w niej się zjawili Wykluci wprost z kona łona.
Tak bramy miasta i jego mury Już im nie były przeszkodą Bo będąc w środku cios mogli zadać Swoim w tej bitwie wrogom.
Za ich to siłą Greckiej szczęk stali Nocą ulice wypełnił I zadał miastu śmiertelne ciosy Podczas księżyca pełni.
Zamilkły wszystkie głosy w tym mieście Krew popłynęła wśród domów, Takiego losu jak tamtej nocy, Nie chciałbym życzyć nikomu.
Umarło miasto, wraz ze swym ludem, Upadła jego potęga, Tylko kamienie z niego zostały Ściśnięte w zwycięskich rękach.
V.
Lecz ty Heleno, niczym bez skazy Na łono męża wróciłaś, Bo Afrodyty zaklęcia moce Sprawiły że się nie zmieniłaś.
A Menelaos oniemiał widząc Twoją przecudną urodę Co nić przerwała tak wielu istnień Wojny będąc powodem.
Wybaczył zdradę po krwi przelewie, Taką moc w sobie miałaś, I cię do Sparty swym statkiem zabrał. Czy na to zasługiwałaś?
4-5/06/2006 Kasieńce Sewe
|