onet.pl PATRONAT
Blondynka na boisku
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Blondynka w mediach

Powrót
Blondynka na boisku

   Od czasu do czasu o polskiej drużynie piłkarskiej robi się głośno. Szkoda, że mówi się o polskiej piłce nożnej tylko z okazji przegranego meczu, zadziwiającego braku formy albo pomysłów na boisku. Jako blondynka, która przyglądała się z bliska graczom w najsłynniejszych krajach piłkarskich świata – od Anglii przez Argentynę i Paragwaj po Brazylię, chciałabym naszym piłkarzom coś podpowiedzieć.

   U starożytnych Majów bramka miała kształt kamiennego koła zawieszonego w murze trzy metry nad ziemią. Zadaniem graczy było przerzucić ciężką kauczukową piłkę przez otwór o średnicy 30 centymetrów, przy czym mogli jej dotykać tylko za pomocą kolan, łokci i bioder. To były najbardziej emocjonujące rozgrywki świata – nie tylko dlatego, że ruch piłki przelatującej przez otwór w kamiennej bramce symbolizował poruszanie się słońca po niebie. Wszyscy gracze mieli świadomość stawki, o jaką grają, ale nie chodziło o pieniądze ani puchary. Zwycięzcy meczu dostawali w nagrodę ubrania, ozdoby, niewolników i życie. Przegrani byli skazywani na śmierć. Składano ich w ofierze bogom, dzięki czemu niedoskonałość ciała mieli szansę zamienić na szlachetność duszy. W tym być może leży pierwszy sekret skutecznej gry.

   Drugą tajemnicę piłki nożnej odkryłam w Brazylii. Na ulicach Rio de Janeiro i większości innych miast piłka jest ciągle w grze. Nie musi być nawet idealnie okrągła – wystarczy kula zwinięta ze szmat albo ze skarpetek. Pięcioletni chłopcy w przedszkolu grają w futbol, uczniowie z podstawówki na przerwach kopią piłkę, studenci po zajęciach spotykają się na boisku i grają. Nie robią tego, by spełnić wymagania brazylijskiego programu nauczania, ale dlatego, że piłka nożna jest dla nich czymś w rodzaju namiętności, której trudno się oprzeć. I to jest drugi sekret sukcesu. Dla Brazylijczyków gra to miłość, hobby i pasja, której oddają się w każdej wolnej chwili i wszystkimi siłami umysłu i ciała. Dla polskich piłkarzy jest to praca i obowiązek, który należy wypełnić.

   W różnych zakątkach świata spotkałam ludzi, którzy pamiętają sukcesy polskiej reprezentacji piłkarskiej sprzed kilkudziesięciu lat. Pewnego dnia zapytałam znajomego Brazylijczyka co mógłby poradzić polskim piłkarzom. Odpowiedział bez namysłu: „Grać! Trzeba grać tak długo, jak piłka jest na boisku. Dopóki bramka stoi, trzeba do niej strzelać”. To jest trzecia tajemnica sukcesu, być może najważniejsza.

(c) Copyright Beata Pawlikowska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, publikacja fragmentów lub w całości bez zgody autora jest nie fair oraz narusza art. 17 Ustawy o prawie autorskim.

Powrót