onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Truskawkowa skrzynka pocztowa (20)

44a4   Truskawkowa skrzynka ze świeżymi listkami. Nowe listy proszę słać na adres beata@radiozet.pl albo
kliknąć tutaj.
  Odpowiedzi szukajcie poniżej.


  `witaj  ostanoio  czytalem  artykul  o  Tobie  w gazecie  jak  w dzungli jesz  mrowki i pieczone malpy, zazdroszcze  Ci  bo  sobie tyle  swiata  pozwiedzasz  i  w ogole, polatasz  tez  pewnie boeingami  7474-400  typu  `jumbo  jet` fajne  zycie  pelne  przygod.  
  pozdrawiam
  Marcin


 Ja tez pozdrawiam :)))


  `Witam, nazywam sie joanna, jestem studentka III roku pedagogiki.dziasiaj weszlam pierwszy raz na pani strone...hmmm piekna sprawa jest prowadzic takie zycie jak pani.od zawsze marzylam o podrozach, milosc do podrozy zaszczepil we mnie ojciec i ksiazki pana Halika, Ostrowskiego...ale tez pani reportaze z fantastycznych wypraw.gdyby pani miala ochote mi napisac jakie byly pani poczatki w podrozowaniu, i jak to sie robi ze niektorym marzenia sie spelniaja... moze brzmi to banalnie, ale marzenia ma kazdy a rzecz w tym by te marzenia realizowac.serdecznie pania pozdrawiam.joanna.


 Wydaje mi się, że wystarczy sobie uświadomic, że ja tez mam prawo do szczęścia i do realizowania w życiu moich własnych planów i marzeń - i wtedy człowiek znajduje w sobie siłę, żeby przystapić do czynu. A wtedy juz jest łatwo :)))) Życzę, żeby sprawdziła to Pani także na własnej skórze  i pozdrawiam :)))


  `Kochana Pani Beato!
  Piszę do Pani z nadzieją, ze uzyskam od Pani jakąś radę i odpowiedzi na moje pytania. Jestem dwudziestoletnią studentką z Warszawy, studia praktycznie dopiero rozpoczęłam. Ciągle jednak odnoszę wrażenie, że nie znalazłam jeszcze mojego miejsca w życiu i takiej prawdziwej pasji. W tym roku zamierzam zdawać - i do tego egzaminu intensywnie się przygotowuję również za pomocą Pani książek - na iberystykę, ponieważ fascynuje mnie kultura i historia krajów iberoamerykańskich. Coraz częściej się zastanawiam czy nie rzucić tego wszystkiego i zacząć żyć `naprawdę`. Marzę o podróżach, zwłaszcza do Ameryki Pd i do dalekiej Azji. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że to mi chleba nie przyniesie. Proszę opowiedzieć jak Pani zaczynała swoją przygodę. Czy również mieła już Pani dość wielkomiejskiego trybu życia i potrzebowała odetchnąć? Pewnie najpierw musiała się Pani uporać ze `zwykłym, szarym życiem`, skończyć studia itp...Proszę mi odpowiedzieć bo nie ukrywam, że pójść w Pani ślady byloby ogromnie fascynujące.
  Serdecznie pozdrawiam
  Joanna`


 Trudno jest radzić w sprawach życia, ale ze swojego doświadczenia moge powiedziec jedno: wierzę w to, że słuszne decyzje podejmuja sie same. To znaczy, jeżeli jest jakis problem i kilka mozliwych rozwiązań i na zadne jakos nie możemy sie zdecydowac, to znaczy, że zadne z nich tak naprawdę nie jest dobre. Ja w życiu tylko słuchałam mojego glosu wsewnętrznego, który czasem nie radził, tylko rozkazywał - i wtedy go słuchałam. Za radą różnych osób zaczęłam studia, ale nie mogłam tam wytrzymać - i po prostu musiałam je rzucić i uciec. Więc moja rada jest taka: nie rozmyślać zbyt wiele, nie kombinować tylko iść za głosem serca :))) Są takie decyzje, które nawet teoretycznie nie są najlepsze, ale jakoś człowiek czuje w środku, że po prostu MUSI tak zrobic. I tak właśnie powinno byc :))) trzymam kciuki :)))


  `witam
  przygotowuje artykul o mazurach w ktorym znani i lubiani opowiadaja o tym wlasnie regionie. i w zwiazku z tym mam do pani pytanie, bo pani jako podrozniczka odwiedzila rowniez mazury. oto ono:
  - co najbardziej podoba sie pani na mazurach?
  pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedz,
  Maciej`


 Zawsze ciągnie mnie do lasu :))) Lubię wszystkie puszcze, bory, lasy, zagajniki i inne miejsca, gdzie można spotkac drzewa i gdzie spiewaja ptaki. Na Mazurach znalazłam takich miejsc wiele. Mam nadzieje, że będę mogła tam niedługo wrócić i znów poszukać :)))


  `Wlasnie slucham sobie po raz kolejny Pani audycji i zdalam sobie sprawe z jednej rzeczy: otoz  do niedawna w niedziele lubilam sobie pospac po calym tygodniu pracy i nie wstawalam przed 12.00 Od czasu jak odkrylam Pani audycje w Radiu Zet nastawiam sobie budzik i budze sie wczesniej, zeby posluchac co Pani i goscie macie do powiedzenia.
  Audycja jest wspaniala, powinna byc polecana rowniez dzieciom, bo jej walory poznawcze sa nie do przecenienia a forma lekka, latwa i przyjemna zacheca do zglebienia wiedzy, ktora sie dzielicie ze sluchaczami. Czesto jak slucham Pani audycji, to wlaczam przegladarke, ogladam mapy miejsc o ktorych opowiadacie, czasem skupie sie na jakims szczegole i wiem ze te pare godzin przy radiu nie jest stracone.
  Dzisiaj, gdy wiekszosc ludzi skupia sie na zarabianiu pieniedzy, wyscigu szczurow, otaczaniu sie markowymi przedmiotami, a podroze sa po prostu elementem mody, zas wypoczynek to najczesciej dyskoteka i plaza na Ibizie, Pani oraz gosci opowiesci sa innym, lepszym swiatem.
  pozdrawiam
  Anka`


 Dziękuję, dziękuję!... Znajduję bardzo dużo osób, dla których poznawanie świata jest pasją i kiedy zaczynają o tym opowiadać, okazuje sie, że ten pościg za markowymi przedmiotami i pieniędzy, o ktorym Pani pisze, wcale nie jest aż tak ważny :))) To mnie najbardziej cieszy :)))) Pozdrawiam :)))


  `P. Beato, witam  serdecznie!:)))
  Jeszcze raz, na chwilkę, cofnę  sie do Pani odwiedzin w Toruniu: gorąco za to spotkanie dziękuję:))). Byłam  tam tylko kilka minut, ale to wystarczyło do naładowania swoich  akumulatorków:))). Zresztą głupio by mi było zabrać Pani więcej czasu na  wspólną rozmowę - przecież tylu chętnych jeszcze czekało:)) Wojtek K.O.C.  napisał mi, że szkoda, że tak szybko uciekłam - przepraszam: ja nie  chciałam, żeby to tak wyglądało:(((, ja tylko nie chciałam przeszkadzać, a i  towarzystwo na dworzec Pani miała Pani rodzinnie  zapewnione:))).
  WIELKIE DZIĘKI ZA  TORUŃ!:))))))))))))
  Ale to nie jedyna sprawa, z  którą zwracam się do Pani:)). W poprzedniej skrzynce pocztowej w odpowiedzi  na jeden z listów napisała Pani o możliwości zorganizowania małej grupki i  wyruszenia razem z Panią do AP. Po przeczytaniu tego nogi z  wrażenia ugięły się pode mną,  powróciło boskie wewnętrzne  łaskotanie i tabuny oszalałych ze szczęścia myśli przegalopowały przez moją  łepetynę:))). Ja już rok temu prawie  zapisałam się na tę pierwszą wyprawę z Panią organizowaną przez FMK!  Niestety: powaliły mnie jej koszty - długo kalkulowałam, wymyślałam  itd., ale nic z tego nie wyszło... Na tegoroczną wyprawę też już prawie  wysłałam zgłoszenie (a w międzyczasie odnowiłam też paszport i  zaszczepiłam się p. żółtaczce;)))... i znowu nic - jednak znowu wystraszyłam  się kosztów:(((... ale szczerze przyznam, że nie tylko to zaważyło na mojej  decyzji... Ciągle mam przeświadczenie, iż w takiej wyprawie będą  uczestniczyć raczej tylko ludzie majętni, a więc zblazowani, mający  wygórowane wymagania, marudzący, niby żądni ekstremalnych przeżyć, ale przy  tym uważający aby się tylko nie pobrudzić;))). Przepraszam, że tak  piszę... może tacy wcale nie byli, ale ja mam takie wrażenie... i to  mnie odciągnęło od zapisania się na wyprawę z FMK. Bo co to  za współtowarzysze wyprawy do dżungli?! Wydaje mi się, że ludzie,  którym lekko przyszłoby wydać takie pieniądze są przyzwyczajeni do wygód,  pewnego (wysokiego) standardu i w warunkach naturalno-dżunglowych tylko by  grymasili i tym sposobem `spalili` całą wyprawę... Wiem,  że pisząc w ten sposób bardzo uogólniam i zapewne krzywdzę  wielu... jeszcze raz przepraszam za te słowa, ale po prostu tak sądzę:)))  Jeżeli tak nie było, to bardzo się cieszę:))) Ale wracając do tej wyprawy 5osobowej z Panią na czele: czy dobrze  `kombinuję`;)), że jej koszty w porównaniu z tą organizowaną przez FMK  byłyby niższe?? czy coś więcej mogłabym się dowiedzieć na jej  temat?? czy w jakikolwiek sposób mogłabym pomóc?? - bardzo chętnie to  zrobię!:))

  pozdrawiam gorąco i  słonecznie, przesyłam całe naręcza  usmiechów i... czekam na  odpowiedŸ :))))))))))
  kasia z  bydgoszczy


 Na wyprawie do dzungli w listopadzie zeszłego roku zebrała się grupka 10 osób, rzeczywiście dość majętnych, ale przy tym - ludzkich :)))) Wcale nie marudzili i nie bali sie pobrudzić :))) Przecież gdyby szukali wygód i czystego hotelu, to by sie wybrali na drogie wczasy all inclusive na Karaibach, a oni jednak woleli pojechac do dżungli :))) Więc było bardzo fajnie i grupa okazała się niezwykle zgrana - mimo że wszyscy poznalismy się dopiero na lotnisku :))) Co do mniejszej wyprawy - hm... mam taki plan, ale na razie bez konkretów. Przede wszystkim potrzebowałabym osoby, która zajmie się techniczną stroną przedsięwzięcia tu w Polsce - znajdzie bilety lotnicze, zbierze pieniądze, kupi ubezpieczenia itd - to duża praca, na którą teraz nie mam czasu. Gdybym coś wiedziała, dam znać tutaj, w Oliwkowie :)))


  `Pani Beato,
  Jadę w tym roku na dwa miesiące do Mauretanii  (może zahaczę o Senegal), z tego, co zdążyłem się zorientować w ostatnich kilku  latach nie wydano (napisano?) żadnego przewodnika po tym kraju. Przynajmniej po  polsku, angielsku i francusku. Z kim mógłbym się skontaktować, jeślibym chciał  wrócić z napisanym przewodnikiem (no i oczywiście jesliby spełniał okreslone  normy)? National Geographic na mejla mi nie odpowiedział, to samo kilka innych  wydawnictw (Lonely Planet, Bezdroża...). Zamierzam tez napisać książkę, ale to w  tej sytuacji inny problem.
  Serdecznie pozdrawiam,
  Łukasz`


 Nie znam wydawnictwa, które chcialoby kupić nienapisaną książkę. Moim zdaniem trzeba najpierw napisać ten przewodnik, a potem dopiero pytać w wydawnictwach czy ktoś byłby nim zainteresowany - bo dopiero wtedy można stwierdzić czy tekst jest ciekawy. Radzę więc jechać, zbierać materiały, napisać fantastyczny przewodnik - i wtedy szukac wydawcy. Życze powodzenia :)))


  `Dzień Dobry.
   Chciałem zapytac jakim aparatem robi Pani zdjęcia,  chciałbym wiedzieć jaki obiektyw i film. Pytanie może trochę dziwne  ale bardzo pordobają mi się Pani fotografie a sam  także fotografuje... Z góry dziękuję i pozdrawiam.
  Andrzej.`


 Używam aparatu Canon Eos 3 z trzema obiektywami Canona o rozpiętości 20 mm - 300 mm. Zdjęcia robię zwykle na filmach Kodaka 100 VS. Pozdrawiam :)))


  `Droga Pani Beato
  Pozwolilam sobie do Pani napisac, gdyz jakis czas temu sluchalam Pani audycji w radiu na temat wyprawy do Meksyku. Niestety nie slyszalam wszystkiego. Za miesiac wyjezdzam wlasnie tam na wycieczke i mam z tego powodu kilka pytan do Pani. Prosze mi powiedziec, czy zalecane sa jakies szczegolne szczepienia przed wyjazdem ? Czy bezpieczniej jest miec walute (mniemam, ze najlepiej dolary) przy sobie, czy raczej poslugiwac sie karta ? Oprocz zlodziei sprzetu fotograficznego, na ktorych zwrocila Pani uwage podczas audycji, na co lub na kogo nalezy zwrocic jeszcze uwage, badz czego sie jeszcze wystrzegac ? Bede bardzo wdzieczna za wszystkie rady, wskazowki i informacje.
  Z gory Pani bardzo dziekuje
  Z powazaniem
  Ewa`


 Przed każdym wyjazdem w tropiki dobrze jest zaszczepić sie na żółtą febrę (raz na 10 lat) i na żółtaczkę wszystkich typów. Najlepiej zapytać lekarza w klinice Chorób Tropikalnych - on poradzi. Zależnie od regionu, w jaki sie jedzie, różne są zalecenia. Podobnie z pieniędzmi - zależy od tego gdzie dokładnie Pani będzie. Jeżeli w dużych miastach i drogich hotelach, to karta kredytowa wystarczy. W mniejszych miastach i tanich hotelach - tylko gotówka. Ja zwykle zabieram ze sobą trochę gotówki w dolarach i kartę jako zabezpieczenie na wszelki wypadek. Wszędzie w dużych miastach trzeba uważać na kieszonkowców, nie pokazywać sprzetu, nie chwalić sie portfelem, mieć oczy dookoła głowy :))) A poza tym Meksyk jest cudowny :)))


  `Nieustraszona Blondynko !!
  Mam jedno zasadnicze pytanie : czy zwykła zastraszona kura domowa , nie znająca języków (po za podstawą rosyjskiego , który nam teraz na nic )  może marzyć o wyprawie z Beatą Pawlikowską? Jeżeli tak , to marzy mi siê Ameryka Południowa albo
Karaiby o zachodzie słoñca. Pani Beato mam straszne kompleksy ze swoim nieobeznaniem jêzykowym , ale też mam odłozone pieniadze na wyprawê swoich marzeñ , jak Pani mysli, czy uda się to przy Pani pomocy zgrać?
£ączę blondyñskie szczere i mocne pozdrowienia , i
czekam na wynik weryfikacji !!!!!
  Szalona  Blondynka z Krainy Garów  (lat 38)`
 

 Droga B. z Krainy Garów :)))) Znam jeden niezawodny sposób na pozbycie się kompleksów: pokonanie ich! Wiem, że łatwo się mówi, a trudniej realizuje, ale kiedy sie uda, to radość z takiego osiagnięcia jest niesamowita. Co do podróży: są co najmniej dwie mozliwości : można sie zapisać na jedna z dwóch wypraw, które prowadzę w tym roku dla Fundacji Marka kamińskiego (w lipcu i w listopadzie) - informacje są w dziale `Wakacje dla zuchwałych`. Druga mozliwość jest trudniejsza, bo bliżej nieokreślona w czasie - mam zamiar poprowadzić mniejszą wyprawę dla kilku osób, ale na razie nie wiem kiedy mogłoby się to odbyć. Gdyby coś się wyklarowało, będę o tym pisac tutaj w Oliwkowie :)))


  `Witam serdecznie :O)
  Przeglądałam sobie archiwum Dziennika i znalazłam podany  adres strony www gdzie można kupić wszystko, co potrzebne do Yerba Mate http://www.yervita.home.pl/  Ucieszyłam się bardzo. Ctrl C, Ctrl V i już byłam na stronie ;O). Poczytałam i zdecydowałam się kupić, tylko problem mam z wyborem MATE. Jest ich tam pare typów, a ja nie wiem, który, dobry będzie. Prócz podanych pojemności i wyskakujących obrazków nic więcej nie wiadomo, a, jeszcze ceny zamieszczone w cenniku są, te akurat jestem wstanie zapłacić. Zależy mi żeby wybrać tą odpowiednią mate.
  Nie wiem, czy ta, która jest najdroższa jest tą najlepszą? Przy czym ma ona mniejszą pojemność od niejednej tańszej. Zapewne wykonanie i `tworzywo` istotne jest także, ale ja się na tym kompletnie nie znam.
  I jak to kiedyś ktoś powiedział - `Bo dobry Bóg zrobił, co mógł, a teraz trzeba wezwać fachowca` to wzywam, kierując maila do Ciebie :O) Gdybyś mogła zerknąć i doradzić to wdzięczna bardzo będę i cała w skowronkach.
  Pozdrawiam i dziękuje za wszystko.
  Łucja(aga)`


 Rzeczywiście wybór jest duzy :))) Są tam trzy rodzaje kubków do mate - argentyńskie, brazylijskie i paragwajskie. Argentyńskie to te małe okrągłe tykwy, brazylijska to duża tykwa, a paragwajskie sa kubki z drewna. Moje typy to numery 2740 i 2745 oraz - NAJBARDZIEJ! - numer 2746. Wszystkie trzy są kubkami paragwajskimi, przy czym ten ostatni jest zrobiony z zielonego drewna, które dla Indian jest święte, ma charakterystyczny zapach i smak, i wzbogaca yerba mate. Mam sentyment do do tego zielonego drewna i zawsze sama z takiego kubka piję :))) Smacznego :))))

Powrót