|
|
Szesnasta skrzynka pocztowa
2f92
SZESNASTA SKRZYNKA POCZTOWA
Podlana świeżym zimowym deszczem z roztopów, oto nasza nowa tropikalna skrzynka pocztowa, która właśnie zakiełkowała. Nowe listy proszę słać na adres beata@radiozet.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Przepraszam bardzo Pani Beato... czy mogę tutaj coś napisać? :) dzisiaj odkryłam Oliwkowo...ale mi się tu podoba! wpisywalam się już chyba wszędzie, ponieważ bardzo mi się to spodobało, że tak można.
chciałabym aby Pani pomogła mi w jednej rzeczy. Bardzo interesuję się fotografią i historią, mam mały dylemacik ostatnimi czasy związany z wyborem kierunku studiów. chciałabym aby istniał taki kierunek jak podróżnictwo z fotografią :)
niestety świat ten tutaj to nie Oliwkowo. A moi rodzice wogóle niezaliczyli by się do Oliwek, nie tolerują takich fantazji i takich kierunków studiów :(... czy mogę się zapytać jak Pani walczyła o to co daje tyle radości życia.
serdecznie pozdrawiam
nowy Tubylec - Basia
P.S. jestem pod wrażeniem wszystkich zdjęć na stronie :))
Basia`
Myślę, że to jednak dobrze, że nie ma takiego kierunku studiów jak `podróżnictwo z fotografią` :)))), bo wtedy różni nudziarze kończyliby te studia i szpanowaliby dyplomem, gdy tymczasem w rzeczywistości nie mieliby wiele do powiedzenia. Już kiedyś to tutaj tłumaczyłam, ale powiem jeszcze raz: wydaje mi się, że w życiu można obrać jedną z dwóch dróg: albo iść wygodną trasą `szkoła-studia-praca` - albo pójść tam, gdzie nie idą wszyscy - przed siebie, gdzie oczy poniosą i tam, gdzie zaprowadzi serce. To ryzykowny wybór.
Gdybym miała Ci coś doradzić, to powiedziałabym tak: wybierz takie studia, które Cię interesują, gdzie czujesz, że możesz się rozwinąć, zacznij studiować jeśli czujesz taką potrzebę - ale przez cały czas wsłuchuj się w swój głos wewnętrzny - on Ci dobrze podpowie :)))) Jeżeli zacznie Cię ciągnąć gdzieś w świat, albo w stronę, której nie planowałaś - to trudno, będziesz musiała za nim pobiec :))))
`Szanowna Pani Beato,
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Pani artykuł w nr 1 ,,Voyage` pt. ,,Całkiem inny rejs` o rejsie po Amazonce. Reprezentuję Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów, które współpracuje od kilku lat ze Związkiem Kultury Polsko-Brazylijskiej. Osobiście zajmuje się między innymi organizowaniem wyjazdów do Brazylii oraz pobytem potomków naszych rodaków w Polsce.
Wśród naszych przyjaciół pojawia się temat wyjazdu na Amazonię, szczególnie interesuje nas rejs po Amazonce. Mam więc pytanie, w jakich miesiacach radziła by Pani taki rejs odbyć.
Pozdrawiam i liczę na Pani sugestie.
Grzegorz`
Szanowny Panie Grzegorzu, w Amazonii w pobliżu równika przez cały rok panuje wlaściwie taka sama pogoda i jedna pora roku. Jeśli oddali się Pan od równika na północ, to tam pora sucha - kiedy pada odrobinę mniej - przypada na naszą zimę, czyli między grudniem a kwietniem. :))))
`Pani Beato.. zastanawiam się od jakiegoś czasu .. jak zakończyła sie podróż Baltazara..
czy dotarl na wyspę? chyba tak... chyba nie bylo zakończenia na stronach dziennika, prawda?
choć może ważniejsze od tego, jak się zakończyła bylo to, co wydarzylo się w miedzyczasie.. ale zakończenie tez jest ważne..:)
Pamiętam Baltazara czytanego na trójce. Być może nie do końca go wówczas rozumialam i dlatego chociaż kojarzę sam fakt czytania nie pamiętam przebiegu treści.. ani zakończenia..
Pamiętam tez Pani relacje z dżungli dla Trojki, chociaż przyznaję, że bardziej od tego co Pani wówczas
opowiadała, pamiętam napięcie Marka Niedwiedzkiego, który zapowiadał któryś dzień z kolei, że będa próbowali polączyć sie z Beatą Pawlikowska przemierzającą dżungle amazońską, z którą już od trzech tygodni nie mozna nawiązać kontaktu..
i próbowali i nie udawało się.. pamięć czasami przyswaja nie koniecznie to, co byśmy sobie życzyli..
wolałabym pamiętać Pani relacje..;)
i Pani powieść.. pod ktorej wrażeniem wciąż pozostaję i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze nadejdzie jej pora...
pozdrawiam
danuta`
Baltazar... Zamieściłam tu w Dzienniku Nie/codziennym kilka fragmentów tej książki, ale rzeczywiście to były rozdziały ze środka, a nie z końca książki :)))
Przymierzam się do tego, żeby napisać tę powieść jeszcze raz - bo przecież napisałam ją mając 18 lat, wtedy moje umiejętności i rozumienie języka polskjiego były trochę mniejsze niż dziś :)))
Na razie wpadłam na pomysł, żeby stworzyć nowy dział tu w Oliwkowej Krainie, który nazwę `DO POCZYTANIA - THE BEST OF` i zamieszczę tam ulubione fragmenty z moich książek - z tej o Baltazarze również :)))) I z kilku innych książek, które kiedyś napisałam i nigdy nie zaniosłam do żadnego wydawcy :))) Serdeczności :))) :))))
`Dzień dobry, Beato ;)))
Mam jedną malutką prośbę do Blondynki-Pogodynki. Czy mogłaby coś zrobić w sprawie wcześniejszego przyjścia wiosny do Polski? Bo ja tak bardzo już tęsknię za rowerowymi wycieczkami...Brakuje mi ruchu i wolności jaką daje pedałowanie przed siebie.Niemalże codziennie tęsknym wzrokiem spoglądam na swój rower i pocieszam się, że może już za tydzień gdziś na nim wyskoczę?
Przesyłam gorące pozdrowienia z pochmurnego Rzeszowa.
Ania.`
Aniu, nie dalej jak wczoraj tęsknym spojrzeniem omiatałam mój rower i nawet przymierzałam się, żeby na niego wsiąść i popędzić przed siebie :))) Ale w zimowym ubraniu to się chyba nie uda. Przywiozę wiosnę z Ameryki Południowej :))) Już niedługo :))))
`Witam Pani Beato!
Chciałabym tylko gorąco Panią pozdrowić i życzyć wielu udanych podróży w najprzeróżniejsze zakamarki świata. I mam nadzieję, że póniej o tym Pani ciepło i przytulnie opowie w piątkowej pogodzie w Regionalnej Trójce. Uwielbian prognozę pogody w Pani wydaniu.
Aha, i dziękuję za informację o początku nowego roku chińskiego. Zgodnie z Pani radą nie sprzątałam mieszkania przez kolejny tydzień... żeby broń Boże, nie wymieść szczęścia.
Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia,
Dorota`
Mam nadzieję, że szczęścia w Nowym Roku nam nie zabraknie, chociaż według kalendarza chinskiego to jest Rok Małpy, a małpy są nieprzewidywalne :))) Wiem to też niestety z własnego doświadczenia :)))) Dziękuję za życzenia następnych wypraw - właśnie planuję ekspedycję do Ameryki Południowej, która zakończy się tuż orzed wydaniem mojej nowej książki :))) Pozdrawiam, dobrze że Pani nie zamiatała podłogi, szczęście na pewno zamieszkało u Pani we wszystkich kątach :)))
Droga p. Beato!
Długo czekałam na przeczytanie pani książki ale opłacało się. Już teraz odkładam z mojego studenckiego stypendium na następną.
Pewnie zastanawia się pani po co piszę. Przecież nie jestem pierwszą osobą która zachwyca się nad pani książkami. Ja chciałabym jednak pogratulować pani sposobu w jaki odkrywa pani te zapomniane przez cywilizację zakątki świata.
Pochodzę ze wsi i często widzę jak mieszczuchy próbują przybliżyć się do natury; siedząc na polu namiotowym w środku lasu chcieliby mieć bieżącą ciepłą wodę, odtwarzacz itp. To samo odkrywam czasami w książkach i wspomnieniach niektórych podróżników. mieszy mnie takie odgradzanie się od tego co właściwie przyjechało się zobaczyć.
Dlatego tak spodobała mi się pani książka. Nie zabrała pani ze sobą nie wiadomo jakich ochraniaczy przed owadami, deszczem czy błotem tylko weszła w to środowisko tak jak jego tubylczy mieszkańcy. I to pewnie dlatego potrafiła pani dostrzec prawdziwe piękno tych zakątków. Bardzo podoba mi się także pani szacunek dla kultur plemiennych. Nie stara się pani ich cywilizować i to jest chyba najlepsze co można dla nich zrobić.
Mając swoją kulturę i obyczaje są na pewno szczęśliwsi niż my którzy tak bardzo chcemy się od swoich odgrodzić. Chociaż nigdy nie byłam w tych miejscach co pani to myślę że chociaż częściowo potrafię zrozumieć pani zauroczenie. Mnie osobiście najbardziej fascynują te tereny Ameryki na których zamieszkiwali Majowie. Mam nadzieję że kiedyś będę mogła zobaczyć to osobiście.
Mam nadzieję że się nie wygłupiłam pisząc taki list i że otrzymam odpowied.
Pozdrawiam.
Ewa`
Ja tez myślę, że oni są szczęśliwsi żyjąc tak, jak od tysięcy lat zyli ich przodkowie. Zauważyłam, że tam, w dzungli Ameryki Południowej, ludzie czasem czują strach - ale nigdy nie czują stresu. Są wolni. Tej wolności tam szukam i tam ją rzeczywiście znajduję. Życzę, żeby pojechała Pani szlakiem Majów i niech Pani nie czeka zbyt długo, tylko zrobi to teraz :)))) Dziękuję za list, pozdrawiam :)))
`Hello blondynka!
How are you? I hope, your trip in Malaysia after the RFC was safe and lucky. What did you see all?
I started to read your book, but my slovak and czech knowledge is not enough to understand your literature Polish language. But the photos are very beautiful.
I hope to see you soo again.
Hi
László`
(Laszlo to Węgier, którego poznałam podczas ostatniej wyprawy do Malezji i Singapuru, studiował polski i słowacki, dlatego zaczął czytać moje książki po polsku) Hello, Laszlo :)))
`Dopiero teraz przeczytałam Pani genialnie uroczą książkę `Blondynka wśród łowców tęczy`. Jestem tak oczarowana, że postanowiłam podziękować. Jest rewelacyjna. Przeczytałam ją szybciutko i oczyma wyobrani przebyłam razem z Panią całą podróż.
`Pochłonęłam` ją wczoraj w PKS-ie - za oknem biało, śnieżyło, a mi było gorąco i czułam na sobie kurz i całą roślinność dżungli, która przylegała do mojego ciała podczas wyprawy:)))
Ps. i cały czas mam ochotę na czerwone banany!
Dziękuję jeszcze raz i życzę dalszych, wspaniałych wypraw.
Małgorzata B.`
Dziękuję bardzo, strasznie mi miło :))) Moja nowa książka ukaże się na przełomie kwietnia i maja - a do tego czasu może zechce Pani sięgnąć po `Blondynka śpiewa w Ukajali` albo `Blondynkę w dżungli`... ? Pozdrawiam i dziękuję za list :)))
| |