|
|
Trzynasta skrzynka pocztowa
2829
TRZYNASTA SKRZYNKA POCZTOWA
Trochę oszroniona po mrozie dzisisjeszej nocy, ale właśnie wykiełkowała - trzynasta skrzynka ze świeżymi zielonymi liśtami. Nowe liśty proszę słać na adres beata@radiozet.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Witam!!!
Pani Beato mam bardzo pilne pytanie... mój współlokator (diabelnie inteligentny chłopak) interesował się swego czasu Indianami i w rozmowie zeszlismy na temat pisma... tylko, że ja w swojej niedouczoności nie wiedziałem czy Indianie z AP używają pisma supełkowego czy nie... mnie się wydaje, że chyba jednak nie... ale co ja tam wiem... gdyby Pani mogła jednym słowem Krzysiowi odpowiedzieć to byłbym bardzo dwięczny ;-)))) (on tez Panią pozdrawia)
...tak strasznie mi przykro, że nie mogłem być w Krakowie w zeszłą sobotę... no ale takie życie ;-(((
wielkie bobrowe uśmiechy! ;-DDDD
rafal`
Co do Krakowa, to :))))). Ale 25 listopada będę w Katowicach na spotkaniu w MOK-u, tam tez można mnie łapać :)))
Co do Indian: starożytni Inkowie używali pisma węzełkowego zwanego kipu. W dzisiejszej Ameryce Południowej nie spotkałam się z żadnym plemieniem posługującym się pismem tego rodzaju (lub podobnym).
`Witam serdecznie,
w dzisiejszej audycji rozmawiają Państwo o Ramadanie. Korzystajać z okazji chciałam spytać, jak w trakcie ramadanu podchodzi się do turystów, którzy zwiedzając miasta chcieliby coś zjeść lub się czegoś napić?
W najbliższym czasie wybieram się do Egiptu lub Tunezji i nie chciałabym popełnić jakiejś gafy z tym związanej.
Dziękuję bardzo
Pozdrawiam gorąco
Edyta`
To zależy od kraju, po którym się podróżuje. W Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie zamyka się na czas ramadanu restauracje i kawiarnie, i prosi się turystów, żeby przypadkiem nie spożywali niczego na ulicy, ale w zaciszu swojego hotelu.
W północnej Afryce - czyli w Tunezji, Maroku czy Egipcie - nie ma problemy z kupieniem jedzenia podczas ramadanu. Radzę jednak nie jeść i nie pić ostentacyjnie na oczach ludzi, którzy oddają się rytualnemu postowi, ale zabrać jedzenie do hotelu i tam zjeść spokojnie. Kiedy bardzo przycisnął mnie głód podczas ramadanu, to chodziłam po ulicach z daktylem w ustach, i nic do nikogo nie mówiłam :)))
`Pani Beato :)
sięgnęłam dziś wstecz dziennika, do zapisków z początku roku, z marca, kwietnia.. wcześniej umknęły mojej uwadze -fragmenty Pani książki `Powrót`. jestem zachwycona...!!! jest to ten rodzaj prozy, który uwielbiam ! filozoficzna abstrakcja... niezwykła i mądra metafora, gdybym miała talent, chciałabym pisać właśnie tak.. ...jak rozumiem, jest to książka nigdy nie wydana..
czy myśli Pani o tym, by ją wydać? mam nadzieję, że tak, a ja będę na nią czekać z niecierpliwością :)
zdołała Pani dotknąć w niej tego, co dla mnie ważne i wokół czego krążę nie zawsze znajdując odpowiednie podejście, by przyjrzeć się temu z bliska..
chciałam zapytać jeszcze o coś, właściwie o dwie rzeczy
- pomyślałam o czymś, nie wiem czy w takiej formnie się Pani spodoba, ale może będzie to pomysł do jakiegoś rozwinięcia: ..czy spodobał by się Pani pomysł dołączenia do którejś z kolejnych książek
płyty CD zawierającej zapiski dziennika niecodziennego?
chciałabym mieć podobną płytkę, zamiast drukować, w każdej chwili móc wrócić do czegoś, co wydaje się ważne.. być może byłoby to trudne do wykonania technicznie, być może dane dziennika są zbyt obszerne- nie wiem... miłoby było mieć kolekcję kolejnych płyt zawierających Pani niezwykłe wpisy a także wpisy tubylców... ...bez strachu, że któregoś dnia zły error przeszkodzi....:0
i jeszcze jedno pytanie które muszę zadać:
czy podróżując nocnymi pociągami była Pani przygotowana na panujące w nich nocą zimno i czy miała Pani kiedykolwiek wełniane granatowe rękawiczki
z obciętymi palcami, by było cieplej lecz zarazem
by wygodnie było obracać strony książki...? wiem, że to trochę bezsensowne pytanie, ale może ??:)
miło byłoby pomyśleć, że Pani z przedziału nocnego pociągu do Warszawy odnalazła swą szczęśliwą wyspę...
pozdrawiam bardzo bardzo gorąco
Baduinka`
Droga Buduinko :))))Fragmenty `Powrotu` zamieszczam na stronie przy szczególnych okazjach :)))) Kiedyś ta książka była czytana w odcinkach w radiu, ale nie została wydana. Mam taki plan, żeby... :))))
Pisałam tę książkę mając 18 lat, więc w wielu miejscach jest niezręczna, dlatego przed wydaniem musiałabym od nowa mocno nad nią popracować. Mam taki plan :)))))
Pomysł płytki CD jest świetny :)))) Muszę zapytać kogoś, kto się na tym zna jak można by to zrobić. Bo przecież trzeba by porządnie wszystko zredagowac, prawda?... Ja już myślałam o tym, żeby zrobić z tego książeczkę. Ale chyba wszystkiego na raz nie uda mi się zrobić, choć próbuję :))))
Co do nocnych pociągów i rękawiczek...... Pytanie dotyczy wydarzeń sprzed wielu lat, prawda?... Próbuję sobie przypomnieć. Kiedy jedziłam nocnymi pociągami, to chyba raczej nie czytałam książek, tylko skulona gdzieś w korytarzu między łazienką a łącznikiem między wagonami, z którego buchały na mnie chmury śniegu, usiłowałam się mimo wszystko zdrzemnąć - albo rozmawiałam z ludmi aż do rana. Chociaż... Miałam kiedyś rękawiczki z obciętymi palcami. Jest możliwe, że jechałam w tych rękawiczkach pociągiem. Uściski :))))
`Witam!:) Nawiązujac do listu z `dwunastej skrzynki pocztowej` chciałam zapytac czy nie moznaby przedluzyc Pani wizyty w Krakowie do co najmniej godziny piatej bez wzgledu na liczbe chetnych? Nie bywam codziennie w Krakowie:( i nie mam mozliwosci zostawienia ksiazki do podpisu:( Natalia`
Chodzi o wizytę w Krakowie podczas Targów Książki, 25 padziernika. Hm... Tonie jest całkiem zależne ode mnie. Prawdopodobnie będę tam przez godzine albo dwie - zależnie od tego ile osób zechce przyjść na stoisko National Geographic. Ale mam tez dobrą wiadomość: dokładnie miesiąc póniej - 25 listopada - będę w Katowicach na spotkaniu z cyklu `Wszechnica Dzeinnikarska` w MOK-u przy ul. Grażyńskiego 47. Spotkanie zacznie się o godz. 16.00. Tam też będę podpisywać książki i opowiadać o Amazonii :)))))
`Szanowna Pani,
Studiuje Muzykologię na Uniwesytecie Warszawskim. Przede mną praca dyplomowa. Chcę napisać o instrumentarium stosowanym podczas inicjacji szamańskich. Postawiłam sobie tezę, że muzyka stosowana podczas inicjacji szamańskich ma świadomie inne częstotliwosci niż np muzyka weselna, muzyka przy pracy, co pomaga wprowadzić inicjowanego w trans i pomóc mu w przejściu. Chcę to sprawdzić analizując instrumetarium, sposób gry na poszczególnych instrumentach, ich częstotliwości.
Jestem na etapie kompletowania materiałów. Niestety Instytut dysponuje niewielką iloscią nagrań muzyki etnicznej. Literatury też jest niewiele. Szamanizmem zajmowali sie etnografowie, filizofowie. Niewiele jednak miejsca poświęcili muzyce. Dlatego temat, który sobie obrałam jest niczym przedzieranie się przez dziką puszczę.
Pozwoliłam sobie do Pani napisać maila, poniewać jako podróżnik z pewnością ma Pani fantastyczne informacje o instrumentach, muzyce szamańskiej. Być może ma Pani zdjecia instrumentów bąd nagrania muzyki inicjacyjnej. Byłabym ogromnie zobowiazana gdyby Pani odpisała na mojego maila i pomogła mi przez udostępnienie takowych materiałów do badań. Proszę pamiętać, że nawet mała informacja, własne odczucia, spostrzeżenia są ogromnie cenne dla mnie.
Z góry dziękuję za życzliwość,
A.Teresa W. `
Pani założenie jest słuszne - muzyka inicjacyjna rzeczywiście ma zupełnie inne brzmienie i inny cel. Niektóre plemiona Indian, z którymi mieszkałam, twierdzą nawet, że muzyka może zmieniać rzeczywistość. Uważają, że każdy przejaw życia - materialnego i niematerialnego czyli zarówno przedmioty, jak i mysli, mają swoją muzykę. Wystarczy tę muzykę usłyszeć i podjąc jej rytm, żeby mieć wpływ na świat dookoła.
Więcej o tym piszę w mojej nowej książce, która ukaże się wiosną przyszłego roku.
Co do muzyki szamanów, to z mojego doświadczenia wynika, że szaman śpiewa. Nie gra na instrumentach. Tak było przynajmniej u Indian, których poznałam w Amazonii.
| |