|
|
DWUNASTA SKRZYNKA POCZTOWA
266d
DWUNASTA SKRZYNKA POCZTOWA
Jesienią kiełkują nowe skrzynki pocztowe. Oto najnowsza, dwunasta skrzynka ze świeżymi liśtami. Nowe liśty proszę słać na adres beata@radiozet.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Dzień dobry. Właśnie dowiedziałam się, że wybiera się Pani do Krakowa podpisywać swoje książki. Chciałam Panią zapytać czy planuje Pani `wycieczkę` do Katowic w tym samym celu? A jeśli nie, to jak długo będzie Pani w Krakowie? Pytam, bo chciałabym przyjechać, ale w sobotę kończe zajęcia o 14.00 :( i nie wiem czy zdążyłabym dojechać. Będę bardzo wdzięczna za szybką odpowied. Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)))))))))
Agata`
W Krakowie będę z okazji Targów Książki, które odbywają sie w tym czasie tylko tam, więc do Katowic nie pojadę :))) Będę na stoisku National Geographic od 14.00 na pewno przez godzinę, być może dłużej - jeżeli wciąż będą przychodzili goście :))) Jeżeli nie zdążysz przyjechac w sobotę, a chciałabyś dostać dedykację w książce, to możesz na przykład w piątek zostawić książkę na stoisku NG z prośbą o podpisanie, ja w sobotę ją podpiszę i wtedy po południu w sobotę będziesz mogła o dowolnej godzinie tę książkę sobie odebrać :))))
`Witam serdecznie!
Cieszę się,że znalazłam do Pani adres,bo chciałam zadać kilka pytań. Słuchałam Pani audycji i zastanawiałam się,czy kobiecie nie podróżuje się ciężej w trudnych warunkach klimatycznych niż mężczynie? Czy owo przekonanie, że mężczyzna jest bardziej wytrzymały, bo silniejszy to mit,czy tez sprawa jest bardziej złożona? Bo przyznam się, że czy to wyrasta z mojej nieduzej pewności siebie czy tez stereotypów, którymi myślę, nie wyobrażam sobie siebie w środku dżungli. Może na początku,nikt sobie tego nie wyobraża, nie wiem...Myślę, że cywilizacja mocno nas do siebie przyzwyczaiła, a może to my się do niej przyzwyczailiśmy, bo to bardzo wygodne, a poruszanie się o własnych siłach i zdanych tylko na siebie, wydaje się szaleństwem. Jednak, czy to nie jest właśnie wolność? Czy widzenie rzeczy jest bardziej przejrzyste, czy lepiej rozumie się wówczas świat?
Dużo pytań postawiłam, mam nadzieję, że nie za dużo. Proszę się nie zniechęcać, będę cierpliwie czekała na odpowied. Pozdrawiam, Anna Ż.`
Człowiek ma w sobie siłę, o której nie wie dopóki nie jest mu potrzebna. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Gdyby pojechała Pani do dżungli, to po kilku dniach poczułaby Pani, że to miejsce piekielne, gorące i wilgotne jak w saunie, pełne robactwa i karaluchów wielkich jak zające. I wtedy miałaby Pani dwa wyjścia: albo poddać się własnej słabości i natychmiast wrócić do Polski, albo tę słabość przezwyciężyć. Gdyby wybrała Pani to drugie, to właśnie jest WOLNOĆ :))))
`Witam Pania!
Kilka dni temu wróciłem z samotnej wyprawy do Maroka. Pierwszy dzień po powrocie spędziłem na stronach Lonely Planet, zastanawiając się, gdzie wyruszyć w przyszłym roku. Jak na razie w zestawieniu prowadzi Ameryka Poludniowa - Ekwador, Peru, Boliwia...
Ekwador interesuje mnie szczegolnie ze wzgledu na rownik (mniej) i Indian Jivaro (bardziej) - jestem studentem etnologii i z tego wzgledu interesuje mnie ta wlasnie grupa. Zastanawiam sie jednak, czy dotarcie do Indian Jivaro jest mozliwe bez calkowitego narazania swojego zdrowia na uszczerbek (mam na mysli `nieprzewidywalne zachowania`, o ktorych pisala Pani w odpowiedzi na czyjes pytanie dotyczace Jivaro)?
Peru jest fascynujace ze wzgledu na przedkolumbijskie ruiny - obok etnologii moja pasja jest archeologia.
Z kolei Boliwia... mysle o podrozy do tego kraju odkad przeczytalem w `National Geographic` artykul o parku narodowym Madidi.
Zastanawialem sie, ile kosztuje wynajecie przewodnika po dzungli? Czy aby dotrzec do Indianskich wiosek nalezy posiadac specjalne pozwolenia, a jesli tak, to gdzie sie o nie starac?
Kieruje te pytania do Pani, poniewaz jest Pani dla mnie (i wielu innych!) w tej dziedzinie autorytetem. Nie jestem `turysta`, ktory chce `ogladac Indian` i chcialbym uniknac sytuacji, w ktorej zostane zaprowadzony do `wioski` a nie do wioski, jesli rozumie Pani, co mam na mysli :)
Pozdrawiam serdecznie!
Lukasz B.`
Peru, Ekwador czy Boliwia?... :)))) Każde z tych miejsc jest pasjonujące. Najłatwiej z Polski dolecieć do Peru i Ekwadoru. W Ekwadorze jest drożej i mniej egzotycznie. Proponuję Peru - jedno z najbardziej indiańskich państw w Ameryce Południowej.
Odpowiadam na pytania:
1. wynajęcie indiańskiego przewodnika kosztuje różnie w zależności od tego gdzie się go szuka i do czego ma być potrzebny. Ogólnie mogę odpowiedzieć, ze jest to kwestia 25-100 dolarów dziennie. W tym ostatnim przypadku wynajmuje się też łód etc.
2. W roznych krajach istnieja różne terytoria zamknięte, do których można wjechać tylko ze specjalnym pozwoleniem. Informacje na ten temat są do uzyskania w ministerstwach turystyki danych państw, także w ambasadach tych państw w Polsce. Ogólna zasada jednak jest taka, że bardzo trudno o uzyskanie takiego pozwolenia, wymagane jest mnóstwo dokumentów i trwa dużo czasu. Lepiej omijać te zamknięte terytoria.
`Cześć, na imie mam też Beata. Zawsze marzyłam o podróżach, ale w celu nauki.. nauki od ludzi PRAWDZIWYCH, takich jakich Ty masz szczęście spotykać. Wiem, że to się spełni i dla mnie.
Kiedy dostałam w prezencie Twoją książkę o Łowcach tęczy OH! kiedy czytałam w pociągu (pewnie nie był to najlepszy pomysł) śmiałam się w głos, a w momencie, gdzie opisałaś spotkanie z szamanem od tęczy- poniosło mnie i płakałam w głos! moje dzieci były przerażone, ludzie trochę też...
Mam w Kotlinie Kłodzkiej ok 5 hektarów ziemi pod pięknym starym lasem, czuję to miejsce i wiem, że jest to moje miejsce na świecie, ale miejsce do którego będę wracać... bo to chyba już niedługo, nie wiem czy dzieci to zrozumieją, nie wiem, czy mąż... ale jeżeli nie zrobię tego kroku, mogę zboczyć z mojej drogi...
W drugi łikkend września odbyły się na mojej działce warsztaty dla kobiet z Tanną Jakubowicz i min. szałas pary wg. indiańskiej tradycji, brak słów na wewnętrzne przeżycia i przemiany jakie wciąż w uczestniczkach się dokonują, brak słów radości, jaką czują kobiety, które nie boją się być razem i krzyczeć i wyć i szaleńczo tańczyć w rytm bebnów...to zaledwie początki.
Po lekturze Castanedy czuję intuicyjnie, że ten tu, to nie mój świat, choć pewnie też jest to coś, co `zrobić mam`.Pocieszam się tym, że kiedy słucham serca i czegoś nie zwerbalizowanego w sobie w środku - moje decyzje i działania są proste, jasne i skuteczne. Nie jestem pewna, czy zrozumiesz to co staram się przekazać, bo od jakiegoś czasu mam wrażenie, że słowa przeszkadzają i nie potrafią oddać całą gamę odczuć i spostrzeżeń. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, życzę owocnych poszukiwań na Twojej ścieżce, a gdybyś chciała odwiedzić Kotlinę Kłodzką - serdecznie zapraszam!
beata.`
Dziękuję za zaproszenie :))) Co do jednego jestem pewna: kiedy człowiek nie kombinuje za bardzo, ale słucha serca i robi rzeczy, jakie mu to serce dyktuje, nie ma wątpliwości i rozterek, po prostu WIE, że tak powinno być, to zmierza w dobrym kierunku. Najtrudniej jest przestać okłamywać samego siebie :)))) Ja wierzę w to, że wszystkie odpowiedzi i rozwiązania są już gdzieś gotowe, trzeba tylko umieć po nie sięgnąć. Życzę powodzenia :)))) i spełnienia tego, co spełnione zostać powinno.
| |