|
|
Siódma skrzynka pocztowa
2cad
SIÓDMA SKRZYNKA POCZTOWA
To ja, Anioł. Nie jest to jednak moja skrzynka pocztowa. Powstała i powstaje dzięki Wam. A na listy odpowiada Beata. Wczoraj Anioł rozmawiał z Blondynką. Czyta Wasze listy, a na dowód odpowiedzi na niektóre z nich. Piszcie na adres: beata@radiozet.pl
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Witam Panią Redaktor,
Z zainteresowaniem słucham dzisiejszego Pani programu (2.03.2003) oraz wypowiedzi Gościa, doktoranta UJ.
Zadała Pani młodemu podróżnikowi - zoologowi, interesujące pytanie: dlaczego motyle w wysokich górach Am.Płd są znacznie mniejsze niż te, które można spotkać na nizinach?
Pani Gość odpowiedział, że tak w istocie jest, sa znacznie większe, i porównał je między sobą, ale dlaczego, tego słuchacze nie dowiedzieli się.
Czemu zadaje Pani pytania i pozwala by pozostały one bez satysfakcjonującej słuchaczy odpowiedzi ?
Pozdrawiam, P.B.`
Hm, ja myślę, że wcześniejsza i póniejsza część rozmowy na to pytanie odpowiedziała, dlatego nie drążyłam dalej. Z odpowiedzi mojego gościa zrozumiałam - i mam nadzieję, że słusznie - że na gorących nizinach w powietrzu jest bardzo dużo wilgoci - co pozwala motylom (oraz innym owadom) rozrastać się swobodnie do gigantycznych rozmiarów bez strachu, że ich wielkie ciała ulegną wysuszeniu (co stałoby się z nimi np. w naszym klimacie europejskim). Natomiast w górach jest chłodniej, powietrze jest bardziej suche, tak więc owady - również motyle - muszą być proporcjonalnie nieco mniejsze, bowiem w przeciwnym razie by wyschły.
Pozdrawiam z Ameryki Moskitowej, Beata Pawlikowska
`Witam. Jestem nowym gosciem na Pani stronach,chociaz audycji slucham juz od dawna. Nie wiem jak to sie stalo, ze wczesniej nie zagladalam na Pani strony - musze przyznac,ze bardzo tego teraz zaluje. Czytam prawie kazdego dnia `Dziennik nie/codzienny`(studiuje w Lodzi farmacje i nie zawsze mam czas)-i bardzo mi sie podoba klimat, ktory tam panuje. Na razie czuje sie tu troche obco, ale mam nadzieje, ze to tylko kwestia czasu :-). Bardzo podobal mi sie Pani list o przyjaciolce Kaji - to dziwne,ze uwaza,ze najlepszymi zawodami swiata sa:nauczyciel i lekarz.Mam duzy kontakt z lekarzami(mieszkam w akademiku) i uwazam,ze jest to najdziwniejsza grupa zawodowa - nie ma dziwniejszych ludzi - no moze fizycy ;))). Mam natomiast kolege,ktory jest nauczycielem biologii-jest to wspanialy czlowiek. Teraz jest na tym samym kontynecie co Pani-tyle tylko,ze chodzi po gorach nie w dzungli :))). A z tym szczęsciem to bywa roznie-nie zalezy ono od zawodu tylko od czlowieka - ja nadal szukam go w drugim czlowieku i mam nadzieje, ze znajde :-). Tak samo jak mam nadzieje, ze kiedys pojade do Prowansji i oczywiscie do Ameryki Poludniowej. Pani Beato ma pytanie-jak Pani znalazla szczescie przy boku drugiego czlowieka?????Mam nadzieje, ze nie jest to zbyt osobiste pytanie.
Pozdrawiam serdecznie i bede wyczekiwala odpowiedzi.
Kaska Krzyzanska z Lodzi`
To JEST bardzo osobiste pytanie, ale odpowiem na nie :))) Moim zdaniem nie można znaleć szczęścia `u boku` drugiego człowieka. Trzeba szczęście znaleć w sobie. Dopiero wtedy można być partnerem dla drugiego człowieka i można go kochać. Niedobrze jest uzależnić swoje szczęście od zachowania drugiego człowieka. Bo to co on zrobi jest w dużej mierze nieprzewidywalne i niechcący może zabić. Dlatego najpierw trzeba odnaleć siebie i szczęście w samym sobie i z samym sobą, a dopiero potem można ryzykować związanie się z kimkolwiek. Mam nadzieję, że odebrała to Pani jako bardzo optymistyczną odpowied, bo naprawdę uważam, że to pogląd optymistyczny :))))
Pozdrawiam z Ameryki Kokosowej, Beata Pawlikowska
`Chce ci tylko powiedzieć, że jesteś taką kolorową gwiazdką, która rozjaśnia szarą rzeczywistość. Tak trzymaj!!! P.S. Twoje książki są świetne, czekam na
kolejne! violetta`
Dziękuję, Violetto o kolorowym imieniu :))) Moja nowa książka ma się ukazać w maju i też nie moge się doczekać, żeby ją zobaczyć :))) Pozdrawiam z Ameryki Poludniowej, BP
`Pani Beato !
Po lekturze Blondynka.... czekam na następne książki z Pani podróży!
Cudownie lekko i dowcipnie opisała P. Amazonię, ciekawe spostrzeżenia dotyczące czasu, ludzi i miejsca. To czyta się jednym tchem. Niech P. nie traci czasu na pisanie poradników z życzeniami, czy bananami (no chyba, że to lekko zarobione pieniądze), ale wybiera się w podróż (np. Kamerun) i pisze o swoich przygodach.
Pozdrawiam Paulina`
To wcale nie są lekko zarobione pieniądze :)))) Ale kiedy coś mnie zafrapuje, to jestem gotowa pracować nawet bardzo ciężko.
Nowa książka będzie w maju - nie poradnik i nie o bananach, ale najprawdziwsza przygodowo -podróżnicza :)))
P.S. Ten `poradnik` o którym Pani mówi to pewnie `Księga dobrych życzeń`, tak? Ale pomiędzy życzeniami na różne okazje jest tam też kilka moich podróżniczych opowieści :))) Pozdrawiam! BP
Witam!
`Na wstepie chciałbym sie przedstawić Paweł Czapski z Poznania 33 lata.
Mam zamiar spędzić w Oceanii resztę swego życia koresponduję już z ludmi, ktorzy mają podobne do Pani doświadczenia. Chciałbym spytac czy była Pani juz w tym rejonie lub zamierza sie Pani tam wybrać? Byłbym zadowolony gdyby zechciała Pani mi odpowiedziec na moje pytania, a może nawet wyraziła chęc korespondencji, czekam na odp. i mam nadzieje na
kolejne listy pozdrawiam...
Paweł`
Oceania to imię bohaterki jednej z moich pierwszych książek :))) Naprawdę.
Oceania na oceanie to na razie moje marzenie, jeszcze tam nie byłam, więc niewiele mogę poradzić. Tymczasem wracam do dżungli, pozdrawiam z Ameryki, BP
`No i stało się! Pierwsze gorące wakacje w tym roku juz za nami. Wakacje o tyle niezwykłe, bo spędzone na dugiej półkuli w Brazyliii wczoraj wróciliśmy do Polski. Powitała nas szarość, śnieg i zimno - brrrr!
Lecz kiedy w drodze powrotnej przelatywaliśmy nad częścią amazońskiej dżungli, próbowałem dostrzec pani Blond czuprynę. Niestety nie udało mi się :(
Pani Beato !
Gdzie Się Pani Schowała?!!! :)))))))
pozdrawiam
Michał Skotarczak`
Pilnie szusuję w dół Amazonii jako Adam Małysz dżungli amazońskiej :))) W najbliższych dniach wyruszam na spotkanie ze zbiegłymi niewolnikami z plantacji, którzy tutaj w Ameryce Południowej odtworzyli kawałek swojej Afryki.
Pozdrawiam z Ameryki Południowej :))) BP
`Witam bardzo serdecznie, nie będę się rozpisywać bo wiem, że nikt nie lubi czytać długich i nudnych maili. Chciałam powiedzieć, że z młodszym bratem oglądamy pogodę w tvp3, ale nie dla pogody tylko dla cudownych opowieści, które opowiada pani na koniec. Brat zawsze mówi: dlaczego to co miłe i ciekawe trwa tak krótko? Jesteśmy pod wrażeniem tych wszystkich historii. Muszę dodać, że nie wiele osób potrafi tak cudownie i z pasją opowiadać o przygodach które przeżył. Może to głupie i trudno w to uwierzyć ale kiedy słucham tych opowieści czuję, że nie jestem w Legnicy w której mieszkam tylko gdzieś daleko stąd...
Na koniec pozdrawiam bardzo serdecznie, już nie mogę się doczekać pani powrotu i następnej porcji opowieści.
Sylwia`
To co miłe i ciekawe musi trwać krótko, bo taka jest natura świata :)))
Gdyby to co `miłe i krótkie` trwało dłużej, to byłoby wtedy `długie i dziwne` albo `o co jej chodzi?` albo `o czym ona gada?`. Dlatego `miłe` może być wyłącznie `krótkie`. Najlepiej zrozumie to ten, kto zamiast jednego loda zje dziesięć jeden po drugim. Pozdrawiam z Ameryki Południowej :))))
Beata Pawlikowska
| |