|
|
Szósta skrzynka pocztowa
2514
SZÓSTA SKRZYNKA POCZTOWA
To nasza najnowsza dżunglowa skrzynka pocztowa. Następne listy przyjmuję pod adresem:
beata@radiozet.pl Wystarczy też
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
'Witam Pania,
Babcia bardzo dziekuje za ksiazke i sama napisze, jak bedzie silniejsza, bo na razie jeszcze nie czuje sie najlepiej.
Pisze z kilku powodow.
Po pierwsze, bardzo mi sie podobala Pani ksiazka, szczegolnie ze sama tez mam zapedy podroznicze.
Trzy lata temu spedzilam kilkanascie dni w Surinamie, i bardzo mi sie przyjemnie czytalo Pani opisy wszelkich paskudnych stworzen, bo przypomniala mi sie moja wlasna podroz. No, moze nie byla tak ekstremalna, ale ta atmosfera tropikow:-)
Po drugie, studiuje w Krakowie politologie i chce wybrac specjalizacje dziennikarska.Troche pisze do gazetki studenckiej i lokalnej prasy. Dlatego az mnie zatkalo jak zobaczylam od kogo moja babcia dostala ksiazke.
Co prawda mamy zajecia z redaktorem z TV Krakow, ktory na kazdy tekst patrzy na jak potencjalny szkielet reportazu telewizyjnego, ale interesuje mnie wlasnie, jak wyglada praca dziennikarza radiowego. Telewizyjnego juz mamy obcykanego dzieki panu Mizejewskiemu...
Mam nadzieje ze znajdzie Pani czas, zeby odpisac zadnej wiedzy studentce dziennikarstwa in spe:-)
Serdecznie pozdrawiam,
Anna`
Jak wygląda praca `dziennikarza`? Nie wiem jak to wygląda w redakcji, do której przychodzi się na ósmą rano jak do biura. Ja nie wykonuję takiej `pracy`. To co robię, to zajęcie pochłaniające umysł przez 24 godziny na dobę. Słucham ludzi, patrzę na świat, czytam, oglądam i przez cały czas układam z tego nowy program, nowy felieton, nową książkę... To życie, a nie praca :))).
`Weszłam na Pani stronę z ciekawości. Slucham Pani z uwagą w każdą niedzielę, w Radiu Zet. Zainteresował mnie temat o małpach. Niestety nie miałam na nosie okularów i nie doczytałam o co w materiale chodzi. To co zobaczyłam zapamiętam na długo. Kliknęłam na pierwsze zdjęcie i nie mogłam już powrócić na stronę Zetki. Musiałam zresetować komputer, przy okazji zawiesił się na pół godziny. Czy zrobiła Pani cokolwiek aby zmienić sytuację tych zwierząt. A może sama chętnie zajadała się Pani zupą ? Nie wyobrażam sobie co by było gdyby moje dziecko weszło na Pani stronę ww. Na szczęście nie mam jeszcze dzieci. wiat jest okrutny. Nie można się z tym godzić ! Nie jestem nawiedzoną wariatką... Studiuję, praktykuję za darmo w gazecie, teraz będę w radiu. Układam swoje życie i codzień spotykam się z przemocą. Mam wspaniałego partnera, dzięki któremu zapominam o okrucieństwach. Pomagam zwierzętom w azylu. Choć mam tylko 400 zł. miesięcznie alimentów, chętnie pomagam innym. Inaczej moje życie straciłoby sens. Co jeszcze mam ? Setera irlandzkiego. Rudolf jest również miłością mojego życia. Nazywam go swoim dzieciątkiem. Jest jeszcze młody. Czy jadła Pani psa ? Czy `rusza` Panią ostatnio nagłośniona sprawa z `chińczykiem` ? Czy jest Pani znieczulona na wszystkie okrutne praktyki stosowane wobec zwierząt ?
Maria`
Nie jadłam psa. Ale gdybym była bardzo głodna i nie byłoby nic innego do jedzenia i znajdowałabym się na południu Chin, to na pewno bym zjadła. Dlatego też jadłam zupę z małpy. Nie wiem czy była Pani kiedykolwiek naprawdę GŁODNA, takim głodem, który rozrywa wnętrzności. Ja byłam. Po wielu dniach wiosłowania w dżungli, kiedy do jedzenia była tylko z mąka z manioku popijana wodą z rzeki, byłam skłonna zjeść nie tylko małpę, ale i psa, i czaplę, i pieczone mrówki. Nie jestem znieczulona na okrucieństwo wobec zwierząt. Te zdjęcia zamieściłam dlatego, że tak mnie poruszyło to, co widziałam.
`Witam serdecznie pani Beato,
Jakiś czas temu niechcący trafiłem na programie regionalnym TVP na prognozę pogody. Prowadziła ją kobieta, która momentalnie przykuła moją uwagę.
Piękne, śmiejące się oczy, aksamitny głos interesująco opowiadający o dżungli (wtedy nie wiedziałem jeszcze skąd ta wiedza), miękkość w ruchach i pozytywna energia emanująca z ekranu. Zjawisko po prostu. Momentalnie zapomniałem, czy jutro będzie padać, czy zaświeci słońce. Trudno zapomnieć taki obraz jak się jest wzrokowcem :-)
Aż niespodziewanie wczoraj w poczekalni programu Kuby W. przemknęła mi przed oczami ta sama eteryczna postać. Zdawało mi się, czy nie ? Dotrwałem do końca i warto było. Dzisiaj zamiast uczciwie pracować oglądam Pani stronę internetową.
Pani Beato, co tu dużo gadać, jestem pani wielbicielem, choć książki dopiero przeczytam. Proszę mnie dopisać do listy, może nie na początku, ale na
końcu to się nie zgadzam.
Co prawda moje drobne wyjazdy w świat w niczym nie mogą się równać zPani wyprawami, ale jednym z moich ukrytych celów (tylko nikomu ani mru mru, bo
wierzę, że jak o tym za dużo gadam, to mi potem nie wychodzi) jest [...]. Jeśli byłaby Pani kiedyś, choćby przejazdem, we Wrocławiu (ładne miasto, bo moje) i miała ochotę podzielić się swoimi przeżyciami i
pobłyszczeć wiedzą, to zapraszam. Jak trzeba, to padnę na kolana (i to w żadnym wypadku nie jest propozycja matrymonialna, tylko wypływająca z serca, duszy i czego tam jeszcze ludzie nie wymyślą).
Pozdrawiam serdecznie,
Grzegorz :-)
P.S.
A te oczy wciąż mnie prześladują!`
Dziękuję :))) Moja najbliższa wyprawa raczej nie zahaczy o Wrocław, bo za tydzień lecę do Ameryki Południowej. Ale niedługo mam zamiar poprowadzić wyprawę do dżungli dla początkujących - do Brazylii/Kolumbii. A potem może poprowadzę też wyprawę do miejsca, o którym Pan marzy i o którym zgodnie z
Pańską prośbą ani mru mru. Ja też wierzę, że kiedy głośno mówi się o niektórych rzeczach, to one tracą część swojej mocy.
`Pani Beato,
Jestem pod wrażeniem Pani pasji. Audycji w radiu Zet zacząłem kiedyś słuchać bo zaintrygował mnie tytuł
- teraz są inne powody. Podoba mi się Pani styl...
... trochę ten list robi się cukierkowy. Z drugiej jednak strony nie wypada nie wyrazić swojej opinii pod wpływem doznań przeżywanych podczas słuchania czy oglądania Pani przygód.
Dobrze - takich listów dostaje Pani wiele a ja postanowiłem napisać z innego powodu (zdradza go temat tego listu).
Zadaje Pani wiele ciekawych zagadek - postanowiłem zrobić to samo: Co lubi Pani jeść najbardziej podczas swoich podróży?
(dla ułatwienia dodam, że właśnie przejrzałem Pani stronę www.beatapawlikowska.com )
Pozdrawiam i życzę gorąco wielu nowych przygód
Pozostający pod wrażeniem
Andrzej
PS. Jeżeli zagadka wydaje się mało ciekawa to dla pikanterii dodam, że jest przewrotna..... ach te pytania. `
Lubię jeść to, co akurat jest do jedzenia :))) Kiedy są mrówki, to jem mrówki, kiedy są owoce palmowe, jem owoce palmowe (chociaż są mdłe i rosną w ustach), a kiedy jest zupa z małpy,
to jem małpę. Ale skoro pytanie było przewrotne, to pewnie nie takiej odpowiedzi Pan się spodziewał :)))
`Witam serdecznie!!
Pani Beato chciał bym sie dowiedzieć czy podczas Pani podróży natknęła sie pani na jakieś ślady działania seringejros (przepraszam za to spolszczenie). Wiem że dawno ich samych (lub są w niewielkich ilosciach) juz nie ma po booomie kauczukowym ale być może jakieś ślady pozostały....
Serdecznie pozdrawiam i przy okazji dziękuję za fantastyczne książki!
Grzesiek z z Leska`
Drzewa kauczukowe wciąż są dojone z mleka, ale na znacznie mniejszą skalę. Widziałam takie drzewa, widziałam jak to się robi i w mojej nowej książce, która ukaże się w maju - czyli
tuż po moim powrocie z dżungli - dokładnie o tym napiszę. Pozdrawiam :)
| |