|
|
Indyjska skrzynka pocztowa (71)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Witam Panią serdecznie,
Proszę o informacje, czy oprócz wyprawy do Amazonii /jesień 2008 r./ będzie Pani organizowała jeszcze inne wyprawy w tym roku, w inne rejony świata?
Jestem zainteresowana wzięciem udziału w wyprawie z Panią, ale muszę to dużo wcześniej zaplanować, z uwagi na fakt, iż jestem mamą, czasami blondynką a czasami nie, wychowuję sama synka, pracuję jako radca prawny, uwielbiam jeść i gotować, kolekcjonuje książki kucharskie, uprawiam ziemie, sadzę wszystko, co da się zjeść i podziwiać, fascynuje mnie świat i przyroda i zmierzam zacząć podróżować …. choć robale (a w Amazonii ich nie brakuje) stanowią dla mnie dużą przeszkodę, nie tylko kulinarną….jednak…..czy weźmie mnie Pani ze sobą? Pozdrawiam Panią serdecznie, Małgorzata
Pani Małgosiu,
wstępnie przymierzam się do zorganizowania w tym roku także wyprawy do Peru. Być może odbylaby się ona w drugiej połowie czerwca, kiedy w Peru i w okolicach Cuzco przypada największe święto ku czci Boga Słońce - Inti Raymi.
Co do innych kierunków - na razie nie wiem. W tym roku mam zamiar więcej przebywać w Polsce, bo chcę napisać nową książkę.
Witam, Pani Beato mam problem. Miesiac temu kupiłam sobie Yerba mate, to naczynko oraz bombile. Naczynko nie jest metalowe, ponieważ cały zestaw kupiłam żeby sprawdzic jak to wogóle smakuje. Naczynko nie jest metalowe lecz takie jakby to był owoc jakiejś rośliny:
Coś takiego jak na obrazku tylko moje jest z przebarwieniami i jest troszkę ciemniejsze. Ale z takiego "owocu". Gdy zaparzyłam sobie Yerba mate tak dla spróbowania, wypiłam, a potem troszkę umyłam z wierzchu. Gdy dałam do wyschnięcia całe naczynko zrobilo się takie strasznie zielone z czarnymi plamkami. Nie wiem czy to jest normalne czy też nie???????? Może się tego nie myje????????? Bardzo proszę o odpowiedź. Zasmakowała mi ta yerba mate i teraz aby nie moczyć naczynka robię sobie ją w filiżance ale to nie to samo. Bardzo proszę o odpowiedź. Co mam z tym zrobić????????????
Zakłopotana
Ten "owoc" do picia yerba mate to tykwa - bardzo popularna w Argentynie i Brazylii. W Paragwaju yerba mate pije się raczej z drewnianego kubka - które także mozna kupić w Polsce w sklepach prowadzacych sprzedać yerba mate.
Tykwa jest naturalna - i dlatego czasem można się na niej pojawić pleśń - myslę, że to własnie było to "zielone z plamkami". Nie trzeba się tym martwić. Tykwę oczywiscie trzeba myć, ale przed każdym użyciem trzeba ją też wyparzyć wrzątkiem - wtedy będzie bezpieczna.
Osobiście nie używam tykwy. Zdecydowanie wole kubki z paragwajskiego drewna.
Pani Beato, Jestem bardzo zainteresowana planem wyjazdow z Pania w roku 2008. Wiem, ze najblizszy wyjazd jest planowany na koniec stycznia. TO dla mnie zdecydowanie za wczesnie, wiec chcialabym sie dowiedziec, czy ma Pani juz konkretne plany odnosnie do nowych ekspedycji w pozniejszych terminach? Co trzeba zrobic, aby dolaczyc sie do takiego wyjazdu? Kto udziela szczegolowych informacji dotyczacych danej wyprawy? Bede wdzieczna za wszelkie informacje dotyczace interesujacego mnie tematu i dziekuje Pani za to, ze Pani po prostu jest! Pozdrawiam serdecznie, Kasia
Pani Kasiu, na 2008 rok zaplanowałam mniej podróży, ponieważ chcę sie w tym roku skoncentrować na pisaniu nowej książki. Na razie mam w planach jedną wyprawę, którą zorganizuję jak zwykle w listopadzie - będzie to wyprawa do dżungli amazońskiej w Brazylii i Kolumbii. Wstepnie mam też zaplanowaną wyprawę do peru na najsłynniejsze święto starozytnych Inków - Inti Raymi, ktore odbywa sie zawsze w drugiej polowie czerwca. Szczegółów na razie nie znam - proszę zaglądać od czasu do czasu na strone www.oliwkowo.pl - tam na pewno bedą aktualne informacje.
Pani Beato,
Z napisaniem listu do Pani nosiłam się od dłuższego czasu, nie muszę chyba wspominać, że jest Pani dla mnie wzorem, głównie ze względu na odwagę i konsekwencję jaką Pani posiada w realizowaniu swoich marzeń o podróżach. Ja takowej nie posiadam. Przynajmniej na razie. Mam dziewiętanście lat, właściwe dopiero zaczyna się moje dorosłe życie. W tym roku pisałam maturę, ale do końca nie wiedziałam co chcę robić w życiu więc nie poszłam na studia. Ku zdziweniu i ogólnem zatrwożeniu rodziny, która mojej decyzji nie rozumiała. Dałam sobie rok, tak by się trochę zastanowić co ja właściwie chcę. Dziś jest juz 12 stycznia, kilka miesięcy temu wyjechałam do pracy, do Niemiec, po części po to by zarobić trochę pieniędzy, po części po to by nauczyć się języka. Nie wiem czy to była dobra decyzja, bo też po trosze zrobiłam to by się oderwać od mojej szarej małomiasteczkowej rzeczywistości i zobaczyć czy dam sobie radę będąc sama. Ten wyjazd spowodował, że chyba stałam się bardziej dojrzała. Wiem już, że chcę studiować języki, moim marzeniem jest orietalistyka, czas pokaże czy uda mi się na nią dostać, jeśli nie wybiorę anglistykę. Oprócz sudiów mam jeszcze tylko dwa marzenia. No może trzy. Chcę podróżówać, zobaczyć świat, sama albo nie sama, ale na pewno nie jak turysta, z biletem i biurem podróży. Trzymając się ściśle wskazówek pilota bądź przewodnika. Drugim moim marzeniem jest pisanie. Słowa i książki zawsze były mi bliskie, a ja czuję, że nie mogę bez tego żyć. Nie wiele osób wie, że piszę to taki moj prywatny świat. Tyle jeśli chodzi o marzenia. Wydaje się niewiele, ale by te dwa, trzy marzenia zrealizwać jest potrzebna wielka siła, której ja chyba jeszcze nie mam. Ale wiem na pewno, że nie chce się któregoś dnia obudzić i dojść do wnisku, że nic nie zrobiłam. Wiem dobrze, że wszystko zależy ode mnie, ale to czasami takie trudne.
Tyle jeśli chodzi o mnie, a jedyne o co mogę Panią poprosić to o danie mi kilku wskazówek jak mam osiągnąć to co chcę. Chodźby od czego zacząć?
Dziękuję bardzo za odpowiedź
Kalina
Kalino, moja rada jest prosta: zacznij robić COŚ. Jezeli marzysz o pisaniu, zaplanuj godzinę dziennie, ktorą poświęcasz pisaniu. Może to byc blog internecie albo opowiadania, albo jeszcze inna forma tworczości - ważne jest to, żeby przestać odkladać "na jutro" robienie tego, o czym najbardziej marzysz. Zacznij juz dzisiaj i zaplanuj w jaki sposób możesz zajmowac się tym regularnie - codziennie, co drugi dzień albo raz w tygodniu, ale dzięki temu nie będziesz miała juz wrażenia, że masz nieosiągalne marzenia, które nigdy się nie spełnią. Marzenia trzeba spełniać juz teraz, zamiast czekać aż zdarzy się cud i spełnią się same. Kiedy zaczynasz brać swoje życie we własne ręce i robić to, czego najbardziej pragniesz, niespodziewanie zaczynaja się przytrafiać dziwnie niespodziewane zdarzenia, które przyblizają Cię do osiągnięcia celu, jaki sobie wyznaczyłaś - niezależnie od tego jak bardzo nieprawdodobny ten cel wydaje Ci się dzisiaj.
Jesli więc pragniesz podróżować - zacznij odkładac pieniądze na pierwszą podróż. Jesli pragniesz pisać - pisz.
To nie wymaga "wielkiej siły". To tylko kwestia podjęcia decyzji i konsekwentnego wcielenia jej w życie. I wtedy zobaczysz jak niezwykle zacznie sie ukladać Twoje życie :)
Dzień Dobry Pani Beato!
W niedzielę 6 stycznia na antenie Radia ZET opowiadała Pani o swojej ulubionej książce z dzieciństwa. Bohaterami byli tam Kluska, Kefir i Tutejszy. Pani opowiesc bardzo spodobała się mojej 10-letniej córce Dominice, a ponieważ jechałyśmy samochodem nie zdążyłam zanotowac ani tytułu książki, ani jej autora. Jeżeli to możliwe prosiłabym o ich podanie, dotychczasowe poszukiwania książki na podstawie imion głównych bohaterów nie przyniosły rezultatów. Z góry dziękuję i pozdrawiam,
Anna
Tytuł tej książki to dokładnie „Kluska, Kefir i Tutejszy”. Autorem jest Jerzy Broszkiewicz. O ile zdążyłam się zorientować, od kilku lat książka ta nie była wznawiana, dlatego pewnie nie można jej znaleźć w księgarniach. Wiem jednak na pewno, że jest kilka egzemplarzy do kupienia na Allegro – i sama właśnie jeden używany egzemplarz kupiłam, żeby powrócić do tej historii i sprawdzić czy dzisiaj podoba mi się tak samo, jak wiele lat temu.
Szanowna Pani Beato! Od jakiegoś czasu jestem zafascynowana Pani opowieściami o podróżach zarówno tych dalekich jak i bliskich. I podziwiam Panią za tą mądrość życiową, którą Pani ma jednocześnie przekazując innym. Chciałabym kiedyś dojść do takiego etapu jak Pani. Może to się nie uda, ale... ;) Moja matka jest alkoholiczką. Jest mi ciężko. Nawet bardzo. I są takiego momenty, że brakuje mi sił i mam ochotę rzucić to wszystko w trzy diabły. Marzenia mieć warto. Powiedziała Pani, że należy je "powołać do życia". Ale nie z wszystkimi da się tak uczynić. Chciałabym mieć niepijącą mame, taką, która przytuli, powie, że kocha lub najzwyczajniej w świecie da rekomendę za późny powrót do domu czy też pogoni do lekcji. To marzenie nigdy się nie spełni. A szkoda. Lecz mimo tych problemów związanych z mamą, z którymi muszę borykać się sama, znajduję małą, ale jakże dla mnie wielką iskierkę radości : są to Pani książki, a nawet ta strona, która przenosi mnie w inny świat. Za to Pani serdecznie z całego serca dziękuję. Pozdrawiam, Ola 17 l.
---------------------------------------------------- Szampańska zabawa - 1000 ofert sylwestrowych w 60 krajach. Rezerwuj najlepsze hotele już teraz! Kliknij: http://klik.wp.pl/?adr=http%3A%2F%2Fcorto.www.wp.pl%2Fas%2Fs10.html&sid=148
__________ NOD32 Informacje 2745 (20071224) __________
Wiadomosc zostala sprawdzona przez System Antywirusowy NOD32 http://www.nod32.com lub http://www.nod32.pl
Olu, rozumiem, że jest Ci ciężko, zawsze jednak można spojrzeć na tę sytuację z innego punktu widzenia. Znam nastolatkę, której mama nie pije alkoholu, ale kontroluje każdy ruch swojej córki. Nie ma mowy o wieczornym wyjściu z domu ani noszeniu zbyt kolorowych ubrań. Nawet pamiętnika nie może pisać w spokoju, bo jej mama przeszukuje jej pokój i nie ukryje się przed nią żadna tajemnica.
Nie ma chyba doskonałych mam ani ojców.
Dlatego trzeba się skoncentrować nie tym, czego Ci brakuje, ale na tym, co chcesz w życiu osiągnąć, zdobyć, jakie marzenia pragniesz zrealizować w przyszłości.
Trzeba być silnym przez całe życie. Trzeba znaleźć w sobie przyjaciela i oparcie, które pomoże przezwyciężyć wszystkie trudne chwile.
Życzę Ci szczęścia i spełnienia marzeń, i odnalezienia siły w sobie. I serdecznie Cie pozdrawiam.
Dzień Dobry Pani Beato.
Jestem zachwycony Pani opowieściami i zdjęciami z z podrózy po Indiach. Prosze mi powiedziec czy ludzi, których Pani spotyka podczas takich podróży zawsze chętnie pozują Pani do zdjęc? Czy jakos specjalnie ich Pani ustawia, prosi o zgode na fotografowanie, czy też "łapie ich w obiektywie" z zaskoczenia. Bardzo mnie to ciekawi.
Dziękuję za odczytanie tej wiadomości i Życzę Wesołych Świąt.
Pozdrawiam
Tomek, Toruń
Tomku, staram się nie robić pozowanych zdjęć, bo zawsze czuje się w nich pewną sztuczność. Najczęściej więc chwytam obrazy zanim ktoś się zorientuje, że chcę mu zrobić zdjęcie. W takich fotografiach jest najwięcej emocji i pewnego rodzaju prawdy.
Nikogo nie prosiłam o specjalne pozowanie ani nie ustawiałam żadnej sceny.
W różnych częściach świata ludzie różniej różnie reagują na widok aparatu fotograficznego. W Indiach zazwyczaj są pozytywnie nastawieni. Nie uważają, że bliskość obiektywu aparatu fotograficzneho uwłacza ich godności. Dlatego czasem kiedy patrzą w obiektyw, od razu się uśmiechają.
Wesołych Świąt! :)
Pamelo, nie ma marzeń, które byłyby zbyt "dziecinne". Każde marzenie jest piękne i warte tego, żeby je spełnić i zamienić na rzeczywistość.
Ważne jest to, czego naprawde pragniesz, a nie to, co myślą o tym inni ludzie. Oni mają inne marzenia i inne cele w życiu, więc nie zawsze mogą potrafić dobrze Cię zrozumieć. Rodzice to inna sprawa. Na pewno życzą Ci jak najlepiej, warto więc posłuchac co mają do powiedzenia i wziąć ich rady pod rozwagę.
Ostateczną decyzję podejmiesz jednak sama i najważniejsze jest to, żeby ta decyzja była zgodna z tym, co czujesz w duszy.
Zyczę Ci szczęścia w Nowym Roku i spełnienia msrzeń :)
Pamelo, nie ma marzeń, które byłyby zbyt "dziecinne". Każde marzenie jest piękne i warte tego, żeby je spełnić i zamienić na rzeczywistość.
Ważne jest to, czego naprawde pragniesz, a nie to, co myślą o tym inni ludzie. Oni mają inne marzenia i inne cele w życiu, więc nie zawsze mogą potrafić dobrze Cię zrozumieć. Rodzice to inna sprawa. Na pewno życzą Ci jak najlepiej, warto więc posłuchac co mają do powiedzenia i wziąć ich rady pod rozwagę.
Ostateczną decyzję podejmiesz jednak sama i najważniejsze jest to, żeby ta decyzja była zgodna z tym, co czujesz w duszy.
Zyczę Ci szczęścia w Nowym Roku i spełnienia msrzeń :)
Witam
Czy może mi Pani podpowiedzieć, gdzie w Polsce można kupić dobry hamak.
Pozdrawiam Wojtek
Panie Wojktu, dobre hamaki można kupić tylko tam, gdzie ludzie używają ich na co dzień. Tam jest duży wybór, a dodatkowo ponieważ jest to artykuł pierwszej potrzeby, jest na pewno tak skonstruowany i wykonany, że jest wygodny.
Dlatego obawiam się, że w Polsce nie można kupić dobrego hamaka. W tym celu najlepiej pojechac do Ameryki Południowej - na przykład do Wenezueli albo Kolumbii czy Brazylii. Być może istnieje też możliwośc kupienia takiego dobrego południowoamerykańskiego hamaka przez internet.
WITAM.
Pani Beato zapewne wszystkie Pani podróże były fantastyczne. To wspaniale robić to co się kocha. Ja od niedawna staram się robić to co przynosi mi satysfakcję.
Jestem Pani rówieśniczką z 1966r.Urodziłam syna w 1987r gdy miałam 21 lat. Wszystko było cudowne, jednak do czasu, gdyż okazało się że dziecko jest niepełnosprawne umysłowo. Medycyna niestety zawiodła. W latach 80 nie była tak wysoko rozwinięta. Teraz kiedy mój syn ma 20 lat ,neurologicznie jest stabilny, ja czuję niedosyt. Chodzi oczywiście o mnie. Mam wrażenie że wiele ciekawych chwil gdzieś mi umknęło. Uwielbiam podróże, przygody ,duchem mam 20 lat. Muszę. Wiem że muszę coś zrobić bo inaczej się uduszę. Powoli zaczynam się realizować. Nie będę rozpisywać się o tym ,bo zajęłoby to trochę czasu. Podsumowując to nie mogę narzekać, brakuje mi jednak spotkania właśnie z taką osobą jak Pani. Uwielbiam słuchać o podróżach , potrzebuję też Pani opini czy nadawałabym się na jedną z Pani wypraw. Jeżeli znajdzie Pani chwilę aby mogła mi odpowiedzieć ,to by było COŚ.
POZDRAWIAM MAGA z Legionowa
Mago, nie mam wątpliwości, że mogłaby Pani się przyłączyć do jednej z prowadzonych przeze mnie wypraw. Myślę też, że są takie rzeczy w życiu, których nie należy przyśpieszać. Być może ten miniony czas był też potrzbeny i miał Pani służyć w zgromadzeniu odwagi, chęci, a może po prostu determinacji do spełnienia tych wszystkich marzeń, które długo trzymała Pani w sobie.
Spełnianie samego siebie jest bardzo ważne, dla mnie to właśnie nadaje sens życiu. Mam nadzieję, że odnalazła Pani swoją z dawna poszukiwaną ścieżkę i będzie Pani miała wystarczająco dużo odwagi i siły, żeby iśc naprzód. Tego na Nowy Rok serdecznie Pani życzę i pozdrawiam
Pani Beato, dlugo zastanawialam sie jak mam zaczac I w koncu zdecydowalam. Wczoraj przeczytalam Pani książkę pt."W dzungli życia"I jestem zachwycona! Radia Zet slucham do kilku lat ale tak naprawdę"Swiata wedlug blondynki"zaczęlam sluchac na bieżąco od póltora roku I jestem oczarowana sposobem w jaki opisuje Pani swoje podróże, przeżycia, opowiada O obyczajach Ameryki Pólnocnej I Srodkowej, Afryki, Indii. W tej ksiązce znalazlam kilka wskazówek, czytajac ją wrocily do mnie emocje, ktore targaly mna jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy pojawily się U mnie objawy depresji I nerwicy. Czulam sie kompletnie zagubiona w swiecie, mialam poczucie, ze nikt mnie nie rozumie, że jestem sama, a boję się samotnosci. Jakis czas temu przeczytalam książkę Gabriela Garcii Marqueza"Sto lat samotnosci"I byla to dla mnie książka magiczna. Zakochalam sie w niej już podczas czytania, ciekawa jestem czy Pani również natknęla sie na ten utwór? Uwielbiam prozę iberoamerykańska I czytając fragmenty Pani książek czy opowiadań faktycznie odnalazlam w nich elementy tej magiczno-realistycznej prozy. Bardzo podobal MI sie utwór pt."Wszystkie ogrody swiata"oraz kawalki książki"Powrót". Kiedy bylam w gimnazjum marzylam O tym, zeby być tlumaczem języka angielskiego, by móc tlumaczyć książki czy listy dialogowe do filmów, jednak kiedy już sie dostalam na wymarzone studia mój zapal jakby zgasl, co prawda nie do razu ale z czasem zaczelam sie coraz bardziej nudzić na zajęciach I czulam sie niemal tak samo jak w liceum. Tak samo jak Pani, mylalam, że studia to będzie co wielkiego w moim życiu, że spotyka się tam wyjątkowych ludzi, z którymi można prowadzić nieskończone dyskusje O muzyce, filmie, literaturze. Jednak okazalo się, że studia tak wiele nie różnia się do liceum. Szkola jak to szkola. Trzeba chodzic na zajecia, uważać, robić notatki etc. A moim wielkim marzeniem jest od dawna pisanie, dlatego kiedy tylko mam czas to czytam lub piszę I czulam, ze szkola MI w tym przeszkadza więc zrezygnowalam. Teraz caly czas szukam sobie miejsca w tym zwariowanym swiecie, na razie nie chcę isc do żadnej szkoly, czuję, ze nie jestem gotowa, mimo że chcialabym, ale niestety mój problem polega na tym, że do niczego nie jestem przekonana. Po lekturze "W dzungli życia", która zresztą wg mnie jest swietnym poradnikiem psychologiczno-spolecznym, mam trochę inne spojrzenie na życie, na niektóre sprawy, które mnie dręczyly. Zamierzam zabrać się za reszte książek Pani autorstwa, ponieważ TA okazala sie wspanialym przewodnikiem, chcę razem z Panią, podrózowac Po najdalszych zakatkach tego swiata I przeżywać wszystkie przygody. Jest Pani dla mnie wzorem I inspiracją do dalszego dzialania oraz wziecia życia w swoje rece I nie są to puste slowa czy tanie pochlebstwa. To slowa, które wyplywają prosto z Mego serca I duszy. Mam 21 lat, mieszkam w malym miescie and morzem, moze slyszala Pani O Wladyslawowie? Znajduje się na początku pólwyspu helskiego. Duszę się tutaj, męczy mnie malo miasteczkowa atmosfera, gdzie wszyscy w pobliżu się znają I wiedzą co kto zrobil lub powiedzial. Fakt, że jestem z natury pesymistką, jednak nie widze TU dla siebie żadnych perspektyw. Nie chce spędzić calego życia we Wladyslawowie dlatego bardzo Pania proszę O radę, Bo sama nie wiem co mam ze sobą zrobić! Wiem, że to co teraz napiszę moze dziwnie zabrzmieć, chociaż może wcale nie tak dziwnie, ale chcialabym spytać czy nie potzrebuje Pani zadnej asystentki do pracy w radiu? Byc moze pomysli Pani, ze jestem nieco szalona, ale pomylalam, że może warto zaryzykować to pytanie. Jak już wspomnialam podziwiam Panią za to jak poradzila Pani sobie z wszystkimi niedogodnosciami losu I za to, ze miala Pani wystarczająco sily, zeby sie podniesc I dojsc do zrealizowania swoich marzen, które Po częsci również są moimi. Bardzo proszę O rozważenie mojej propozycji Bo jest ona bardzo poważna. Chcialabym mieć w sobie taki spokój I silę jak Pani, chcialabym pojsc w Pani slady, chcialabym podrózowac Po swiecie, pisać, robic zdjęcia I poznawać kultury innych kontynentów. Chcę żyć. Jesli przeczytala Pani list do konca, bardzo dziekuję za poswięconą uwagę I zyczę Pani I calej ekipie radia Zet na swięta Bozego Narodzenia I Nowy rok wszystkiego dobrego :)!
Pozdrawiam I czekam na jakąs, chociaż króciutką, odpowiedz :)
Fanka z Wladyslawowa, Matylda
Matyldo, nie bądź pesymistką, bo nie warto tracić czasu na negatywne myślenie. Poza tym wydaje mi się, że w głębi serca wcale nie jestes pesymistką - z Twojego listu wynika przecież jasno, że chcesz się rozwijać, chcesz żyć lepiej, chcesz zdobywać świat. To bardzo ważne. Dzięki takim cechom można spełnić wszystkie, nawet najbardziej szalone marzenia.
Skoncentruj się na tym, co jest dla Ciebie najwazniejsze. Nie przejmuj się innymi ludźmi ani tym, że jak piszesz, mieszkasz w "małomiesteczkowej" okolicy.
Ja też pochodzę z niezbyt dużego miasta. Nie zastanawiałam się jednak nad tym czy jest ono dobre czy złe, po prostu robiłam to, co całkowicie mnie pochłaniało: pisałam rysowałam, słuchałam muzyki. Pasja była dla mnie najważniejsza i wierzę, że prowadziła mnie przez życie we właściwym kierunku.
Nie napisałaś czym się interesujesz, kim chcesz być, co robić w życiu. Jak wyobrażasz sobie pomoc w przygotowywaniu mojej audycji?
Zyczę Ci, żebyś znalazła to coś, do czego będziesz miała stuprocentowe przekonanie. Warto tego szukać - we własnym sercu, bo tylko tam znajduje się odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam :)
Hej,
Czasami, w chwilach takich jak ta, rodzi się poczucie bezgranicznej pustki dookoła, kiedy staje się jasne, że jestem sama, porywająca bierność i..brak źródła, z którego mogłabym czerpać siłę do kierowania swoim życiem.. bardzo brakuje mi osoby, której nie mówiąc zbyt wiele, doskonale mnie rozumiała, starszej siostry, mądrej, przy której miałabym pewność, że wszystko ułoży się tak, jak sama tego chcę. Dziękuję za "W dżungli życia", pomaga, chociaż ja już nie wierzę, że moje życie się zmieni (ja je zmienię..?) I nie umiem uwierzyć, bo nie mam podstaw. Myślę, że dla nadwrażliwych i jednocześnie słabych jednostek - jak ja, życie to nic, czym można się cieszyć. Nie chcialam, żeby moje słowa zabrzmiały jak użalanie, a pewnie tak jest. Nie wymagam od niego dużo, chcę tylko robić coś w czym się odnajdę, poczucie wolności i..szczęście. Ściskam Cię mocno, mocno.
Hania
Haniu,
w życiu można albo niszczyć, albo budować. Nie ma innej mozliwości. Nie robienie niczego to także niszczenie.
Wiem jak smakuje rozpacz i smutek i zapewniam Cię, że tysiąc razy lepiej smakuje radość z tego, że człowiek przestanie się nad sobą rozczulać, i zacznie dla soebie robić coś dobrego.
To dotyczy szczególnie jednostek "nadwrażliwych" - jak piszesz, bo tacy nadwrażliwi potrafia więcej zrozumieć, więcej wymyślić i więcej stworzyć - pod warunkiem że będą nad sobą pracować zamiast użalać się nad tym, że są nadwrażliwi, więc nikt ich nie rozumie.
Zycie nie jest łatwe dla kogoś, kto czeka aż wszystko stanie się samo.
Zycie staje sie niezwykle łatwe dla czlowieka, który nie poddaje się, bierze los we własne ręce i stara się swoje życie zmienić na lepsze.
Wstań więc, podnieś glowę i przypomnij sobie wszystkie dobre rzeczy, które już masz. A potem zastanów się czego jeszcze pragniesz. I przygotuj plan jak można to zdobyć.
Idź śmiało do przodu, to szczęście na pewno wyjdzie Ci na przeciw. A łzy zostaw innym.
Trzymam kciuki i serdecznie Cię pozdrawiam.
Dzień dobry!
Jestem Pamela Kozioł z Tarnowa i już kilkakrotnie do Pani pisałam i otrzymywałam cudowne rady . Obecnie dostałam na Mikołaja Pani książkę pt ,, Poradnik Globtrotera" najchętniej spędziłabym nad nią dnie i noce ale byłabym troszkę niewyspana ;] tak więc poświęcam na to dnie, w których mam więcej wolnej chwili. Chciałabym życzyc Pani bardzo udanych Świąt tej cudownej atmosfery , odlotowego jedzenia i wszystkiego co najlepsze, a przedewszystkim tego żeby Pani nigdy nie ustawała w swoim pisaniu, ponieważ to skarb dla wielu a to wielu ludzi dla mnie również . Jeśli Pani chciałaby zobaczyć moje zdjęcia i to kto do Pani wogóle pisze to są one na danych adresach: myspace.com/pameladream lub http://www.fotka.pl/profil/Pamela577/ . Bardzo bym chciała żeby Pani przeczytała tę wiadomość . Oprócz tego ma Pani pozdrowienia od całej mojej rodzinki.
Proszę odpisać jeśli tylko znajdzie PANI chwilkę wolnego czasu i napisać czy szykują się jakieś nowe książki?
Serdecznie pozdrawiam
PAMELA
Pamelo,
gratuluję Ci pasji robienia zdjęć. Moim zdaniem trzeba mieć w życiu taką pasję, której człowiek ma ochotę poświęcać czas i siły, bo czerpie się wtedy z tego ogromną radość. Czasem nawet może się zdarzyć tak, że pasja czyli hobby stanie się Twoją pracą i wtedy przez całe życie będziesz robiła tylko to, co lubisz najbardziej. Ja własnie dlatego piszę ksiązki i nie zamierzam przestawać :)
W maju ukaże się nowe wydanie "Poradnika globtrotera" oraz wznowienie ksiązki "Blondynka śpiewa w Ukajali". Nad nową książką pracuję :)
Pozdrawiam Cię i zyczę pięknych, wesołych Świąt
Witam!
Mam na imie Szymon i mam 23 lata. Pisze do Pani z 1 powodu...
Otoz zastanawia mnie fakt dlaczego lubi Pani podrozowac samotnie... Przyznam sie ze nic o Pani nie wiem..
Z wlasnego doswiadczenia wiem ze jak np chodze sam po gorach to czuje sie lepiej... nikt mnie nie rozprasza martwie sie tylko o siebie i dzieki temu tak naprawde moge byc w 100% wtedy soba. Z 2 strony samotne wyprawy sa postrzegane dosc "dziwnie" przez innych odludek itd.. przewaznie chodze z kims.. ale tylko dla tego alby komus pokazac jak piekne sa gory... nie dla tego aby isc z kims dla towarzystwa (chociaz lubie to, porozmawiac itd). Jest jeszcze argument odpowiedzialnosci za 2 osobe, idac z kims (zalozmy mniej doswiadczona osoba) trzeba sie o nia troszczyc i brac odpowiedzialnosc...
Chcialbym poznac Pani opinie na ten temat. Dlaczego samotne wyprawy?
Pozdrawiam. Szymon z Poznania
Panie Szymonie, moim zdaniem samotne podróże sprzyjają rozmowie z samym sobą. Kiedy nie ma dookoła tłumu ludzi, można wreszcie usłyszeć własne myśli i zastanowić się na spokojnie co jest naprawdę ważne, a co nie. Z każdej samotnej podróży wracam mądrzejsza o wiedzę o samej sobie, a to przydaje mi się na co dzień - choćby do rozwiązywania drobnych codziennych kłopotów.
Nie namawiam nikogo do tego, że zawsze podróżował samotnie, ale uważam, że od czasu do czasu dobrze jest pobyć trochę z samym sobą i sięgnąć do własnego serca.
Dobry wieczór Pani Beato
Chcę podziękować Pani za wszystkie książki Pani autorstwa, jednak za jedną w szczególności. Mam na myśli "W dżungli życia". Zostawiła w moim sercu nadzieję, że jednak warto walczyc o swoje szczęście. Wracam do tej pozycji w chwilach kiedy jest mi źle i kiedy moja wiara we własne siły jest bardzo mała. Z książki wiem, że nie było Pani łatwo iść przez życie tym bardziej gratuluję, że odnalazła Pani radość i szczęście płynące z każdego dnia. Ja wciąż szukam...mam 26 lat...i nie wiem tak naprawde co dalej robić w życiu. 1,5 roku temu przeprowadziłam się do stolicy. Jednak ciężko mi się tu odnaleźć - mam na myśli pracę zawodową). Praca, którą wykonywałam nie dawała mi nawet odrobiny satysfakcji i dlatego ją rzuciłam. Ostre posunięcie jednak wiedziałam, że albo coś robię naprawdę albo wogóle.Najgorszą rzeczą jest oszukiwać siebie samego. Tak się składa, że turystyka jest moją pasją. Skończyłam w tym kierunku studia i staram się w miarę możliwości jak najczęściej podróżować. Moim marzeniem zawsze było pracować w biurze podróży. Jest jeden problem - nie mam doświadczenia a wymagane jest ok. 2-3 lat). Za każdym razem słyszę to samo przy uzasadnieniu odmowy.Myślałam nawet, żeby porozmawiać czy nie przyjęto by mnie na zasadzie wolontariatu - tak mi na tym zależy. Nie wiem jednak czy ktoś mnie potraktuje poważnie.Ja swojej uczciwości jestem pewna, ale jak przekonać do tego kogoś? Wiem, że nie jest Pani psychologiem, ani wróżką...jednak z chęcią wysłucham rady tak mądrej osoby jak Pani.Pozdrawiam ciepło
Justyna
Pani Justyno,
wydaje mi się, że ma Pani dobre podejście do tej sytuacji. Trzeba próbować. Jestem pewna, że spotka Pani pracodawcę, który doceni Pani chęć pracy i uczenia się - to bardzo ważne cechy u kogoś poszukującego pracy.
Jeżeli miałabym coś doradzić, to uważam, że powinna Pani szukać nowych ofert i starać się znaleźć pracę w dziedzinie, jaką Panią interesuje najbardziej. Najwazniejsze jest to, żeby przychodziła Pani na spotkanie z pracowdawcą z pozytywnym nastawieniem. Niech Pani nie zaczyna rozmowy od słów: "Wiem, że się nie nadaję" albo "Pewnie szuka Pan kogoś z większym doświadczeniem".
Niech Pani raczej powie: "Szybko się uczę, pasjonuje mnie ta praca, proszę dać mi szansę, a zobaczy Pan, że będzie Pan ze mnie zadowolony".
Zyczę powodzenia i trzymam kciuki!
Droga Pani Beato!
Nazywam sie Piotr Tabarkiewicz mam 35 lat i jestem z zawodu lesnikiem.
Moja pasja oprocz zainteresowan przyrodniczych sa podroze. Od 6 lat pracuje>>>zagranica w roznych krajach europejskich. Aktualnie przebywam w Finlandii.>W>>>czasie wolnym staram sie zwiedzac jak najwiecej.
Lubie poznawac nowych>ludzi i miesca. Moim marzeniem jest wybrac sie kiedys poza Europe. Szczegolnie>>>jestem zainteresowany Nowa Zelandia, Australia, Nowa Gwinea. ( Chcialbym>>>poznac kulture ludzi pierwotnych)Z afrykanskich krajow glownie>>>Madaskar,Kenia Tanzania i Poludniowa Afryka. Wymienilem tylko najbardziej>>>interesujace mnie kraje, gdyz praktycznie prosciej byloby wymienic te>gdzie>>>nie chcialbym pojechac.>>>
Znalazlem w internecie ogloszenie o organizowanym przez Pania konkursie.>>>Znajac jednak swoje szczescie, mam nikle szanse na wygranie czegokolwiek w>>>podobnych przedsiewzieciach.>>>
Dlatego zwracam sie do Pani z zapytaniem jaki jest w przyblizeniu koszt>>>wziecia udzialu w organizowanych przez Pania wyprawach. Szczegolnie bylbym>>>zainteresowany Tanzania i Etiopia.Prosze mi tez powiedziec, czy organizuje>>>Pani podobne wyprawy przez caly rok. Potrzebowalbym nieco czasu by zebrac>>>odpowiednie fundusze.
Pozdrawiam Piotr
Panie Piotrze, w tym roku prowadziłam kilka wypraw, na ktore można się było zapisać. Były to wyprawy na safari do Tanzanii, do dzungli amazońskiej w Brazylii, do Indii... Za kilka dni wyruszam na kolejną wyprawę na pustynię Sahara, na styczeń zaplanowałam jeszcze jedną wyprawę - do Etiopii.
W listopadzie 2008 jak zwykle organizuje wyprawę do dżungli amazońskiej.
W przyszlym 2008 roku zamierzam mniej podróżować, także wypraw, do ktorej będzie możnma się przyłączyć, także będzie mniej. Mam w planie pisanie ksiązki, a to wymaga mojej obecności w Polsce i koncentracji :)
Przypuszczam, że w 2008 roku może pojawić się jakiś pomysł nowej wyprawy - wtedy na pewno ogłoszę to na stronie www.oliwkowo.pl. Proszę tam czasem zaglądać - w dziale "Podróże" są aktualne informacje o wyprawach, ich cenie, warunkach, terminach itd.
Serdecznie pozdrawiam, zyczę spełnienia wszystkich podróżniczych marzeń.
Witam Panią Redaktor Mam 11 lat i od kilku lat słucham pani programu,,Świat według blondynki’’. Bardzo interesuję się statkami i podróżami morskimi, w związku z tym mam pytanie. Jakim statkiem podróżowała pani w lecie 2005 lub 2006r po Morzu Karaibskim ? Z góry serdecznie dziękuję.
Jaś z Łodzi.
Jasiu, nie pamiętam jak nazywał się statek, którym pływałam ostatnio po Karaibach. Prawdopodobnie dlatego, że nie wyróżniał się niczym szczególnym. Pamiętam jednak doskonale nazwę statku, którym plynęłam po rzece Ukajali w Peru, bo był to statek dośc przerażający. Nazywał się Henry II i podróż tym statkiem opisałam w książce "Blondynka śpiewa w Ukajali".
Zyczę Ci wielu pięknych podróży statkami i nie tylko, pozdrawiam :)
Kochana Pani Beatko! Jakiś rok temu przeczytałam Pani książkę "W dżungli życia" Od dziecka jestem szczupła...mam to za rodzicami, ale chciałabym choć trochę przytyć... Zastanawiałam się jak Pani wróciła do normalnej wagi po anoreksji...??? Podziwiam Panią, a ta książka stała się jedną z moich ulubionych!!! Polecam ją wszystkim!!!
Pozdrawiam D.
Droga D, znam jeden świetny sposób na zdobycie i utrzymanie dobrej wagi, niezależnie od tego czy ktoś chce schudnąć, czy też utyć. Po pierwsze: mądrze jeść. Mądrze, czyli w zgodzie z wlasnym organizmem. Nie za dużo i nie za mało. Unikaj "pustego" jedzenia takiego jak czipsy, frytki czy inne podobne przekąski typu fast food. Nie przynoszą organizmowi prawie żadnych korzyści z wyjątkiem tluszczu.
Najlepiej jeść z umiarem i wiele różnych rzeczy - ryby, kasze, ziemniaki, ryż, ale także przetwory mleczne, owoce i warzywa.
Po drugie: ćwiczyć. Najlepiej chodzić na regularne zajęcia gimnastyczne albo sportowe. Wybierz coś, co lubisz i co sprawia Ci przyjemność - może aerobik, może pływanie albo squash, może badminton albo jazda na rowerze lub jogging.
I najwazniejsze: myśl pozytywnie o sobie i o świecie dookoła, bo tylko ten kto ma zdrową duszę, będzie miał także zdrowe ciało.
|