|
|
Birmańska skrzynka pocztowa (69)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Dobrywieczór, przepraszam ze tak pózno. Własnie przeczytałam o pani artykuł w gazecie Claudia i postanowiłam ze napisze. Ja wiem ze moze na poczatku powinnam zaczac od czegos innego, ale zaczne od tego ze sie boje. Bardzo sie boje. Pani Beato ja zawsze byłam silna, to ja zawsze pocieszałam innych, mówiłam ze bedzie dobrze. Ale teraz to ja tego potzrebuje. W czwartek czeka mnie ze tak powiem mój sad ostateczny, diagnoze lekarska o moje byc albo nie byc.Mam 22 lata, ja mam tyle planów, marzen, Ja chce je realizowac, chce sie czuc spełniona, chce sie jeszcze zakochac. Nie wiem moze to głupie ale ja potzrebuje potwierdzenia ze tak bedzie.Studjuje turystyke, to jest to co bardzo kocham, to jest moja pasja,mam szczescie ze moge robic cos co tak bardzo lubie, co daje mi szczescie. Jednym z moich marzen jest Afryka. Mam teraz chwilowe załamanie, pekło we mnie cos, co tak silnie próbowałam w sobie utrzymac. czekam do czwartku, ja wiem ze jesli diagnoza nie bedzie dobra to bedzie to dla mnie kolejny egzamin, który bede musiała zdac, niewazne ile razy, bo przeciez nie mozna sie poddawac,prawda?? Bedzie mi bardzo miło jesli mi pani odpisze. Pozdrawiam ciepło. Ps. Dziekuje za ten artykuł i ksiązki. Dobranoc.
Strach to także egzamin. Często w życiu mam takie wrażenie, że co chwilę jesteśmy poddawani egzaminowi, który ma pokazać nasza instynktowną reakcję na jakieś zdarzenie. I konsekwencje tej reakcji to nasza najbliższa i dalsza przyszłość.
W bardzo trudnych chwilach strach bywa obezwładniający. Ale Pani nie leży bezradnie zalana łzami, Pani mówi, że chce żyć, tworzyć, kochać i robić wiele innych ważnych rzeczy. Niech się więc Pani nie boi – bo jeśli tak mocno Pani pragnie żyć, nie może być inaczej. Będę o Pani myślała w czwartek, niech Pani będzie silna, bo silnym się nie odmawia :) Serdecznie pozdrawiam.
Witam, 22 listopada wybieram sie na Sahare Tunezyjska. Wyprawiamy sie z Douz i wedrujemy przez Wielki Egr Wschodni. Czy mozesz cokolwiek poradzic w kwestii obuwia i spiwora? Jestem potwornym zmarzluchem. Czy sadzisz ze zwykly spiwor i folia NRC powinny wystarczyc na zimne noce?
pozdrawiam cieplo!
Magda
Magdo, nie wiem co masz na myśli pisząc "zwykły śpiwór". Ja na zimne noce - np. na stepie w Mongolii - zabrałam ciepły śpiwór z zakresem temperatur -5 do +10 (optymalnie na zero stopni). I myślę, że taki właśnie powinnaś mieć. Jeśli będziesz spała w namiocie, radzę Ci też zabrać bieliznę termoaktywną czyli kalesonki i bluzkę z długimi rękawami, które można dostać w sklepach podróżniczych. Jeśli będziesz marzła, powinnaś ubrać się na cebule i w takim stroju pójść spać.
A buty? Na pustyni mieszkają najbardziej jadowite skorpiony świata, radzę więc buty trekkingowe, zakryte, takie, które sięgają kostki. Są świetne zarówno na upal, jak i na chłód.
Powodzenia, trzymam kciuki!
Witam Panią serdecznie
Bardzo lubię Pania słuchać w niedzielne przedpołudnie. Jest to dzień wyjatkowy z tego powodu. Tyle ciepła, tyle ciekawych historii Pani przekazuje w tak fantastyczny sposób a zarazem bardzo specyficzny. Jest Pani moim przewodnikiem po świecie i życiu. Osobiście pomaga mi Pani cieszyć się życiem i światem. Bardzo dziękuję za te chwile.
W ostatnią niedzielę tj 15.09 mówiła Pani o rewelacyjnym filmie na DVD (by móc poznać bliżej kobiety) niestety tytuł mi umknął to znaczy nie zapisałam od razu. Już po raz któryś mówi Pani o nim, wcześniej był w kinach ale teraz jest on na płycie (lub ma być). Bardzo chciałabym go zobaczyć a szczególnie gdy Pani go rekomenduje.
Bardzo Panią proszę, jeśli może Pani o wysłanie mi tytułu filmu, będę czekać niecierpliwie na Pani odpowiedź.
Życzę Pani dużo zdrowia, sił i weny twórczej, dużo przeżyć aby mogła Pani dzielić się ze słuchaczami w dalszym ciągu w niedzielne przedpołudnia i wzbogacać ich szarą codzienność.
Serdecznie pozdrawiam
Elżbieta
Opowiadałam wtedy o filmie pt. "Bezdroża". To jest historia nie tylko o kobietach, ale i o mężczyznach i w bardzo prosty, bezpośredni i uderzający sposób pokazuje prawdę zarówno o kobietach, jak i mężczyznach. A do tego porusza jeszcze ważniejszą sprawę - wyborów, jakich się dokonuje w życiu oraz ich konsekwencji...
Świetny film, polecam!
Droga Pani Beato, Dziękuję za Pani istnienie, za wszystko co niesie Pani swoją osobowością tak inną, bo jedyną, wyjatkową w aktualnej rzeczywistości.
Dla mnie -jest Pani lekiem i afrodyzjakiem w jednym. Dlaczego? Dzięki Pani-moje marzenia nabierają kolorów.Moje wirtualne podróże-są mniej
wirtualne...
To Pani udowodniła,że jeśli pragniemy być szczęśliwi, to po prostu nimi bądźmy. Dziękuję. Całym sercem-dziękuję.
Pozdrawiam ciepło, serdecznie i życzę Pani, Beato, nowych wschodów słońca w nieodkrytych dotąd, tajemniczych krainach. ... Życzę też Pani SZCZĘŚCIA -tego osobistego, intymnego i... czekam na nowe opowieści
Maria. PS. Jestem emerytką. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła od czasu do czasu liczyć na jakiś e-liścik od Pani. Jednoczesnie rozumiem, ze jestem jedną z wielu ...
Pani Mario, to ja serdecznie dziękuję za ten list. Życzę Pani słońca każdego dnia - tego na dworze, i tego we własnej duszy, które pozwala się cieszyć codziennością, serdecznie pozdrawiam :)
dzień dobry Pani Beato, kiedyś już do Pani pisałam,dziś chciałabym poprosic o rade.mam ogromny problem z jedzeniem;kilka dni diety(bardziej lub mniej rygorystycznej) przeplata sie z obzarstwem...nie mam do siebie juz sil,ale na to zeby wytrzymac dluzszy czas chocby normalnie jedzac tez.Waże ok 70 kilogramow,na 168 cm wzrostu.chce schudnac do 58,nie wazne w jakim czasie.po prostu chce sie uwolnic od nalogu slodyczy i obzarstwa.czy ma Pani jakies rady ktore moglabym wprowadzic w zycie?kocham sport i uprawiam go duzo,ale kiedy mam napad to nic mi sie nie chce i uwazam sie za smiecia...czytalam Pani ksiazke "w dżungli zycia" i chyba musze do niej wrocic... bede wdzieczna za kazde rade i wskazowke, Malwina
Pani Malwino, moja rada jest prosta, ale wiem z doświadczenia, że niełatwa do zastosowania. Do jedzenia - tak samo jak do innych dziedzin zycia - trzeba podejść racjonalnie. Jeść trzeba z umiarem. W praktyce wyglada to tak, że Pani - jako kierownik swojego zycia - powinna byc w stanie zaplanować ilość i rodzaj jedzenia, jaki zamierza Pani zjeśc na dany posilek. Wyobraźmy sobie, że jest obiad. opiszę Pani co ja robię w takiej sytuacji. W ogóle nie jem zupy, bo nie lubię. Przy nakladaniu drugiego dania decyduję ile i czego znajdzie się na moim talerzu - nie chodzi o to, żeby bylo "jak najwiękcej", tylko żeby spełnialo warunki rozsądnej diety. porcja nie może być za mała ani za duża. Nie jem niczego smażonego, nie polewam niczego sosem.
Przed obiadem staram się zawsze pić wode mineralna bez gazu albo zjeść jakies owoce - wtedy głód jest trochę mniejszy. Potem zjadam to, co nalożyłam na talerz - i nie biorę dokładki!
A następny posilek zjadam dopiero wtedy kiedy będę głodna.
Niech Pani odstawi słodycze, cukier i tluszcz, nie pije alkoholu i nie jada fast foodów. Niech Pani je tylko wtedy kiedy jest Pani głodna - na pewno Pani schudnie. Powodzenia!
Szanowna Pani Beato,
na wstepie oczywiście pozdrawiam Pania serdecznie. Postanowiłam napisać kilka słów do Pani, ponieważ w ostatnim czasie - od kiedy udziela Pani wywiadów, uczestniczy w programach telewizyjnych - stała się Pani osoba niezwykle intrygujacą. Ta odmienność polega, w zdecydowanie przeważającej mierze, na wyczuwaniu w Pani słowach, gestach, zwykłej ludzkiej szczerości. Uczucie to, pomimo że jest tak bliskie każdemu człowiekowi (leży w naszej naturze) spotykane i praktykowane jest coraz rzadziej. Z biegiem lat ludzie zapracowani, ciągle ograniczani codziennymi obowiazkami, zaczynają "zaprzyjaźniać się" z różnymi pozami i grami.
Ja sama jestem osobą dojrzała (dobiegnę za 2 lata do 40 - tki), jak pewnie każdy w swoim zyciu sporo przezyłam. Marzyłam zawsze, od kiedy pamietam. Jednak w zyciu wybrałam rzeczy których nie było w moich marzeniach: rodzina i ciągłe kształcenie (choć to głupio brzmi). Tak więc: jestem matką, żoną (ta rola okazała się, na skutek różnych przeżyć, najtrudniejszą dla mnie), zrobiłam dwa fakultety, kilka uprawnień zawodowych, usiłuję zrobić doktorat - choć zycie nie oszczędza mi doświadczeń zakłocających to zamierzenie. Zawsze jednak, na każdym etapie mojego zycia uważałam że miłość w życiu jest najważniejsza. Moim priorytetem stało sie więc jedno z wielu oblicz miłości: rodzina (choć marzyłam głównie o swobodzie, podróżach, niezależności).
Postawienie na rodzinę, a właściwie walka o nią w ostatnich latach spowodowały, że przyszedł czas że stwierdziłam, iż nie pamiętam swoich marzeń. Poczułam wtedy że "coś" mi umknęło - umknęłam ja sama. Teraz, kiedy zaczynam wychodzić z problemów i znów widze świat w jego naturalnych barwach czuję że to co m.in. jest w życiu najważniejsze to my sami, nasza wewnętrzna wolność, wyrażajaca się wolna wolą. Nie powinniśmy uginać sie pod ciężarem ludzkich oczekiwań, sprzecznych z naszymi czy takimi, kóre oczekują naszej odmiany. Nie jest to niestety łatwe. Musimy jednak pamiętać, że nasza wewnętrzna wolność kształtuje nasze życie, najcenniejszy dar jaki mamy. Musimy więc ciągle borykać sie z ludzkimi słabościami i walczyć o siebie. Napisałam "m.in." ponieważ za drugą równolegle najważniejszą rzecz uważam Boga w naszym życiu (to jednak jest zbyt osobisty temat, zeby sie rozpisywać).
Tak więc pełne i wartościowe wykorzystanie naszego czasu w życiu dla mnie jest równie ważne jak i dla Pani. W obecnych czasach niewiele osób ma ochote kontemplować życie. Żyje się płytko, z reguły ludzie skupiaja uwagę na pieniadzach, zakupach, a w moim wieku również na rozwodach i związanych z nimi nieporozumieniach. Ja chciałabym zyć tak, żeby umierając ( a to jest nieuniknione choć jest niepopularne) nie żałować zmarnowanego czasu.
Choć proszę mi wierzyć: codzienne gotowanie obiadów, dbanie o dziecko i dom, praca zawodowa nie zawsze sprzyja samozadowoleniu.
Obecnie jestem świeżo po przeczytaniu artykułu o Pani w Claudii i chyba uczucia jakie we mnie wzbudził ten artykuł tak mnie zainspirował do niniejszego maila. Nigdy jeszcze do nikogo znanego nie pisałam, tak więc nawet nie mam pewności co do dalszych losów tej wiadomości. W każdym razie pozdrawiam Pania serdecznie i zycze wielu radości w życiu.
Cieszę się również ze mogłam "zaocznie" z Panią porozmawiać. W moim życiu nie moge doszukać sie osób cieszących się życiem i szczerych "na codzień" (nie wstydzących się swojego życia i uczuć) - z wyjątkiem jednej osoby. Wokół mnie wszyscy narzekają, choć ich problemy to (te które znam): brak pieniedzy, nieporozumienia z ex mężem - jest toprzerażające. Dlatego tez prosze Pani Beato, jeśli będzie taka mozliwość niech Pani nie "znika" z ekranu telewizora i z prasy. Ja wprawdzie mam juz swoje spojrzenie na świat, ludzi i zycie. Myślę jednak ze dla wielu młodych ludzi lub osób "wciąż poszukujących" moze być Pani niezwykłą inspiracją.
pozdrawiam serdecznia Katarzyna
Pani Katarzyno, myślę, że trafiła Pani w samo sedno i moim zdaniem szczęśliwy człowiek to taki, który potrafi wsłuchać się w samego siebie i nauczyć się żyć w harmonii z własną duszą i z resztą świata. Ma Pani rację, że nieszczęśliwi są ludzie, którzy żyją płytko i szybko, zapominając o marzeniach. Każdy człowiek ma w duszy zapisane swoje przeznaczenie i jego zadaniem jest je odnaleźć i zamienić na rzeczywistość. To jest chyba właśnie szczęście.
Kiedy podróżowałam po dżungli, doświadczyłam bardzo trudnych momentów i wtedy właśnie nauczyłam się doceniać to wszystko, co mam. I te najprostsze rzeczy, takie jak gorącą wodę, ogrzewanie, łatwy dostęp do jedzenia, możliwość przemieszczania się po świecie... Nigdy o tym nie zapominam o codziennie czuję się wdzięczna za to, co mam.
Życzę Pani spełnienia wszystkich marzeń i szczęścia, serdecznie pozdrawiam :)
Witam Panią bardzo serdecznie! Zdaje sobie sprawe,że nie jestem jedyną osobą,która bardzo chciałaby,aby Pani jej odpisała,ale postanowiłam,że musze to zrobić.Jest dla mnie Pani idolem,wzorem podróżnika,bardzo,ale to naprawde bardzo Panią podziwiam,że tak wytrwale dążyła Pani do tego aby zaznać radości,spełnienia sie w życiu i przeżycie tego,co dla niej najważniejsze.
Ja ogólnie mówiąc mam 20 lat,mieszkam we Wrocławiu,narazie jeszcze z rodzicami,ale w tym roku to sie zmieni,bo niedługo będe miała dobrą prace i wynajme sobie mieszkanie.Ucze sie jeszcze w liceum,takim dla dorosłych i bardzo bardzo bym chciała Panią poznać.Chciałabym z Panią wyjechac w jakąś daleko podróż,jeszcze nie wtym roku,ale w następnym napewno.Porozmawiać z Panią i przeżyć wspaniałą przygode.Pani osoba jest dla mnie idolem od niedawna,musze sie przyznać(nawet jeszcze nie mam żadnej Pani książki,ale napewno ją kupie,już niedługo),ponieważ wcześniej nie interesowałam sie podróżnikami,podróżami tak,ale nie podróżnikami heh.Wtedy pani nie znałam ale teraz juz znam i bardzo mi Pani imponuje.
Dla mnie najbardziej liczy sie w życiu:podróżowanie,chęć zostawienia tego całego miastowego zgiełku,całej monotonii życia w mieście i wyruszenie w swoją długa droge przez świat.On jest taki piękny,taki ciekawy,taki tajemniczy,pełen przygód,legendarny.Gdyby ktoś powiedział mi ze nie moge po nim podóżować,bym sie z tego nie otrząsnęła.Tak bardzo to kocham,chociaż,hmm zagranicą to nigdy nie byłam.Ale będe!I to duzo,dużo dalej!Tak bardzo tego pragne i wto wierze,chyba tak samo jak Pani wierzyła,chociaż dziwie sie że ktoś,może pragnąć tak samo jak ja,bo wtedy trace oryginalność swojego największego marzenia heh.
Ciesze sie z tego że jest Pani podróżnikiem typu "spartańskie warunki" i nie włóczy sie Pani po hotelach,tylko śpi tam gdzie wogóle można i je to co oferuje przyroda.To wspaniałe. Jest Pani dla mnie autorytetem do poznawania świata,jeżeli tak moge to ująć,ale zanim Panią poznałam opierałam sie na jedynym bardzo bliskiemu mojemu sercu serialowi "Xena wojownicza księżniczka".Troszke pod tym względem przypomina mi Pani Xene,jednakże podrózuje Pani samotnie,dając sobie rade ze wszystkim.Xena nie podóżowała sama,tylko ze swoją najlepszą ,najwierniejszą przyjaciółką Gabrielą,która poznała przypadkiem w pierwszym odcinku serialu.I tak przez przypadek sie stało,że Gabriela sie przyłączyła do Xeny i razem z nią podróżowała,choć nigdy nie było łatwo.Może nie powinnam aż tak bardzo brać do serca,mój ulubiony od wielu lat serial,ale jak patrze na te krajobarazy Nowej Zelandii,Grecji,Indii,Afryki i wielu wielu innych krajów to mnie to przeraża:dlaczego mnie jeszcze tam nie ma?-moge zadawać sobie to pytanie,mam wielka nadzieje,że niedługo też dołącze na wędrowny szlak.
Kultura tropikalnych krajów,obyczaje,chęć przeżycia przygody,czuje że nikt tak samo jak ja tego nie pragnie,choć w podświadomości wiem,że to nieprawda.Nie mogłabym i szczerze mówiąc nie rozumiem,jak można żyć całe życie w mieście,mieć szczęsliwą rodzinke i coodziennie wracać z pracy na obiad czy kolacje.Całkowicie bym zwariowała chyba,to nie dla mnie.Ale szanuje to że wielu ludzi tak żyje.Jak dla mnie monotonicznie,chociaż może nie zawsze to prawda.
Moje życie to przygoda,przygoda z bliską osobą,bo tak jak Pani podóżuje w pojedynke za bardzo bym nie chciała,ale dwie osoby w tulaczce po świecie jak najbardziej preferuje.Może rzeczewiście za bardzo chce sie upodobnić do Xeny i Gabrieli,ale bardzo bym chciała mieć taką"swoją Gabi "ze sobą,która by mnie wspierała,podóżowała ze mną i byłaby dla mnie jak druga rodzina.Taką prawdziwą przyjaciółke,która nie wahałaby sie zaryzykować życie dla mnie.Wierze w to że tacy ludzie istnieją,tylko trzeba wiedzieć gdzie ich znależć,bądż same sie znajdą.Widzi więc Pani teraz po mojej ekhm"dosyć krótkim liście"(przepraszam,że taki długi,ale musiałam to napisać,pozatym krótko nie umiem),że to jest moje życie,wierze że to moje przeznaczenie i że to było mi pisane.
Zastanawiam sie czy Pani Pani Beato oglądała chociaż jeden odcinek Xeny?Jeżeli nie,to prosze zerknąć kiedyś,bo naprawde warto.(jak bedzie leciał w telewizji).Chciałabym też sie od Pani dowiedzieć czy była w Nowej Zelandii i czy wiza jest potrzebna,takie ogólne informacje,bo gdybym zaczęła podróżować to byłby chyba mój pierwszy ląd,który będe zwiedzać.Mam też nadzieje,że z kimś,bo samotność to moja "pięta Achillesowa",nie mam aktualnie żadnych przyjaciół,wogóle w życiu miałam ich mało,a ktoś taki,oczywiście prawdziwy,jest mi bardzo potrzebny.Potrzebuje wsparcia,miłości,oddania ze strony drugiej osoby,która będzie ze mną przeżywała przygody i nie zawiedzie mnie,a były takie osoby,które zawiodły na całej linii,choćby mój kolega ze szkoły,bądż kuzyn,któremu nie moge darować tego co mi zrobił.Teraz zostałam zupełnie sama i czasami mi z tym bardzo żle.
Ale nie chce Pani zanudzać tymi moimi problemami,powiem tylko,że Pani strona Pani Beato jest ostatnio przeze mnie bardzo często odwiedzana i jeżeli chce sobie coś jeszcze innego zrobić wtym dniu to po prostu nie mam większych szans.Wiadomo dlaczego.Poletko jest świetne,czytam prawie wszystko co tutaj jest napisane,począwszy od Pani wypowiedzi po wszystkie komentarze gości.To strasznie wciągające,opowieści,zdjęcia,normalnie odejśc nie można.Kiedy przeglądam tą Pani strone moje uwielbienie dla podrózy sięga zenitu,dokładnie tak jak przy Xenie.Po prostu ciągnie mnie w nieznane.
Zauważyłam też dużo osób traktuje Panią tez jak psychologa,z którym można porozmawiać.To bardzo ciekawe,widać do tego też ma Pani smykałke,a i ludzie darzą Pani osobe zaufaniem.To mnie cieszy.Można powiedzieć o Pani po prostu, niezwykły człowiek.Dzięki stronie Beaty Pawlikowskiej można nawet znaleść przyjaciół do podróży i byc może mnie sie to też uda.Trzeba próbować i nie poddawać sie.
Podóże to jedno,jedyne moje największe marzenie,oprócz tego z tych mniejszych to chciałabym kiedyś w czymś zagrać,może zaśpiewać,tak zeby ludzie tez mnie zauważyli,no i docenili.Kamerą też sie umiem obsługiwać.Nawe planuje wydanie płyty demo i wysłanie do studia.Nie wiem,zobacze co z tego wyniknie,dzięki również temu że chce zostać kims więcej(no,ale bez przesady)dostane w ten sposób dosyc dużo pieniędzy,a wtedy droga podróżnicza stoi otworem.Niemniej jednak, właśnie przygoda jest moim żywiołem i juz niedługo,bo sądze że za jakieś dwa lata może zaczne realizować te piękne marzenie.Narazie do tego czasu próbuje wypocząc psychicznie,zająć sie pracą,nauką jako taką heh i mam nadzieje,że za rok wyrusze z Panią na podbój jakiegoś lądu!
Tego sobie bardzo życze,tak samo jak Pani,wielu,wielu przygód,przeżyć i nieprzewidywalnych sytuacji(oczywiście w tym dobrym znaczeniu),chociaż widomo,że nie zawsze jest dobrze.Wiem,że jestem chyba jedyna osobą,patrząc na komentarze,która o to pyta,ale czy można mieć z Panią jakiś kontakt;np.gadu gadu czy coś innego,oczywiście,kiedy jest Pani w cywilizacji,w domu.Pewnie nie moge o coś
takiego prosić,ale właśnie to jest moja wielka prośba do Pani.Gdyby Pani mogła mi coś podać,byłabym bardzo wdzięczna.Bardzo mi na tym zależy,ale zrozumiem,jeżeli nie będzie Pani w stanie mi udzielić takiej informacji. Bardzo,naprawde bardzo i szczerze pozdrawiam.Noo,wkońcu sie napisałam.Licze że może nawet mogłybyśmy sie polubić,jest Pani wspaniała.Bardzo sie ciesze,że są jeszcze tacy ludzie na świecie.Nagadałam sie i jednoczesnie wygadałam;D,heh.,a to jest mi potrzebne.Od razu dziękuje bardzo za przeczytanie mojego listu,tak jak odpowiedż,bo mam wielka nadzieje,że Pani mi odpowie,zresztą patrząc po listach,to jeszcze nikomu Pani nie odmówiła.Widać od razu że dobry człowiek i nieobojętny na ludzi.
Z poważaniem,jeszcze raz Panią serdecznie pozdrawiam i życze wszystkiego najlepszego,mam nadzieje,że będziemy od czasu do czasu w jakimś kontakcie,choćby przez komputer,bardzo licze na to. List od Morgan,od niedawna jednej z największych fanek Beaty Pawlikowskiej
P.S.niedługo kupie Pani książke,pozdrawiam serdecznie Pani Beato.
Droga Morgan, masz chyba sto pomysłów na minutę i zastanawiam się czy jest taki jeden, któremu chciałabyś się na poważnie poświęcić w życiu. Bo dobrze jest czasem wybrać ze wszystkich pasjonujących rzeczy jedna najważniejszą, która staje się priorytetem i którą należy się zajmowac w pierwszej kolejności. Wtedy jest szansa na jej zrealizowanie i doprowadzenie do końca, czyli osiągniecie celu. Tego Ci życzę.
Gadu gadu nie używam, bo kiedy jestem "w cywilizacji" zwykle mam bardzo dużo pracy i brakuje mi wolnego czasu. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś w jakiejś wielkiej podróży, ciepło pozdrawiam :)
witam pani Beato! nie wiem czy mnie pani kojarzy ale pod koniec sierpnia wyslalam do pani mojego pierwszego maila :)
ma pani racje-marzenia sie spelniaja!! zawsze chcialam pojechac do szkocji-zwiedzilam juz anglie a jakos dalej nie moglam dotrzec... a tu prosze-jeczalam jeczalam i wyjeczalam w lutym przez tydzien bede podziwiac ten piekny kraj tak sie szczesliwie zlozylo ze tegoroczna szkolna wycieczka zagraniczna jest akurat do szkocji!!jak narazie wyczekuje niecierpliwie zimy i ... studiuje przewodniki a po wszystkim?szykuje sie na letni amsterdam w miedzyczasie moze troche starej dobrej polski(bieszczady!!!) a ostatnio meczy mnie praga:):)kto wie?zobaczymy swiat jest duzy-zycie za krotkie zeby wszystko zobaczyc-trzeba korzystac z zycia
mam jeszcze dwa male pytanka: gzie mozna dostac ksiazke o prezentach?szukam szukam i nic :)
czy mozliwe jest otrzymanie pani autografu? :)
serdecznie pozdrawiam i zycze wielu ciekawych wypraw ktore beda natchnieniem do napisania kolejnych niezwyklych ksiazek!
Brawo :) Czasem wystarczy bardzo mocno o czyms mysleć i w pozytywny sposób tego pragnąc i tęsknić za tym, żeby sprawić, że to stanie się rzeczywistością :)
"Książka o prezentach" zostala wyprzedana kilka lat temu i raczej nie jest juz do zdobycia. Byc moze jakies wydawnictwo bedzie chcialo wydac ją po raz drugi. A jesli chodzi o moj autograf, to prosze o adres :)
Witam pani Beato :) Mam prawie 15 lat i odkąd pamiętam chciałam zostać archeologiem odkrywcą...namietnie ogladałam serial "Zaginiony świat" czytałam wiele ksiazke o tej tematyce np. tę na podstawie, której zrealizowano ten film tj. "Świat zaginiony" sir Artura Connan Doyle’a...zawsze chciałam zwiedzic Amerykę Płd i wejsc na Gory Stolowe i odkryc dinozaury oraz dostac sie do osady w Afryce gdzie nie ma cywilizacji, a ludzie nie wiedza co to radio, tv, czajnik itd...zyja jak kilkaset, kilkatysiecy, lat wczesniej...ale takie marzenia sa dosc drogie :) mam jednak nadzieje iz sie kiedys urzeczywistnia :) mam nadzieje rowniez ze przeczyta Pani ten komentarz Pozdrawiam serdecznie :) Kamila mój email kamiladworak@onet.eu Ps. Liczę na odpowiedz :) bedzie mi bardzo miło
Kamilo, to dobrze, że juz teraz wiesz co będziesz robić w życiu. Masz dzięki temu więcej czasu, żeby się do tego przygotować i uruchomić te wielkie siły, które doprowadzają ludzi z pasją do ich wymarzonego celu. Jestem pewna, ze uda Ci się odkryć niezwykłe rzeczy, które dotąd nie zostały odkryte - bo być może czekają z ujawnieniem się właśnie na Ciebie :)
Serdecznie pozdrawiam :)
Dzień Dobry,
Piszę do Pani raz jeszcze, gdyż mój poprzedni mail świadczył o tym jakbym nie wiedziała gdzie się kupuje książki :) lecz na zakręcie życia czasami jest się rozdartym i trzeba się pozbierać, poukładać. Nie wiem czy Pani to nawet przeczyta.... Ale co tam... najważniejsze że znalazłam drogę do swojego raju.. Ile czasu mi zajmie dojście do niego to nie wiem. W każdym bądź razie dziękuję Pani za ciepły głos i za przemyślenia które zapewne pomogły nie tylko mnie.
Pozdrawiam cieplutko
Urszula
Pani Urszulo, trzymam kciuki i życzę wyprostowania wszystkich ścieżek, które prowadzą prosto do raju :) Serdecznie pozdrawiam :)
Szanowna Pani Beato! Codziennie słucham Radia Zet, szykuję się wtedy do pracy, do szkoły. Mam teraz klasę IIIb, to wspaniale dzieci, a piszę o nich dlatego, że wykorzystuję wiadomości od Pani. Niedzielne ciekawostki opowiem im jutro, one to lubia. W klasie mamy mapę Polski i świata. Uważam, że to bardzo je rozwija, krótkie wiadomości nie nudza, a potem dalszy ciąg lekcji. Pracuję w gminnej szkole w Gołyminie-Ośrodku kolo Ciechanowa. Lubię moją pracę, ktora trwa już 25 lat. Lączę wyrazy szacunku i uznania, z powazaniem Helena P. (zakochana w swoich małych uczniach, którzy grają na fletach, śpiewają i tańcza, bo w naszej szkole dużo się dzieje).
Pani Heleno, dziękuję za te miłe słowa. Ogromnie się cieszę, że moją audycją mogę się przyczynić do zaciekawienia dzieci, które chłoną świat, co kształtuje ich przyszłe życie. Mają też wielkie szczęście, że trafiły na Panią czyli nauczycielkę z powołaniem i z pasją. Teraz pewnie nie są w stanie tego docenić, ale na pewno podziękują Pani za to w dorosłym życiu. Serdecznie pozdrawiam, przesyłam też pozdrowienia dla Pani podopiecznych.
Pani Beato! Wiem, pomyśli Pani, że to znowu jakiś list, jeden z tych dziesiątek listów, które przychodzą do Pani codziennie. Ale ja nie chcę, aby Pani tak pomyślała, bo podziwiam Panią tak... naprawdę! Moim największym marzeniem jest pojechać z Panią na wyprawę. Gdziekolwiek. Wiem, że z Panią będzie to niesamowita przygoda. Ale to chyba tylko marzenia... mam 13 lat, więc to raczej niemożliwe, prawda? Ale czytałam w Komnacie Sztuk Wszelakich wypowiedź Agnieszki, która ma 14 lat, więc może... Czy to marzenia nie do spełnienia? Chcę by Pani wiedziała, że bardzo często słucham świata według Blondynki i że jest Pani dla mnie wzorem. Czy zrobi dla mnie Pani coś, po czym poczuję się szczęśliwsza - odpisze mi Pani? Poczułabym się wyróżniona... Podziwiam i pozdrawiam Ola P.S. Żeby pojechać na wyprawę muszę mieć 18 lat?
Olu, nie mam wątpliwości, że pewnego dnia spotkamy się na wspólnej wyprawie. Zeby dołączyć się do jednej z wypraw organizowanych przeze mnie w tym i w przyszłym roku trzeba byc pełnoletnim albo wyruszyć pod opieką osoby dorosłej. Prawo stanowi o tym, że dopiero osoba osiemnastoletnia może w pełni odpowiadać na swoje czyny i ponosic za siebie odpowiedzialność. To bardzo ważne w podróży, bo zwykle nie brakuje sytuacji niebezpiecznych albo takich, które wymagają samodzielności i podejmowania decyzji. Z drugiej strony ma to taką zaletę, że jeszcze przez kilka lat nie musisz się martwić o konsekwencje swoich decyzji i wyborów, bo od tego są dorośli – żeby w tym pomóc :) Jeśli zaś chodzi o marzenia, to wszystkie są do spełnienia :) Trzeba tylko mocno ich pragnąć. Zyczę Ci spełnienia wszystkich marzen bez wyjątku, serdecznie pozdrawiam
Witam Pani Beato! Podobnie jak w Pani przypadku moja najwieksza pasja sa podroze.czasami organizuje je sama,czasami przylaczam sie do innych.Bardzo chcialabym wziac udzial w wyprawie do Etiopii i sprobowac szczescia w konkursie. Czy podroz moich marzen to moze juz byc ta odbyta,z ktorej mam niedosyt i chcialabym ja kontynuowac? Bardzo prosze o knkretna odpowiedz.Uwazam ze ciekawiej podzielic sie z ludzmi swoimi przezyciamniz pisac o wyprawie na Ksiezyc.ktora narazie jest nierealna. W oczekiwaniu na odpowiedz,serdecznie pozdrawiam Danuta
Podróż marzeń może być absolutnie każdą, dowolna podróżą, na Księżyc albo do Rio de Janeiro, podróżą wyśnioną i nierealną, albo już zrealizowaną. Zycze powodzenia i trzymam kciuki :)
|