|
|
Kanadyjska skrzynka pocztowa (68)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Juz nie marzę.Nadziei nie mam.Odwaga?Może się jeszcze tli.Muszę zacząć życieod nowa.Zupełnie.W innym miejscu, wśród innych ludzi.Mam 40 lat, a czuję się jak małe bezbronne dziecko.Muszę znów wrócić do życia.Tli się odwaga.Co bedzie jak ją stracę?Uwielbiam czytać Twoje książki, słuchać Cię w eterze.Może dlatego, że teraz bardzo chcę uciec od rzeczywistości.Ty przenosisz mnie w inny świat.Piękny. Czasem aż nie chcę wracać do rzeczywistości... Pozdrawiam!
Taki smutek to stan chwilowy i przejściowy. Czasem po prostu trzeba go doświadczyć, wypłakac i przeboleć.Nadzieja jest zawsze - dopóki rano znów wstaje slońce i budzi się nowy dzień. Nigdy nie wiesz co Ci przyniesie. Czasami potrafi cudownie zaskoczyć.
Marzyć trzeba. Nie wolno pobywac się marzeń, bo to jest wehikuł do przyszłości. Może chocby jedno, malutkie marzenie? Na początek?... :)
Straciłam sens życia.... Szukam nawet na Twojej stronie... Renata
Renato, potrzebujesz trzech rzeczy: nadziei, marzenia i odwagi. Zacznij od środka, czyli od marzenia. Znajdź to, czego pragniesz najbardziej i wyobraź sobie jak byś się poczuła, gdybyś już to miała.
Wyobraź sobie cos najpiękniejszego na świecie, co naprawdę sprawiłoby, że fruwasz z radości.
Bo widzisz, w życiu trzeba sobie uświadomić to, że marzenia spełniają się same – ale najpierw musisz je powołać do życia. Jeżeli stworzysz swoje marzenia w wyobraźni, one przybiorą realny kształt i same do Ciebie przyjdą, żeby Cię sobą obdarować.
Ale trzeba dać im szansę – czyli musisz mieć nadzieję, że w ogóle we wszechświecie istnieje coś takiego jak „sens życia” i świadomość, ze Ty właśnie chcesz go odnaleźć.
Nie załamuj rąk i nie trać czasu. I nie zastanawiaj się nad tym, co jest złe albo co może Ci przeszkodzić. Każdy człowiek w swoim sercu ma ogromną siłę, rzadko tylko zagląda w głąb swojej duszy i dlatego błądzi po ślepych uliczkach.
Nie płacz i nie bój się. Twój świat będzie taki, jakim go stworzysz. Już teraz.
Witam Pani Beato !!
Nie mam takiej wprawy w pisaniu jak Pani,ale jest mi ogromnie miło,że mogę kilka słów napisać. Na razie przeczytałam „Blondynka w dżungli” i jestem pod wrażeniem.Z taką lekkością i łatwością pisane, Aż miło się czyta nie powiem bardzo wciąga, przyznaje,że czasem mi się przysnęło,ale było to spowodowane zmęczeniem. Codzienny kierat mnie dobija ,najlepiej mi się czyta na wakacjach bo głowa jest mniej obciążona. Bardzo lubię programy ,które są Pani działem ,lubie jak Pani opowiada. Życzę dużo szczęścia w życiu prywatnym i zawodowym.Jest Pani bardzo odważną Kobietą ,cenię to co Pani robi.
Serdecznie pozdrawiam Ola z Gliwic
Pani Olu, dziękuję za te miłe słowa. Cieszę się, że moje książki potrafią Panią także uśpić, bo sen to błogi i spokojny stan ja także zyczę dużo szczęścia i tego, żeby kierat, o którym Pani pisze, okazał się najbardziej przyjemnym zaskoczeniem, którego się Pani nie spodziewała :)
Szanowna Szamanko!
Jestem szukaczką. Tzn ciągle czegoś poszukuję, węszę, sprawdzam, zaglądam, próbuję. I tak węsząc trafiłam na Pani stronę, książkę jedną, drugą, program radiowy. Nigdy nie myślałam, że będę podróżniczką, geografia nie była moim ulubionym przedmiotem, ale teraz wiem, że zawsze ciągnie mnie GDZIEŚ, gdzieś, gdzie jest inaczej, w miejsca, których nie widziałam (choćby to był nawet zakamarek strychu u babci), do ludzi, których nie znam. Pani publikacje, Pani osoba w ogóle rozbudziła coś, co chrapało w najlepsze głęboko we mnie, a teraz daje o sobie znać bardzo głośnym "PUK PUK, HALO, RUSZ SIĘ, POZNAWAJ!" I w ten sposób w sferze moich marzeń pojawiła się intensywna wizja podróżowania. Mam tendencję do interesowania się prawie wszystkim, więc chciałabym pojechać dosłownie wszędzie (od Irlandii i innych krajów europejskich, przez krańce Rosji, Japonię, Indie, Afrykę, po obie Ameryki). Najbardziej jednak, być może dzięki Pani, pragnę, żeby wchłonęła mnie kultura, ludzie i przyroda Ameryki Południowej. Korzystając z rozpoczynającego się nowego etapu w moim życiu (studia na filologii romańskiej), postanowiłam wybrać się tam z Panią. Ale to nie takie proste, niestety. Na spełnianie marzeń trzeba zapracować. I to dosłownie. Dlatego biorę się do roboty, zrobię wszystko, żebym za kilka lat mogła zapisać się na podróż z Panią do dżungli. Bywam czasem realistką, dlatego wiem, że stypendium, korki i praca wakacyjna niekoniecznie pokryją koszty, ale kiedyś na pewno tam pojadę ze świadomością, że zrobiłam wszystko, co było można, by Pani była tam ze mną. I będzie Pani, choćby w moich myślach :D
Powyższe postanowienia nie byłyby może wystarczającym powodem do napisania tego maila, ale odkryłam coś innego. Pani słowa (w formie książek, strony internetowej, programu radiowego i TV) dobitnie uświadomiły mi coś, co już prawie wiedziałam.Dwa lata temu przeszłam przez najtrudniejsze dni mojego krótkiego żywota (depresja, sznyty, bardzo bolesne kłótnie z matką - ojciec dla mnie istnieje tylko w papierach sądowych). Dzięki Pani w jakiś sposób teraz wiem, że najgorsza w tym okresie była obojętność, zupełna pustka. Przez kilka miesięcy nic mnie nie obchodziło, nawet nie czułam nienawiści, nieważne było, czy nadjeżdżający samochód zdąży się zatrzymać. Ale bardzo, bardzo głęboko tliła się nadzieja podsycana wrodzoną ciekawością. Chodziłam do psychologa, jak mi polecono, ale mówiłam mu to, co chciał usłyszeć. Ja sama się nieświadomie leczyłam, chciałam wyjść ze skorupy obojętności. I udało mi się. Pewnego dnia po prostu się uśmiechnęłam do topniejącego w wiosennym słońcu śniegu i marazmu, do samej siebie i ku zdumieniu przechodniów zaczęłam tańczyć w centrum Łodzi :). Bo chciałam żyć, chciałam wiedzieć, co będzie potem, gdzie będę za kilka lat, co osiągnę, kogo poznam. Teraz jestem o wiele silniejsza, a ta nadzieja i ciekawość nadal we mnie płoną podsycane marzeniami i próbami ich spełnienia.
Proszę mi życzyć siły, niezbędnej do walki o siebie (a więc też o marzenia) i czekać na moje zgłoszenie za kilka lat :))) Pani życzę dalszych niesamowitych przeżyć, podróży i marzeń. Dziękuję za wszystko. :***
Agnieszka
Szanowna Agnieszko :) Już teraz zapisuję Ciebie na wyprawę, którą sobie wybierzesz gdy będziesz już gotowa :)
W życiu jest tak czasami, że smutek wydaje się jedynym wyjściem. I będzie cierpiał ten, kto mu się podda. A ten, kto będzie z nim walczył i go zwyciężał, z każdym dniem będzie coraz silniejszy i będzie mógł budować swoja przyszłość. Cieszę się, że smutek jest już za Tobą. Pewnie będzie chciał znów wrócić i podniesie się wysoko jak fala, gotowa zalać Ciebie i wszystko, co już osiągnęłaś – i największą sztuką jest wtedy nie poddać mu się, tylko zacisnąć pięści i iść dalej naprzód. Pamiętaj o tym w chwilach słabości. Życzę cudownych podróży, poznawania radości świata i samych dobrych ludzi na drodze :)
Witam! Mam nietypowe pytanie, ale pomyslalam ze może Pani pomoże mi znaleźc na nie odpowiedź:) Bardzo chcialabym sie dowiedziec dlaczego tykwa z palo santo po tygodniu uzywania zaczela pękać? Jest mi bardzo przykro z tego powodu gdyz dostalam ja na urodziny, pragne w przyszlosci zakupic sobie jeszcze tykwe ale nie chce by znow sie zniszczyla....
Hm… przypominam sobie, że kilka lat temu jeden z moich kubków do yerba mate, także z palo santo, nagle pękł. Ale z drugiej strony muszę Pani powiedzieć, że piję yerba mate w Polsce od kilku długich lat i w tym czasie miałam kilkanaście kubków z palo santo i wiem na pewno, że rzadko pękają. Może akurat trafiła Pani na pechowy egzemplarz. Radze kupić nowy :)
dzien dobry,
jestem po lekturze "w dzungli zycia", wartosciowa ksiazka, odkrywa prawde, ktora kazdy zna lub znac powinien, ale tak sie pogubil w zyciu, ze zapomnial, ze takie prawdy istnieją, ze sa czescia nas, ze to my je tworzymy. Zaintrygowala mnie jedna rzecz - bulimia, malo Pani o niej pisze, tzn bardzo powierzchownie, a temat jest szeroki i niezwykle wplywajacy na nasza psychike, a dalej na nasze zycie. Wiem, bo jestem (...). Zastanawiam sie czy powodem jest niechec o pisaniu o tym, bo to taki "brudny" temat, o ktorym lepiej zapomniec, nie mowic nikomu szczegolow co sie w czasie choroby robilo, ile osob sie oszukalo i ile razu przegralo sie z wlasna osoba, czy moze nie zaznala Pani bulimii w takim stopniu jak ja, jak inne osoby, ktore pisza na roznych forach internetowych, badz ktore nigdzie o tym nie pisza, nie mowia, tylko cierpia. Podejmuję walki z choroba, to tak jak z rzucaniem nalogu, nie ma co pisac, bo sama Pani to zna, bulimia, papierosy czy inne nalogi. w kazdym badz razie bulimia upodla, sprawia, ze stajemy sie "czlowiekiem-wampirem", ja takim sie stalam, ona nie pozwolila mi rozwinac mojego hobby, te hobby ktore mialy szanse mna zawladnac, zostaly zmiazdzone przez bulimie. Wsrod znajomych nie mialam nic ciekawego do opowiadania, bo o czym - ile zjadlam, kiedy i jak sie pozbylam? wiec pozorowalam moje szczescie, moja radosc (o jej jakie to sztuczne bylo, jest) a tak naprawde to zamknelam sie w sobie, ludzie ktorzy cieszyli sie zyciem mnie denerwowali, bo mieli to czego ja nie mialam - pasje, chec zycia, lubili siebie. chcialam tu tylko nawiazac do "czlowieka-wampira’, bo ja nim posrednio sie stalam przez bulimie, sadze ze glownie. Ale Pani ksiazka wyciszyla mnie, naprawde, podjelam walke, dzis mam czysty dzien (mialam juz ich kilka - walcze od 3 miesiecy, z sukcesami max 2 czyste dni, ale dzis chce i czuje ze dam rade, ze teraz wygram. Chce sie zaprzyjaznic ze soba aby byc lepsza dla innych.
Pozdrawiam, Agnieszka
Pani Agnieszko, wydaje mi się, że jednak nie jest Pani człowiekiem-wampirem. Myślę tak dlatego, że wiem skąd się bierze bulimia i na czym polega. Jest Pani raczej zabłąkanym aniołem, który szuka swojej drogi i nie wie dokąd dalej pójść w życiu. Niech się Pani nie boi żyć i marzyć. Ma Pani prawo do tego, żeby zbudować swoje szczęście. Wiem, że byłoby fajniej i przyjemniej, gdyby szczęście samo przychodziło i znajdowało człowieka, ale najczęściej trzeba mu wyjść naprzeciw. Wiem też jak trudno się walczy z nałogami. Ale wiem też – bo znam to z własnego życia – że każdy nałóg można pokonać. Trzeba tylko patrzeć w przyszłość i jakiś dobry, piękny cel, który w tej przyszłości na Panią czeka. I zrobić ten jeden krok, który panią od niego dzieli. Nałóg przecież nie może Pani przeszkodzić w tym, żeby żyć i być szczęśliwą. Niech mu Pani nie pozwoli. Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki
Witam Pani Beato.
Przeczytłam Pani poradnik i wiele rzeczy intuicyjnie sama już wcześniej robiłam..choć faktycznie nikt nas tego nie uczył ani w szkole ani w domu ani w kościele.
Czytając wpadłam na pomysł i może nie jestem pierwsza ale tę książkę wypadałoby nagrać żeby niewidomi, leniwa młodzież bądź tak jak ja fanka Pani głosu mogli słuchać sobie tego jak mantrę!!!!!
Przesyłam kilka zdjęć z mojej podróży życia - do Malezji - bez sponsorów, po stwierdzeniu "a czemu nie, w końcu raz się żyje". Wyprawa pochłaniająca ogromne emocje i te dobre i złe jak np. strach przed nieznanym.
Pozdrawiam
Życzę wielu udanych podróży, tańszych biletów lotniczych a sobie i wszystkim życzę wersji audio Pani poradnika przez dżunglę życia!!!
Małgorzata D. z Kowar
Pani Małgosiu, dziękuje za świetny pomysł, podrzuciłam go już wydawcy książki, czyli Tomaszowi Raczkowi. Chętnie przeczytam tę książkę na głos :) Gratuluje wyprawy do Malezji – to właśnie tak po prostu spełniają się marzenia i pozostawiają coś pięknego w sercu do końca życia, prawda? Życzę pani wielu następnych cudownych podróży i serdecznie pozdrawiam :)
Witaj Podziwiam i marzę o takim życiu a jesli mnie się nie uda to chciałabym pokazac te najcenniejsze bogactwa mojemu synowi. Mam pytanie , jak myslisz od jakiego wieku mozna z dzieciakiem jeździc na tekie wyprawy, tylko nie takie z biura do luksusowego hotelu tylko takie normalne ukazujące prawdziwe życie ,i w jaki sposób najbezpiecznie (no w miare mozliwości) to zorganizować, przez co lub kogo , czy tylko dobry poradnik i rezerwacja samolotu? Teraz Jasiek ma 5 lat i całe 5 lat tylko on i ja więc jak je zorganizować lub na co mam zwrócić uwagę bo na te wyprawy tylko on i ja bo tatus sie ulotnił a wujków lubiących kurz w zębach , spanie w gliniance czy zbocza Annapurny nie bardzo interesują. Jak ja marzę by choć raz stanąć na zboczu Annapurny i zobaczyc te Indie , które widzialam 10 lat temu. Czy mozna, a jesli tak to w jaki sposób, przyłączyć się jakos do twoich wypraw?? Konkurs odpada bo moje wypowiedzi i styl pisania nie jest tak lekki i przyjemny jak autorów prac zwycięskich. Czy np do następnych wypraw mozna sie jakoś przyłączyc za zrozumiałą opłatą, Pozdrawiam i podziwiam , zazdroszcze choc bardziej cieszę , że są tacy ludzie jak Pani. pozdrawiam Ela
Pani Elu, Można się przyłączyć do kilku moich wypraw, które są opisane na stronie http://www.oliwkowo.pl/trips,next.html Jeśli chodzi o podróżowanie z pięcioletnim chłopcem, to wiele zalezy od tego czy jest silny i odporny na różne niespodziewane zarazki czy bakterie. Nie da się ukryć, że w okolicach tropikalnych występuje więcej zagrożeń dla dzieci, które nie są przyzwyczajone do tego klimatu. Kurz w zębach pięciolatka raczej nie jest wskazany :) Z drugiej strony na zboczu Annapurny raczej nie widzę wielkich zagrożeń chorobami tropikalnymi, raczej tylko powstaje pytanie o kondycję fizyczną i odporność na wysokość nad poziomem morza. Jeśli Pani synek jeździ z Pania w Tatry, nad morze i do Puszczy Białowieskiej, to myślę, że da sobie radę także zagranicą :)
Dzień Dobry, jestem zafascynowana opowiadaniami, relacjami i fotografiami z Pani podróży. Uwielbiam podróżować ale nawet nie śniłam o tym aby pojechać do Ameryki czy Afryki. Dziękuję, że dzięki Pani mogę choć trochę przybliżyć się do swoich marzeń. Życzę wielu sukcesów, szczęśliwych powrotów do domu. Z pozdrowieniami Katarzyna
Pani Kasiu, ja też kiedyś myślałam, że Afryka czy Ameryka to miejsca dostępne dla innych, nie dla mnie. Ale bardzo chciałam tam pojechać, zobaczyć wszystko na własne oczy, spróbować tamtych potraw, spojrzeć w oczy ludziom, którzy tam mieszkają. I marzyłam o tym tak mocno, że pewnego dnia życie samo podsunęło mi gotowe rozwiązania i popchnęło mnie w drogę.
Życzę Pani spełnienia marzeń o podróżowaniu i nie tylko, serdecznie pozdrawiam :)
Witam Zwracam sie z uprzejmym zapytaniem : czy jedyną możliwością pojechania na wyprawę z Panią jest udział w konkursie ? Czy istnieje mozliwość zapłacenia za swoje uczestnictwo ? Pozdrawiam Halina
Pani Halino, zapraszam na strone www.oliwkowo.pl do działu „Podróże” – tam jest kilka wypraw, i na każdą z nich można się po prostu zapisać i do zobaczenia :)
Droga Pani Beato,
kiedy po powrocie z mojej letniej wyprawy na Litwę zajrzałm na Pani stronę, z przyjemnością przeczytalam, że i Pani tego lata eksplorowała tę część naszego kontynentu. Wydało mi się to miłym zbiegiem okoliczności, jako że podczas podróży wiernie towarzyszyła mi jedna z Pani książek - p.t. "Blondynka śpiewa w Ukajali". Z uwagi na fakt, że tego lata była to moja druga podróż zagraniczna, nie dysponowałam już zbyt dużym budżetem, co zdecydowanie wpłynęło na miejsca noclegów z jakich korzystałam (wraz z moim partnerem). Nie było łatwo, poranna toaleta w rzece, wieczorna kąpiel w jeziorze, szczoteczka do zębów zawwsze w plecaku, by można było skorzystać z toalety w restauracji i umyć zęby po posiłku :) Ale - choć w niełatwych warunkach - przygoda była przednia!! Piszę o tym, gdyż czytając w wolnych chwilach wspomnienia z Pani podróży po Ameryce Południowej, nawet nie przyszło mi do głowy narzekać, że nie mogę wziąść ciepłego prysznica, czy skorzystać z toalety w dowolnej chwili. Lektura okazała się świetnym punktem odnisienia ;) Fajnie, że z taką determinacją realizuje Pani swoje cele, marzenia. Sporo się do Pani uczę..
Pozdrawiam serdecznie Ola
Pani Olu, takie podróże są nieprzewidywalne, ale i najbardziej przyjemne – zgodzi się Pani? W domu codziennie jest gorący prysznic, telewizor i kanapa. W czasie podróży dobrze jest poznać inny świat, spróbować swoich sił, odwagi i samodzielności. Gratuluje Pani udanej wyprawy i życzę wielu następnych :)
Witam panią... Bo widzi Pani, gdy przeczytałam jedną Pani książkę, która była dołączona do National Geographic nie mogłam się powstrzymać żeby nie przeczytać drugiej. A teraz tylko czekam na okazję, żeby pójść do sklepu i kupić następną, następną i następną. Uświadomiła mi Pani, że warto marzyć o przygodach, bo jest możliwe spełnienie tych marzeń. Piszę z wielką prośbą o to, by przesłała mi Pani swoje zdjęcie z autografem. Jeśli to możliwe. Byłabym wdzięczna za odpowiedź:
Marika
Mariko, marzenia to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu, bo pozwalają zmieniać świat i dają mnóstwo radości i szczęścia. Ja zaś wiem też na pewno, że jeśli się ma marzenia i gorąco się ich pragnie, to zaczynają się spełniać szybciej, niż można by się tego spodziewać – i tego Ci właśnie życzę. Autograf wysyłam :)
Witam może najpierw pozwolę się Pani przedstawić - jestem Elka lat 39, singiel ;) jestem architektem, zajmuje sie wiejską zabudową historyczną, konserwacją zabytków, i takie tam różne rzeczy a no i kształcę nowy narybek ;)
Zawsze bardzo mi Pani imponowała - delikatna kobieta radząca sobie w ekstremalnych warunkach bardzo skutecznie, a do tego bardzo skromna.
Przeczytałam Pani 2 książki i za obydwie bardzo Pani dziękuję. Pierwsza to była "Blondynka Tao", urzekł mnie między innymi Pani pomysł na "morwy"; przez Panią zaczęłam pić mate, przynajmniej spróbowałam, chyba będę kontynuować.
A w wakacje przeczytałam Pani " W dżungli życia" , myślę ,ze każdy młody człowiek ( i nie tylko) powinien do tej książki zaglądnąć.
Doszłam do podobnych wniosków tylko trochę inną drogą - to prawda, że trzeba być pięknym w środku - matko gdyby każdy to zrozumiał to mielibyśmy raj na ziemi. Bardzo mi pomogły Pani uwagi o priorytecie i dyscyplinie umysłu - mam na tapecie pracę badawczą i skwapliwie skorzystałam z podpowiedzi -DZIĘKUJĘ .
Życie nie jest za karę, dla mnie też bardzo ważna jest "wolność" oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu ( nie czyniąc krzywdy bliźniemu) górale to nazywają " śleboda"- piękne uczucie.
Mam nadzieję, że Pani nie zanudziłam pozdrawiam bardzo serdecznie
Elka
Pani Elu, cieszę się, że myśli Pani podobnie, wierzę w to, że prędzej lub później (ale raczej prędzej) ludzie dostrzegą tę prostą zasadę, że dobro i piękno zawsze przyciąga do siebie dobro i piękno, więc warto je wysyłać do ludzi :)
Życzę Pani wolności połączonej z poczuciem szczęścia, radości i mocy, która pozwala przestawiać góry (co jako architekt zapewne zna pani już ze swojego doświadczenia).
Serdecznie pozdrawiam :)
Witam! Natrafiłem w Pani tekstach taki ładny, przekonujący fragment o tytułowych sprawach (mógłby być wspaniałym cytatem lub mottem) i nie mogę powtórnie na niego trafić! Prosilbym o pomoc i wskazanie; Pozdrawiam A.Snoch=Smok
Pani Aniu, o zasadzie ustalania priorytetu w życiu napisałam w książce „W dżungli życia” – rozdział 12, 13 i 14, czyli od strony 79. Chodził o to jak zorganizować sobie czas, zajęcia i myślenie, żeby zdążyć zrobić to, co jest najważniejsze i co sprawi, że człowiek czuje się spełniony i szczęśliwy. Natomiast o logistyce pakowania napisałam w książce „Poradnik globtrotera” w rozdziale o pakowaniu. Mam wrażenie, że jeszcze w którejś z książek podróżniczych także pisałam o logistyce… Pozdrawiam :)
Witam, Chciałabym się dowiedzieć czy osoba, która wygra któryś etap będzie mogła dopłacić za uczestnictwo jeszcze jednej osoby? Pozdrawiam, Joanna
Pani Joanno, rozumiem, że pyta Pani o konkurs ogłaszany na portalu Onet.pl. Oczywiście, oprócz jednego miejsca do wygrania, w każdej wyprawie jest też kilka miejsc, na które może się zapisać każdy chętny. Mam nadzieję, że spotkamy si.ę w podróży :)
Pani Beato Właściwie nie wiem od czego zacząć, piszę przecież do prawdziwej podróżniczki, globtrotera wszechczasów, której nie straszne są amazońskie insekty ani nawet pieczona świnka morska. Może więc zacznę od tego, że bardzo panią podziwiam.. między innymi za to co wymieniłam powyżej :) Mam 16 lat i jak narazie skupiam się na poznawaniu Polski. Wraz z przyjaciółmi aktualnie zdobywamy szczyty gór polskich. Właściwie to nie tak aktualnie, bo wakacje dobiegają końca i czas iść do szkoły. Każde z nas podróżuje też we własnym zakresie, ot na przykład przyjaciel, prosto z Rumunii, wraz z braćmi zawędrował aż do Węgier, stamtąd zaś w jeden dzień znalazł się w małopolsce, gdzie oddzielił się od grupy by podróżować samotnie. Aktualnie przebwa w Anglii gdzie szlifuje swój angielski, a na samo wspomnienie o szlaku, podróży czy ciężkim plecaku i śpiworze wpada w taką nostalgię, że nawet angielska pogoda wygląda przy nim jak słoneczny dzień. Ja w tym roku poznawałam południową i środkową europę, ale przyznam, że tęskno mi troche było do naszego klimatu. Tak więc każde z nas podróżuje. Lecz oto przejdźmy do sedna. Jest Pani wielką podróżniczką, to nie ulega wątpliwości. Ale czy jest takie miejsce w którym Pani nie była, a które pani bardzo pragnie odwiedzić? Pozdrawiam i życzę by insekty w dżungli nie gryzły z takim natężeniem :) Zuzia
PS. Czy była Pani w Rosji?
Tak, byłam w Rosji kilka lat temu, zbierając materiały do reportażu o Bursztynowej Komnacie. Niedługo znów będę w Rosji :)
A jeśli chodzi o miejsce, które pragnę odwiedzić… moja lista takich miejsc jest bardzo długa i codziennie się powiększa :) Chciałabym pojechać na Alaskę i do Zimbabwe, na wyspy na Oceanie Spokojnym… I wierzę, że mi się to uda. Dziękuję za życzenia, przydadzą się na pewno :)
właśnie przeżywam fascynację !!!! czytam wszystko co Pani dotyczy , co Pani mówi i jestem zafascynowana!!!! chyba trafiło to na odpowiedni moment w moim zyciu... bo chyba w pewnych sprawach jestem na zakrecie i potrzeba mi siły... przede wszystkim odkurze Potęge podświadomości... żródło tajemnej mocy ;)wdech i wydech...
Piszę bo na czaci był taki wątek i szukam odpowiedzi o pudełko zapałek... przepraszam ze ide na łatwizne ,ale czy ktoś moze stali bywalcy,mogłby mi podsunąć date pod ktora moge to szukac lub linka .Ułatwiło by mi to sprawe a potrzebuje na zaraz :)
kasiap: Czy ma Pani jakiś patent na wchodzenie obcego języka do głowy?
Beata Pawlikowska: Kiedyś przez kilka lat uczyłam angielskiego i wtedy, żeby pomóc moim uczniom, wymyśliłam kilka metod. Pierwsza z nich to metoda na pudełko od zapałek. Druga metoda to metoda zeszytowa. Teraz nie mam dosyć miejsca na wyjaśnienie o co chodzi, ale obiecuję, że jutro w moim Dzienniku Nie/codziennym na stronie www.beatapawlikowska.com wyjaśnię dokładnie na czym polegają te sposoby.
pozdrawiam cieplutko i serdecznie i do zobaczenia bo bede do pani częściej zaglądać :D
Metoda pudełka od zapałek polega na tym, żeby pociąć kartkę papieru na karteczki takiej wielkości, żeby swobodnie mieściły się w pudełku od zapałek. Na każdej karteczce z jednej strony napisać słowo polskie, a po drugiej stronie – słowo w obcym języku.
To jest błyskawiczna metoda uczenia się słówek i całych wyrażeń. Należy robić to w sposób następujący: brać karteczkę polską strona do góry i NA GŁOS (koniecznie!) mówić jak to słowo brzmi w wybranym przez siebie obcym języku. Te karteczki, które odgadliśmy łatwo, odkładamy na jedną kupkę, a te karteczki, które sprawiły nam kłopot, odkładamy na drugą kupkę i tę druga kupkę ćwiczymy tak długo, aż nauczymy się wszystkich słówek.
Oczywiście oprócz słówek na karteczkach można zapisywać całe wyrażenia. I takie pudełko należy zawsze nosić ze sobą i w każdej wolnej chwili uczyć się słówek.
|