|
|
Mongolska skrzynka pocztowa (66)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Karibu. Droga Pani Beato! Piszę ponownie, dziękuję za odpowiedź. Mam zamiar skompletować swój bagaż z tkanin przez Pania polecanych. Powróciłam z Afryki wczoraj w nocy. Czy się zakochałam w Afryce? Nie wiem, ale chce pojechać jeszcze raz, ale w innej porze, wtedy gdy wszystko się zieleni. Byłam w Kenii i Tanzanii, zobaczyłam masę rzeczy, niezmiernie ciekawych. 11 dni safari i 3 dni w Mombasie- słodki odpoczynek. Po raz pierwszy rozmawiałam, rozmawiałam, rozmawiałam, a gadułą jestem nieprzecietną. Pytałam o wszystko-zwyczaje, jedzenie, uczyłam sie swahili. Zastosowałam się do Pani rad, zabrałam taśmę (przydała się okrutnie, gdy walizki przyjaciól nowo poznanych podarły się upachane do busa na safarii. Jedna zaklejona dokładnie, zmieniła kolor na srebrny, ale szczęśliwie wszystkie rzeczy zapakowane w niej dotarły do Polski. Towarzysze podróży pytaki jak wpadłam na pomysł zabrania taśmy. Odpowiadałam z dumą: przeczytałam u Beaty Pawlikowskiej. Zrobiłam ogromną ilość zdjęć, za tydzień będę je segregować. Najbardziej ciekawe prześlę na Pani stronę, może znajdzie sie dla mnie kącik w maleńkiej komnatce... Część zdjęć wyślę dzieciom ulicy, które znalazły schronienie i opiekę w misji. Dzieci fotografowały sie bardzo chetnie i z ciekawością oglądały swoje buzie na podglądzie, wybuchając śmiechem. Największy szok: "szefowa" wioski Masajskiej- Mery mówiąca wspaniale po angielsku. Oprowadzała po swoim królestwie i ze swadą opowiadała o zwyczajach. Porównana do królowej odpowiedzała, że jest królową Elzbietą. Kupiłam w wiosce zwierzątka z drewna. Leżały na środku wielkiej areny, gdzie noc spędza bydło, liczone na setki, pozostawiając po sobie krowie placki. Zwierzatka nie nadają się do zabawy dla dzieci mimo szorowania, ale są autentyczne i będą prawdziwą pamiątką. Najwieksze przykrości- "zjedzona" przez bankomat karta kredytowa. W Kisumi. Kserokopię karty miałam w hotelu, a hotel byl dalko od banku, a bank zamykali wkrótce. Bankomat wyrzucił nie mój receipt, a karte ztatrzymał- a ja nie pamietałam numeru. Kasjer twierdził, ze to mój bank zatrzymał kartę. Nie pomogły tłumaczenia. Musiałam zablokować kartę w Polsce. Pozyczyłam pieniądze od znajomych. I jeszcze jedna przykrość- w samolocie z Nairobi do Amsterdamu usiadłam na zasikanym dokładnie fotelu. Przemokłam w jednej chwili i... musiałam spędzic 7 godz. lotu w pareo z koca, który dostałam od stewardesy, a moje uprane spodnie suszyły się. Niestety, w bagażu podręcznym nie miałam zapasowych spodni, ale miałam bielizne, bluzkę i szczotke do zębów ;). Największa frajda- lot balonem. Jedna myśl nasuwała mi się- "wolność". Wszystko sie zatarło, nic nie istniało, ani towarzysze podrózy, ani pilot- tylko ja i widnokrąg, i wschodzace słońce. I po wylądowaniu tradycyjny szampan i śniadanie oraz wspólne zdjęcie. Najfajniejszy zakup: podpórki do książek ze słoniami (taki kolonialny drobiazg). Największa pamiątka- zdjęcia dzieci i zwirzatka drewniane z wioski masajskiej. Zajwiększe zaskoczenie- ufność dzikich (?) zwierząt. Wnioski: 1. chcę pojechać jeszcze raz do Afryki 2. świat jest piękny 3. patrz na czym siadasz i zabieraj komplet ubrania do bagażu podręcznego. Nigdy nie wiadomo, jaką pamiatkę pozostawił po sobie Twój poprzednik. Asante za cierpliwość Cieszę się, że jest Pani szczęśliwa (przeczytałam w czasopismie). Serdecznie pozdrawiam i zyczę dalszych sukcesów Z poważaniem Danuta
Bardzo się ciesze i bardzo dziękuję za te pierwsze wrażenia! Myśle, że przydadzą się także innym podróznikom. Zyczę Pani jak najszybszego i szczęsliwego powrotu do Afryki, serdecznie pozdrawiam!
Pani Beato,
Zawsze z przyjemnością słucham Pani audycji i ciekawych wrażeń z różnych zakątków świata. To jest jeden z powodów, dla którego postanowiłam do Pani napisać. Jest Pani wielkim autorytetem w dziedzienie podróżowania i dlatego zwracam się do Pani z prośbą o poradę.
Otóż pod koniec lipca tego roku wyjeżdżam na wakacje do Afryki - do Tanzanii, gdzie spędzę jeden miesiąc. Bardzo cieszę się na ten urlop. Do Afryki jadę po raz pierwszy i jak powinnam się do tej wycieczki przygotować? Zaszczepiłam się już od chorób tropikalnych. Pomimo tych szczepień trochę boję się tych egzotycznych chorób. Co powinnam wziąć ze sobą z odzieży? Na co powinnam zwrócić szczególną uwagę?
Zwracam się z gorącą prośbą o udzielenie rad.
Serdecznie pozdrawiam
Urszula
Pani Urszulo! Wszystkie odpowiedzi na te pytania znajdzie Pani w mojej nowej ksiązce pt. "Poradnik Globtrotera". Prosze też zajrzeć do "Poradnika afrykanskiego" na , który przygotowałam dla uczestników wyprawy do Afryki kilka miesięcy temu. I szczęśliwej podróży!
Pani Beato,
Mam pytanie co do jednej z wypraw, którą proponuje Pani na swojej stronie - "wyprawa do dżungli dla początkujących". Czy Pani również uczestniczy w tej wyprawie?
Pozdrawiam Piotr
Oczywiście, panie Piotrze. Jestem tam po to, żeby czuwać nad wszystkimi uczestnikami i razem z nimi przezywac przygody, od samego początku wyprawy az do samego końca :)
Droga pani Beato, podczas ostatniego pobytu w Polsce ,"wpadla" mi w rece pani ksiazka pt."W dzungli zycia".Wiedziona jakims niezrozumialym dla mnie instynktem,kupilam ja od razu ,praktycznie nie zagladajac w ksiegarni do srodka.I musze przyznac ,ze narobila niezlego w mojej glowie zamieszania.Pierwsze wrazenie nie bylo zbyt pozytywne.Pomyslalam sobie:stara babo(to o mnie), na czytanie poradnikow nt.bolu czasu dorastania, czas mialas ponad 10 lat temu!Teraz zbierasz owoce,swojej niedojrzalosci,braku dyscypliny i pracy nad soba.Demony dotad nie przegonione,bede wracac juz przez cale zycie.Tak jak brak wiary w siebie, nadwrazliwosc stala sie dominujaca cecha mojej natury. Stara Baba mieszka od ponad siedmiu lat Niemczech i jest przekonana ,ze to ten kraj jest jej najwieksza ,chroniczna choroba.Jak juz o chorobach pisze ,to przyznam sie ,ze wyjechalam z Polski wlasnie z zamiarem ukonczenia studiow medycznych..To byla taka "zdroworozsadkowa" decyzja.Kosztowala mnie ona 5 straconych (nie z wlasnej winy )lat studiow.Nabawila depresji,,poczucia nieprzynalezenia nigdzie i do nikogo,wyobcowania,pozbawila elementarnego poczucia wlasnej wartosci.
Od prawie osmiu lat walcze o to by znalezc recepte na przetrwanie w kraju gdzie pogardza sie delikatnoscia a ceni sile i nawet taki pewien rodzaj prymitywizmu.Nie jestem tchorzem,przetrzymam-powtarzam jak zaklecie .Teraz juz wiem,ze przegralam.
Ksiazke zaczelam czytac w czasie lotu powrotnego do Kolonii.Stala sie moim skarbem,towarzyszem i mieszkancem kazdej torebki z ktora wychodze z domu.Jest madra,pelna dobrej energii i niesamowicie aktualna.Aktualna ,bo potrzebowalam jej wlasnie teraz.Aktualna praktycznie od zawsze.
Pani Beato,moje zycie spedzam pryktycznie w drodze.Nie mowie ,oczywiscie, o dalekich,ciekawych wyprywach w nieznne,na ktore mnie matke -Polke i biednego studenta praktycznie nie stac. Moja droga sa wieczne przeprowadzki, parogodzinn codzienne dojazdy na uczelnie,wyjazdy do Polski kilka razy do roku.Wczesniej wedrowki po gorach, i noce spedzane w bacowkach i schroniskach .Jako licealistka poswiecalam de facto kazdy week-end na wloczege.To nie musialy byc gory.Czesto byly to po prostu wyprawy stopem do miejsc i miast,ktore decydowalam sie spontanicznie odwiedzic.Jezdzilam naczesciej sama.Cierpie na syndrom niespokojnych nog. :-) .Nosi mnie w kolko,ciagle gdzies laze.Przed siebie:tam gdzie spokoj,zielen.Nic spektakularnego.Zadnych wyjazdow za granice,wczasow na Sycylii i wypraw w nieznane.Skromne srodki ,ktorymi dysponuje,nie pozwlja na takie "szalenstwa" .
Szczescie posiadania dziecka jest cena jaka place za rezygnacje z calkowitej wolnosci jaka daje zycie w pojedynke.W pazdzierniku zdaje koncowy egzamin.A pania doktor chce byc wlasciwie z jednego powodu:wreszcie bede mogla zrealizowac wielkie marzenie-zaczne podrozowac.swiadomosc tego dodaje mi sily.Tak jak pani ksiazka.Dzieki niej probuje porzadkowac chaos,jaki od dawna panuje w moim zyciu.Dodala mi pani odwagi,ogromnie dziekuje.
Mam tyle pytan ,watpliwosci co do slusznosci moich zyciowych.wyborow.Chce wrocic do Polski,nie przekreslajac jednoczenie szansy na zrobienie specjalizcji i godziwy zarobek.Bede musiala sobie odpowiedziec na wiele pytan.Zaczelam je zadawac m.in. dzieki pani .Ale wiem,ze poza smutkiem jest jeszcze we mnie ogromna cikawosc,taka nawet niecierpliwosc szzescia.Dosc mam juz porazek i bezsilnej walki. Pozdrawiam serdecznie Dobranoc
"Syndrom niespokojnych nóg" to znak, że w Pani duszy są wszystkie odpowiedzi na pytania, które pani sobie zadaje. Niespokojny duch pcha Panią ciągle przewd siebie i nie pozwala odpocząć, czyli kieruje Panią w tym najlepszym kierunku ze wszystkich mozliwych. Gorąco życzę odnalezienia wśróg zagmatwanych ścieżek rzeczywistości tej jednej, ktora prowadzi prosto do celu, gdzie marzenia się spełniają, a czlowiek czuje radość i ukojenie. Jestem pewna, że to się Pani uda, a ja pozytywnym myśleniem postaram się pomóc :) Serdecznie poozdrawiam!
Szanowna Pani Beato, Z wielką radością przyjechałem dzisiaj do pracy. Są ku temu dwa powody, piękna pogoda oraz lektura Pani książki, "W DŻUNGLI ŻYCIA". Poprostu nie mogę oderwać się od lektury, która dodatkowo okazała sie wyjątkowo relaksująca. Godzina w paciągu do Warszawy miaj mi tak szybko, że aż żal mi wysiadać:). Podobnie jak Pani w swojej ksiażce, ja również jestem jeszcze na etapie poszukiwań. Mimo iż skończyłem 27 lat nadal czuje wewnętrzny niepokój, zachęcający do poszukiwań. Trudno mi się skupić na jednej rzeczy dłuższy czas. Z tego powodu wciąż zmieniaja mi się zainteresowania. Wyniosłem to chyba z okresu studiów na Wydziale Ochrony Środowiska, Uniwersytetu Łodzkiego. Ostatni rok jest szczególny, ponieważ obfituje w wielkie i ważne wydarzenia...i te złe i dobre. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Rozwiodłem się, zmieniłem pracę, ale dzięki temu poznałem lepiej siebie. To czego doświadczyłem i mocno przeżyłem sprawiło, że podjołem decyzję o zmianie swojego życia, o tym że chcę być szczęśliwy. Zaczołem wyciągać wnioski i oto życie pomału zaczeło sie zmieniać. Zawdzięczam to swojej ciążkiej pracy, temu że znalazłem kogoś na kim mi zależy...ale również dzięki Pani. Pani książka napełniła mnie nadzieją, kiedy przyszedł moment zwątpienia w to co wierzę, w marzenie o nowym życiu. Na nowo napałniła mnie energią i przekonaniem o słuszności tego co robię. Na nowo odżyła we mnie chęć realizowania mojego hobby...fotografii...Niedawno, podczas służbowego pobytu w USA, Chicago udało mi się zaobserwować wiele ciekawych obrazów, wartych zapamietania i utrwalenia...fotografia to wspaniała forma zachowania wspomnień. Ciekawe, kosmopolityczne miasto, interesującą mieszanką kultur, tradycji, zapachów i smaków:). Dzisiaj postanowiłem wybrac się z aparatem w plener. Może uda mi się zatrzymać kilka ulotnych chwil. Bardzo dziekuję Pani za tę książkę. W załączniku przesyłam jedną z ulotnych chwil jaka udało mi się zatrzymać podczas pobytu w Chicago.
Pozdrawiam i życzę kolejnych wspaniałych wypraw. Piotrek
Panie Piotrze, gratuluję odwagi i konsekwencji w działaniu. Wiem, jak trudne są decyzje, o ktorych Pan pisze. Wiem jak trudno jest rozpoczynać życie od nowa. Jestem pewna, że Panu się uda i odnajdzie Pan takie szczęście, jakiego pragnie Pan najbardziej. Gorąco życzę Panu szczęścia, radości i miłości i wielu mnastępnych równie ciekawych fotografii. Może powinien Pan otworzyć wlasną strone internetową, gdzie mógłby się Pan nimi dzielić z innymi ludźmi? Serdecznie pozdrawiam :)
Witam Nazywam się Pamela. Niedawno w miejscowości w której mieszkam został założony Klub Kulinarnego Podróżnika. Na każdym spotkaniu jest o innym państwie. Dowiedzialiśmy się że jest powstała organizacja Młodzież w Działaniu. Polega to na tym że Unia Europejska dała wielką sumę na innowacyjne metody nauki czyli gdy np. 8 osób interesuje się tańcem to jadą do danego kraju zobaczyć jakie są tańce w tym kraju. Płacimy tylko 30% ceny biletu i jedziemy na tydzień np. do Hiszpanii zobaczyć wiatraki. W przyszłości chciałabym mieć swoje biuro turystyczne i podróżować po świecie. Dotąd nie było takiej taniej okazji na wyjazd i pomyślałam by skorzystać. Tylko chciałabym się Pani zapytać jakby miała Pani taką możliwość to jaki kraj by Pani wybrała w Europie????? Musi tam być dużo do zwiedzania i musielibyśmy wynieść dużo ciekawostek z tego kraju. Proszę Panią o pomoc ponieważ była Pani w wielu krajach i zapewne wie Pani co by było warto zobaczyć. Bardzo proszę o pomoc. PS.Bardzo lubię słuchać Pani w radiu. Uważam że jest pani świetną osobą. podróżniczkom, fotografem, malarzem, poradnikiemi wiele innych.:)))))))))) Serdecznie Pozdrawiam i proszę o odpisaanie Pamela :*:):)
Droga Pamelo, szczerze Ci powiem, że KAŻDY kraj kryje w sobie mnóstwo niesamowitych miejsc i niespodzianek. Wystarczy tylko zejść z głównego szlaku i poszukać w malych wioskach, spotkac prawdziwych ludzi. Ja codziennie odkrywam niezwykłe miejsca. Czy wiesz, że na Sardynii robi się ser z żywymi larwami? A na Islandii jeździ się na małych konikach, ktore sprowadzili tam Wikingowie. A w Szwecji jada się okropnie śmierdzące kiszone śledzie. Każdy kraj jest fascynujący, wystarczy tylko zagłębić się w jego kulturę, obyczaje, historię... Poczytaj w internecie albo w książkach, a na pewno znajdziesz odpowiedź na pytanie dokąd najbardziej chciałabyś pojechać. Pozdrawiam :)
Witam, Chciałam Pani bardzo podziękować. :) Na urodziny od przyjaciółki dostałam Pani książkę pt "Blondynka na Kubie", od kiedy pamiętam moim marzeniem jest wyprawa na Kubę, mam nadzieje, ze pojadę tam jeszcze za zasów Castro, ale nie ze wszystkimi turystami, tylko właśnie tak jak zrobiła to Pani pisząc swoją książkę. Przeczytałam ją od deski do deski 3 razy i przeniosłam się w ten inny od naszego świat, dziękuję za przybliżenie mnie do moich marzeń i utwierdzeniu w przekonaniu, że bardzo chcę tam pojechać i ze mogę się odważyć na wyprawę nie do pięcio - gwiazdkowego hotelu z all, ale wybrać się na prawdziwą wyprawę... chodź Varadero też mi sie marzy :) jeszcze raz bardzo dziękuję, Zwiedziłam prawie całą Europę i kawałeczek Afryki Północnej, bardzo lubię podróżować, mam prawie 30 lat i jestem prawnikiem. pozdrawiam i życze udanego pobytu w Norwegii, byłam w Danii i tez widziałam białe noce - niesamowite przeżycie, lubię Skandynawie... Magda Maciejewska
Pani Magdo, Kuba jest rzeczywiście niezwyklym miejscem, gdzie czas wydaje się stać w miejscu od pięćdziesięciu lat. Łatwo się po niej podróżuje, bo ludzie są bardzo przyjaźni, a widoki przepiękne. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej mogła Pani zrealizować swoje kubańskie marzenie i serdecznie pozdrawiam :)
Witam Pani Beato!
za 10 dni wylatujemy (żona i ja) do Ameryki Południowej. Lecimy sami, bez biura, że tak powiem w ciemno z plecakami. Dokładnie trasa nasza wiedzie z Rio przez Foz do Iguacu do Buenos Aires a później do Santiago de Chile i prosto w górę aż do Limy. Mamy zamiar spać w hostelach, a podróżować autobusami, pociągami lub lokalnym transportem między małymi miasteczkami (duże miasta nie interesują nas za bardzo). Hiszpańskim posługujemy się w stopniu podstawowym.
Czytając te wszystkie przewodniki można by pomyśleć, że Ameryka Południowa to kraj bandytów i kiedy tylko Biały wysiądzie z autobusu to od razu dostanie butelką w głowę i zostanie okradziony.
Pani Beato, czy mógłaby Pani napisać kilka słów jak to jest naprawdę z tym bezpieczeństwem w miastach i poza nimi? Czy wystarczy zachować przyzwoitą czujność, nie łazić nocami po ulicach i wtedy będzie bezpiecznie? Tak z perspektywy ludzi, którzy jadą tam po raz pierwszy.
Bardzo zależy mi na Pani zdaniu, więc niecierpliwie czekam na odpowiedź.
Serdecznie pozdrawiam, Norbert
Panie Norbercie, jest dokładnie tak, jak Pan pisze - wystarczy rozsądek i pewna doza czujności. Nie wolno chodzić po pustych ulicach ani po zapadnięciu zmroku. Nie kusić ewentualnych rzezimieszków widokiem pękatego portfela. Nie nosić na wierzchu aparatu fotograficznego ani kamery - bo dla niektórych ludzi to symbol zła, za pomoca ktorego kradnie się im duszę. Zawsze mieć na twarzy szczery, przyjazny uśmiech. Nigdy nie tracić panowania nad sobą. Być uprzejmym, cierpliwym i grzecznym. Ubierać się schludnie, żeby budzić zaufanie. I cieszyć się każdym dniem tej podróży - tego Państwu życzę :)
Dzień dobry pani Beatko :) wczoraj przeczytalam pani ksiazke "W dżungli życia" ... i postanowilam ze napisze do pani. Ta ksiazka wpadla mi w rece calkiem przypadkowo, ale ten przypadek sprawil, ze postanowilam zaczac wszystko od nowa. Po kazdej stronie czulam sie tak jakbym czytala swoje skrywane gdzies gleboko problemy, marzenia i pytania, na ktorych nie ma odpowiedzi... Cale moje 19letnie zycie nienawidzilam siebie za wszystko i za nic, szukalam akceptacji wsrod innych, rozpaczalam i nie dostrzegalam nic z czego mozna byloby sie cieszyc. Czulam ze jestem nikim. Moze gdybym wczesniej trafila na pani ksiazke to ten miniony rok szkolny nie bylby taki okropny i mokry od lez, bo teraz rozumiem ze szczescie mieszka we mnie. I ja chce go w sobie odnalezc! Zrozumialam,ze powinnam siebie kochac za to ze jestem, bez wzgedu na to jak wygladam, jaki bedzie wynik mojej matury itp. W koncu jestem na siebie skazana 24 h na dobe az do smierci :D dlatego zamiast byc swoim wrogiem bede swoim przyjacielem :) Zamierzam rozwijac swoje pasje, ktore tak dawno juz porzucilam "z braku czasu". Ale teraz znowu zaczne malowac motyle, grac na gitarze, czytac ksiazki i pisac rozprawy filozoficzne :)) Zaczelo mi tego wszystkiego brakowac i ktoregos dnia doszlam do wniosku ze zabijam w sobie to radosne dziecko, niszcze swiat, ktory byl otwarty tylko dla mnie... Dlatego teraz mam duzo do zrobienia, napewno wiele pani rad wezme sobie do serca i wybiore swoja wlasna, indywidualna droge. Chce studiowac turystyke i rekreacje, zbierac pieniadze na wyprawe do Argentyny i przede wszyskim chce sie nauczyc tolerancji i akceptacji wobec siebie, bo tego w zadnej szkole nie ucza. Dziekuje, ze odkryla pani dla nas czastke siebie. Napewno wielu mlodych ludzi ocali pani od pustki i nieszczescia. Wszystkiego dobrego, Dana.
Brawo! Jak cudownie jest żyć, prawda? Zamiast siedzieć i płakać nad własnym losem, lepiej jest otrzeć łzy i wziąć się za siebie. Odnaleźc własne marzenia i ruszyć własną drogą przez życie. Będę trzymać kciuki i wysyłać Ci dobre myśli :) Serdecznie pozdrawiam!
Dzień Dobry Pani Beato, barrrrrrdzo prosze o krótką porade. We wrześniu planuje samotną niestety(ciezko jednak znalezc wspóltowarzysza doli i niedoli w podróży) do Tajlandi i/lub Indii. No wlasnie i tu jest maly dylemat Tajlandia czy Indie, a może i tu i tu? Oczywiście chce przebyć caly kraj/kraje a niewylegiwac sie na plaży( taka sobie przygodowa tulaczka z przygodami) prosze Panią o porade:) Pewne jest ze pojade,wiec bardzo licze na kilka slów. Jestem ciekawy przygód i choćby sam to pojade( choć nieznam języka,ludzi, nigdy w tamtych stronach niebylem,-dam rade-nawet jakbym mial nocowac caly czas na tym samym lotnisku) zachętą jest Pani Osoba, która =mi się z uśmiechem i pzygodą -taką PANIĄ WIDZE, wiec jade. za kazde slowo bede z serca wdzięczny pozdrawiam z :) irek
Panie Irku, radzę Tajlandię. Jest bardziej przyjazna, bardzo uśmiechnięta i tańsza. Łatwo tasm spotkać innych podróżników (szczególnie w turystycznych miejscach i popularnych hotelach) i przyłączyć się do jakiejś grupki. Wtedy podróżuje się jeszcze łatwiej. Koniecznie proszę zabrać ze sobą dobry przewodnik - ja zawsze używam Lonely Planet, które uważam za najlepsze. Dobrze jest przeczytać choćby początek tego przewodnika PRZED wyjazdem - dowiedzieć się o kulturze, obyczajach, zagrożeniach. I szczęsliwej podróży!
Witam Panią serdecznie Nie chcę zabierać Pani cennego czasu więc od razu przystąpię do sedna sprawy. Otóż mam kilka pytań dotyczących safarii w Kenii i byłoby mi bardzo miło, gdyby znalazła Pani czas i udzieliła odpowiedzi: - jaki jest najbardziej skuteczny środek przeciw komarom i innym insektom? - wskazówki, dobre rady dla uczestników wyprawy? - czy organizuje Pani saferii w Kenii w lipcu lub sierpniu tego roku, jesli tak, to czy jest gdzieś dostępny program ? Pozdrawiam- Grażyna
Pani Grażyno, najbardziej skutecznym środkiem przeciw komarom i muchom tse tse jest odpowiedni strój - spodnie z długimi nogawkami, koszula z długimi rękawami, skarpetki i porządne buty. Dodatkowo można je spryskać płynem odstraszającym takim jak Autan albo Off, lub jakiś inny.
W lipcu ani w sierpniu tego roku nie organizuję wyprawy do Kenii. Moja najbliższa wyprawa będzie do Peru na początku września. Rady na wyprawę na safari zawarłam w mojej nowej książce "Poradnik globtrotera" oraz na mojej stronie www w "Poradniku afrykańskim". Zyczę szczęsliwej podróży!
Za oknem trochę słońca, zielone wirujące gałęzie drzew na tle szarych budynków. Są moje wyczekane wakacje, ostatnie przedmaturalne, pierwsze pełnoletnie. Chyba powinnam zacytować pewien kabaret "nie o to, nie o to". Bo przecież nie o lecie i wakacjach chciałam pisać.
Kiedyś, dawno temu wysłałam do Pani list. O uśmiechach. On pewnie jest już zapomniany, ale to nic. Teraz postanowiłam napisać jeszcze raz. Zbieranie uśmiechów jest fajną zabawą, nawet bardzo. Mam nadzieję, że Pani, gdy to teraz czyta też jest radosna, a jeśli nie to bardzo chciałabym się tą radością podzielić. Tylko czasem trudno jest ją w sobie znaleźć. Dzisiaj miała być długa noc spędzona w pociągu, a po 6 rano przywitanie Krakowa, ale tak nie będzie i dlatego jest mi trochę smutno. Ale może kiedyś? Zaczęłam robić porządki i myślę, że chyba pora je skończyć, tak więc kończę i ten list. Chyba wyszedł trochę krótki i nie na temat? A przecież ja chciałam poprosić o autograf. Wirtualnie jest trudniej, tak myślę. Ciężko jest kogoś przekonać aby wrzucił do skrzynki kopertę. Ale czasem się udaje, czasem znajduję pomiędzy ulotkami i rachunkami w mojej szarej skrzynce jakąś przesyłkę zaadresowaną "Joanna Ka....", to wiem i dlatego wciąż próbuję.
Czego mogę życzyć na dzisiejszy dzień? Albo na jutro i wszystkie kolejne dni? Odrobiny odpoczynku, więcej czasu na to co kochamy robić, spokojnego poranku przy ciepłej kawie i wieczoru przy kimś kto jest po prostu ważny. A na lato - dużo malin, pachnących stokrotek i wielu uśmiechów ze świata :-)
Przytulam ciepło, Asia
Asiu, dziękuję za uśmiechy, stokrotki i maliny :) Mam nadzieję, że uzbierasz od ludzi jeszcze milion uśmiechów, które rozświetlają życie. Ja razem z usmiechem wysyłam też do Ciebie list w kopercie i ciepło pozdrawiam :)
Witam Pani Beato
Piszę do Pani ten list,bo mnie bardzo zaciekawił artykuł w gazecie Głos Szczeciński,w którym jest opis Pani podróży pociągiem z Mwanza do Dodomy. Jestem pełen podziwu,że wytrzymała Pani w tym pociągu,który trochę czasu jechał przez terytorium Tanzanii do miasta Dodoma. Najwidoczniej Polskie koleje nie są takie złe,ale po zdjęciach pociągu zamieszczonych na Pani stronie internetowej widać,że te pociągi faktycznie nie bardzo wyglądają na sprawne technicznie. Jeśli posiada Pani jakieś niepublikowane w gazecie i na stronie internetowej zdjęcia tego pociągu do Dodomy może mi Pani je podesłać na mój mail, bo zbieram od rożnych osób zdjęcia rożnych pociągów z całego świata.
Z kolejarskim pozdrowieniem Stasiek
Panie Staśku, na mojej stronie internetowej zamieściłam te zdjęcia pociągu z Mwanzy do Dodomy, ktore wydały mi się najciekawsze. Podróż była ciężka, ale i fascynująca. Ani przez chwilę nie żałuję, że się na nią zdecydowałam. Zyczę wielu pięknych podróży (nie tylko pociągiem) i pozdrawiam :)
Przeczytałam tylko wstęp do "Poradnika Globtrotera" i zakręciło mi się w głowie. Marzę o podrózach, wolności, samotności, odwadze, gdzieś tam daleko od domu, blisko ludzi nowych, nieznajomych, niebezpiecznych i dobrych. Tymczasem czeka mnie podróż do wnętrza siebie, i myślę, że może byc podobnie ciekawie, mam nadzieję. Kiedyś odważe się na wyprawę do Ameryki Łacińskiej.By również szukac siebie.Może spotkamy sie gdzieś w trasie. :) Bardzo pozdrawiam Monika
Moniko, wyprawa w głąb własnej duszy to najpiękniejsza podróż, jaką można sobie wyobrazić. Daje poczucie własnej siły, odwagi, pomaga sobie uświadomić marzenia i cele. Nie trzeba jechac aż do Ameryki Łacińskiej, żeby wyruszyć w tę podróż. Zyczę, żebyś odnalazła siebie jak najprędzej i niezależnie od miejsca, w którym będziesz się akurat znajdowac. I oczywiście serdecznie życze spełnienia marzenia o podróży do Ameryki Łacińskiej. To magiczne miejsce :)
|