onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Trzecia skrzynka pocztowa

2893   Pojawiła się właśnie najmłodsza z naszych skrzynek pocztowych o imieniu `Trzecia`. Pochodzi z gatunku skrzynek dżunglowych, jest mocna i odważna, można do niej wrzucać listy, a ona wtedy strzela listkami z odpowiedziami.
  Aby napisać list, proszę: beata@radiozet.pl Sposób dla leniwych: kliknąć tutaj. Odpowiedzi szukajcie poniżej.


  `Biblioteka mieści się przy ul. Grodzkiej 3. Dziękuję za zainteresowanie i czekam z niecierpliwością . A pan listonosz na pewno i bez numeru ulicy nie zbłądzi, bo biblioteka mieści się w starych murach dawnego (XIII-wiecznego) Kościoła św. Mikołaja (który wbrew skojarzeniom z prezentami jest patronem podróżnych i rybaków) - pięknego budynku z czerwonej cegły z czterema wieżyczkami na szczycie, położonego malowniczo nad samym brzegiem Słupi.
  Gdyby los spowadził Panią w pobliże zachęcam gorąco do odwiedzenia nas w Słupsku (może jakieś spotkanie autorskie dla czytelników??? Na pewno mielibyśmy pełną salę!!!!).
  Pozdrawiam gorąco i dziękuję.
  Iwona Glaser`


Spotkanie autorskie chętnie, ale dopiero po moim powrocie z dżungli, czyli w maju :))) Wtedy też ma się ukazać moja nowa książka podróżnicza, więc będzie dodatkowy powód do rozmowy. Pozdrawiam, drugi tom przygód Blondynki wysyłam, BeataP.


 `Kupilismy tydzien temu bilety do Buenos Aires, powrót bedzie z Rio de Janeiro. Termin wyprawy 26/04/2003 - 13/05/03. Nigdy dotychczas nie bylismy w Ameryce Poludniowej. Chcielibysmy troche tam
pojezdzic, mozliwie duzo zobaczyc ale nie stracic przy tym fortuny.  Wiemy na pewno, ze chcemy zwiedzic Buenos i Rio. A miedzy nimi.....kompletnie nie
mamy pojecia. Kupilismy wlasnie przewodniki Pascala, bedziemy czytac.
  Chetnie wysluchamy wszelkich uwag i wskazówek, gdzie warto pojechac, jak podrózowac, czego mozemy sie tam w ogóle spodziewac.
  Pozdrawiam
  Krzysiek Mordes`


W Argentynie i Brazylii jeżdżą fantastycznie autobusy dalekobieżne, najlepsze i najwygodniejsze są marki `Marco Polo`. Wyglądają jak pojazdy dośc kosmiczne, a w środku... to jest bajka autobusowa. Radzę wybrać autobus piętrowy i zarezerwoać sobie siedzenia nr 1 i 2 na piętrze, tuż przed ogromną szybą. Widoki murowane, okrzyki zachwytu też.
  Przed wyjazdem z Buenos proszę nie zapomnieć o zwiedzeniu dzielnicy Boca - łatwo do niej dojechac autobusem z centrum - kolorową, niesamowitą, gdzie tańczy się tango na ulicach i na obrazach. W Buenos Aires można też zjeść pyszne empanady. Radzę nie stołować się w restauracjach, bo tam jest drogo i europejsko. najlepsze jedzenie jest zawsze w małych knajpach i barach przy ulicach.
  Na trasie z Buenos do Sao Paolo jest jeden punkt obowiązkowy.
  Radzę wyjechać z Buenos do miasta Posadas, a stamtąd do wodospadów Iguazu. To są najwieksze wodospady świata. Więcej chyba zachwalać nie muszę. Jest dżungla, jest woda, są śmieszne koati czyli ostronosy o pręgowanych ogonach, jest niesamowite wrażenie ogromu przyrody i potęgi natury. Na Iguazu radze przeznaczyć 2-3 dni, bo warto je zwiedzić od strony argetyńskiej i - drugiego dnia - brazylijskiej. Do Brazylii wiza nie jest potrzebna.
  No a potem - droga prosta jak strzelił do Kurytyby. Warto się zatrzymać i zwiedzić. A potem to już tylko Sao Paolo i Rio de Janeiro, gdzie wrażeń  też nie zabraknie. :))) Życze udanej wyprawy, prosze się odezwac po powrocie, pozdrawiam, BP


  `Nie wiem czy na to pytanie udzielała Pani już odpowiedzi, ale musze je zadać.
  Czy nie obawia się Pani tropikalnych chorób?
  Czytałem w którymś z Nationali historię reportera o Parku Narodowym w Boliwii. Na końcu okazało się że jakieś pasożyty tropikalne wyjadały jego mięśnie od środka. Z innej choroby którą z Boliwii przywiózł nie można się wyleczyć do końca tylko ją można zaleczyć.
  Proszę o odpowiedŸ.
  Adam Łukomski`


No tak. To jest jedna z ciemniejszych stron wyjazdów w tropiki. Ja też miałam kilka takich przypadków, których wolałabym już nigdy więcej nie przeżyć. Prawda jest taka, że choroby tropikalne istnieją i niestety najłatwiej ich łupem padają przybysze z zewnątrz, wychowani w innym klimacie i przyzwyczajeni do innej flory bakteryjnej. Nasze organizmy przystosowały się do zagrożeń europejskich, ale są bardzo nieśmiałe i kruche wobec nieznanych sobie pasożytów, wirusów i bakterii tropikalnych.
  OdpowiedŸ moja jest taka: mam świadomość możliwych zagrożeń, ale mam też rozum i zdrowy rozsądek. Znam niebezpieczeństwa, i znam też sposoby ich unikania. Jak dotychczas - przez ostatnie 10 lat wyjeżdżałam i wracałam zdrowa. I niech tak pozostanie :)))


  `Pani Beato!
  Bardzo dziękuję za odpowiedż - to był jeden z najmilszych akcentów tego ponurego poniedziałku. Wcale nie żartowałam z wiadomością, że Pani książki są prawie nie do zdobycia. Pracuje w tej bibliotece i nadal grzecznie czekam na swoją kolejkę , by przeczytać drugą część.Ale mam nadzieję,że ucieszyła Panią ta wiadomość - w bibliotece stoi wiele pozycji, które pomimo ciekawej zawartości obrastają kurzem. A więc górą blondynki!!!! Sądzę , że do sukcesu przyczyniła się też kolorowa okładka z intrygująco pomalowaną blondynką ( ktoś nie zainteresowany zbytnio tą tematyką i tak chwyci ją w rękę , by zobaczyć `ki diabeł` ).
  Nie wiem , czy żartowała Pani z wysłaniem dodatkowych egzemplarzy ( za nic nie chciałabym Pani naciągać!!!), ale z żartobliwym uśmiechem podaję adres biblioteki , gdzie Beata Pawlikowska jest czytana bez przerwy.
  Życzę Pani i sobie wielu następnych książek, które będą tak samo wyrywane sobie przez ludzi jak dotychczas.
  Adres biblioteki: Miejska Biblioteka Publiczna
                       ul.Grodzka
                       76-200 Słupsk
   Serdecznie pozdrawiam
   ciemna blondynka
   IWONA`


Wcale nie żartowałam :)) Książki piszę dla tych, którzy zechcą je przeczytać. Więc jeżeli gdzieś są czytelnicy, a brakuje książek, to trzeba na to coś poradzić. Książkę wyślę jutro ze specjalną dedykacją dla Biblioteki. Pozdrawiam :))) BeataP.
  P.S. Przydałby mi się jeszcze numer tej ulicy Grodzkiej, żeby pan listonosz nie błądził.


  `Dziękuję Pani za kolejne niedzielne audycje, które dają jak zwykle dużo do myślenia i dzięki którym choć przez chwilę bujam marzeniami w obłokach. Ostatnio, ze względu na nawał pracy nie zdążyłem z łatwym przepisem do książki kucharskiej (a w głowie jest takich przepisów dużo). Może innym razem. O książkach mowa i do nich chciałbym nawiązać. W swojej pierwszej książce, w słowie od autorki pisze Pani o swojej `walce` z natrętnymi przecinkami. Mam ten sam problem. Ale natknąłem się ostatnio na ciekawą myśl związaną z tym tematem. Oto ona:
  `I przecinek może być znakiem czasu`.
  Bardzo mi się spodobała. A co na to Pani?
  Z pozdrowieniami :)))
  Paweł`


  Bardzo piękna myśl, która oddaje cały sens istnienia przecinka :))) Przecinek jest ważny, przecinek jest zauważalny, każdy kto czyta książkę, powinien przecinki uszanować i przy każdym na moment się zatrzymać, bo po to one właśnie są - żeby uporządkować rozbiegane słowa. I dlatego przecinki trzeba stawiać z żelazną dyscypliną, a nie rzucać nimi w tekst jak ziarnkami maku, które upadają gdzie bądŸ.
  Właśnie przygotowuję następną książkę i oczywiście powstał problem przecinków, bo ja się znów uparłam :))) Pozdrawiam. BP


 `Witam!
  Mam małe pytanko, a jak jest z żeglowaniem w Ameryce Południowej ?
  Nie chodzi mi o żeglarstwo morskie ale o turystyczne zeglowanie po jeziorach!
  Pozdrawiam
  Janek`


  Hm :))) Po jeziorze Titicaca pływają Indianie w czółnach z trzciny. W jeziorze Maracaibo stoją wielkie machiny do wydobywania ropy naftowej. Nigdy nie żeglowałam... A przepraszam! Wiem! Żeglowałam po jeziorze Gatun podczas przeprawy przez Kanał Panamski. Historię podróży tym jachtem i kąpieli w jeziorze Gatun razem z kajmanami opisałam w książce `Blondynka w dżungli`. Poza to jezioro w Panamie moje doświadczenia żeglarskie nie sięgają.  

Powrót