|
|
Grecka skrzynka pocztowa (62)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Witam serdecznie!
Od dawna zbieram się, by napisać do Pani. Jest tego tak wiele... W jednym zdaniu napisałabym, "To mój Idol". Tak, jest Pani dla mnie człowiekiem godnym do naśladowania. Uczę się kochać życie.
Dziękuję, że na świecie są tacy ludzie jak Pani.
Trzymam kciuki :); powodzenia!
Ania ze Szczecina
Aniu, ja też dlugo uczyłam się kochac życie i doceniac fakt, że jestem tu na świecie i mogę ułożyc swoją przyszłośc tak, żebym mogła byc z niej zadowolona. Teraz to wiem i rozumiem, i dlatego udaje mi się zyć tak, jak zawsze pragnęłam. I Tobie życzę tego samego :)
Pani Beato, oglądając Pani wspaniałe zdjęcia, zastanawiałem się wielokrotnie, jaki sprzęt zabiera Pani ze sobą w podróże. Czy mógłbym więc zadać to niedyskretne pytanie?
Pozdrawiam serdecznie, Tomasz
Od kilkunastu miesięcy mam aparat cyfrowy, Canona 5D. Wcześniej fotografowałam prawie identycznym Canonem, ale analogowym, model EOS 3. Jestem z obu bardzo zadowolona, bo nigdy nie zawiodły mnie ani w dzungli, ani na pustyni.
Pani Beato !
Połknęłam (dosłownie !) Pani ksiażkę "Blondynka Tao". Powiem krótko, dla mnie po prostu REWELACJA !!! Czyta się ją jednym tchem. Śmiem twierdzić, że jest jeszcze lepsza niż "Blondynka u szamana" (choć ta jest także świetna) Ma Pani niezwykle lekkie pióro i doskonałą zdolność obserwacji. No i co tu dużo mówić. Na naprawdę dobrą książkę składa się wiele czynników ...... W "Tao" bardzo podobały mi się między innymi fragmenty z "morwami". Śmiałam się serdecznie. Opisuje Pani tak obrazowo, że naprawdę nietrudno sobie to wszystko wyobrazić. Tak więc widziałam a nawet słyszałam ..... . Dzisiaj pobiegłam do księgarni z zapytaniem o książki Beaty Pawlikowskiej i nabyłam "Blondynka na Kubie". Jestem bardzo ciekawa .... . Zamierzam też sięgnąć po "Blondynka śpiewa w Ukajali". Bo wszystko o czym Pani pisze, jest warte poznania. Śmiem twierdzić, że jestem Pani fanką. Sądziłam, że z tego się wyrasta, ale nawet ryczące trzydziestki mają prawo mieć swoich idoli. (choć takie określenie zupełnie mi do Pani nie pasuje)
Pozdrawiam Panią bardzo bardzo serdecznie.
Ania
Pani Aniu, wielkie dzięki za tak miłe słowa :) Może mialaby Pani ochotę przyjść na promocję mojej najnowszej ksiązki, która ukaże się w maju? Bardzo się cieszę, że piszę książki, bo to zawsze było moim marzeniem. A jeszcze większą radością jest dla mnie to, że pisze do mnie ktoś taki jak Pani i że w ten sposób możemy uścisnąć sobie ręce :)
Ludzie to bardzo dziwne stworzenia. Ciągle czekają na Boży znak, na „ głos z nieba”, który rozjaśni im drogę, który będzie odpowiedzią na pytania , które ich dręczą. I wiecznie mają pretensje , że On im nie odpowiada. Ludziom wydaje się , że znak od Boga będzie czytelnym kierunkowskazem, tablicą stojącą na rozwidleniu dróg z napisem – „To ja , Bóg, daję ci znak, którędy podążać”. Nie pomyślą, że może Bóg lubi bawić się w chowanego, że jest istotą pełna humoru i lubi zagadki. On zawsze odpowiada jeśli pytamy. Tylko my nie potrafimy odnajdywać jego wskazówek. Czy nie mógł ich zawrzeć w przypadkowo usłyszanej piosence? W książce, którą pożyczyliśmy rok temu od znajomego, ale nie mieliśmy czasu jej przeczytać? W napotkanym wczoraj w kolejce drugim człowieku, w czerwonym berecie, z którym zamieniliśmy tylko dwa słowa? W starym zdjęciu odnalezionym na strychu? Pani Beato, została Pani sprytnie wykorzystana do przekazania mi znaku od Niego w Pani książce „W dżungli życia”. Dziękuję.
Jak to jest być pośrednikiem?:)
Już za dwa miesiące czeka mnie podróż z plecakiem do Syrii i Jordanii. Pięć tygodni poszukiwań odmiennych doznań, od kulinarnych począwszy na duchowych skończywszy. To nie będzie moja pierwsza egzotyczna podróż , ale za to podróż po dwuletniej przerwie. Bardzo mi tego brakowało. Pani słowa pomogły mi zrozumieć co jest w moim życiu priorytetem i właśnie ten priorytet będę już wkrótce realizować. Bycie w drodze nadaje memu życiu sens i wzbogaca moją wyobraźnię. I chociaż trudno iść w górę rzeki, którą w moim przypadku jest moja rodzina naciskająca na podążanie z ogólnie przyjętym nurtem, ustabilizowanie się i znalezienie stałej pracy, to ten wysiłek w pokonywaniu tego prądu nadaje sens memu istnieniu i daje mi szczęście , które jakiś czas temu umarło wraz z moim ukochanym ojcem. Wiem, że tamto szczęście nigdy się już nie powtórzy, ale za to podróże przybliżają mnie do tamtego stanu najbardziej ze wszystkiego co robię. Zawsze kochałam stan przemieszczania się i poznawania nowych miejsc , teraz mam zamiar uczynić z tego mój sposób życia i jeśli się uda , to i zarabiania na to życie. Dziękuję raz jeszcze. I trzymam kciuki z powodzenie wszelkich Pani projektów Pozdrawiam Weronika
Pani Weroniko, to prawda, że ludzie nie dostrzegają znaków, jakie dostają codziennie od pozornie przypadkowych osób, nawet od drzew przy drodze i ptaków, które rano spiewają za oknem. Ale wystarczy otworzyć oczy, żeby zacząć je widzieć i nagle rozumieć :) Zdarzyło mi się to wiele razy. I mysle, że to ważna umiejętność, bo świat nieustannie zmienia się i chce pociągnąć nas za sobą w najlepszym możliwym kierunku, więc dobrze jest dostrzec ten znak i za nim podążać.
A rodzina czasem musi ponarzekac, choćby po to, żeby utwierdzic pania w przekoanniu, że wie Pani czego chce i ma Pani siłę, żeby do tego dążyć :)
Zycze Pani szczęsliwej podróży i proszę dać znać czy wyprawa się udała, serdecznie pozdrawiam :)
Pani Beato. Duzo czytam podrózach, duzo jezdze, z wykształcenia jestem geografem. ponieważ pracuje w szkole, wolne mam tylko w lipcu , do 15 sierpnia oraz najblizszy długi weekend majowy. w tym czasie z przyjemnoscia dołacze do grupy, kazde miejsce jest dla mnie atrakcyjne, mam 42 lata i jestem sama w swoich marzeniach, i nie tylko. czy mozna skorystac z pani oferty wyjazdu ? Prosze o kontakt, Agata
Pani Agato, zapraszam do działu "Wakacje dla zuchwałych", sa szczegóły pięciu wypraw, które poprowadzę w tym roku i na które mozna się zapisać: http://www.oliwkowo.pl/trips,next.html
Pani Beato co tu dużo mówić,bardzo Pani zazdroszcze w pozytywnym słowa tego znaczeniu.patrząc na Panią w programach telewizyjnych mam wrażenie,że w Pani jest początek i koniec tego co ja chciałabym zobaczyć i przeżyć.Być szczęśliwą dla mnie, to właśnie żyć w taki sposób jak Pani.Widać,że Pani nie musi przekszykiwać się w opowiadaniu, Pani wie jak jest.Myślę,że opanowanie jakie zauważyłam u Pani jest poczuciem gruntownego poznania świata i obyczajów ludzi.Pozdrawiam i życzę dużo fajnych przygód.
Bogumiła
Pani Bogumiło, szczęśliwy człowiek to taki, który nie czeka, ale sam wychodzi na spotkanie swojego przeznaczenia, radości i celu :) To znaczy, że każdy taki może być, czego serdecznie Pani życzę :) Życzę też wielu równie fajnych przygód, jakie staną się Pani udziałem i ciepło pozdrawiam :)
Szanowna Pani Beato A właściwie kochana Beatko
Właśnie przeczytałam "W dzungli życia " i jestem zauroczona. Muszę przyznać że już od dość dawna w miarę możliwości śledzę Pani poczynania i nie wiem jak to możliwe ale Pani sukcesy dodają mi sił i wiary w siebie. Widząc Panią w programach podróżniczych jestem bardzo szczęśliwa gdy mogę posłuchać relacji jak tam jest a nie "gdzie byłem ... co zrobiłem... itp"
Zawsze marzyłam o podróżach i miałam to szczęście że przynajmiej część marzeń zrealizowałam. Pozostaje jeszcze długa lista i mam nadzieję że kiedyś pokażę mojemu synowi bajecznie kolorową pustynię - Atacamę, nasze kwiaty doniczkowe na Kilimanjaro i kameleony które nie wiedzą co zrobić siedząc na białej podkoszulce.
Lektura Pani książki pomogła mi zrozumieć wiele moich własnych frustracji wieku młodzieńczego. Myślę że Pani spostrzeżenia są mi tak bliske gdyż jesteśmy właściwie równolatkami - ja urodziłam się w 1972 roku. Doskonale pamiętam stan wojenny i okres do 1989 kiedy wyprawy za granice a za ocean w szczególności były zarezerwowane dla wybranych. Moją specificzną formą buntu było to że w liceum nauczyłam się właściwie sama jęz. angielskiego i zapisałam do klubu korespondencyjnego. Z bijącym sercem czakałam na listonosza. i tak to się zaczęło.
Teraz przeżywam wspaniałą przygodę - macierzyństwo - mam 2 letniego synka. Pracuję podróżując po całej Polsce] i mam nadzieję że za kilka lat znów zacznę podróżować
Przepraszam że aż tyle napisałam o sobie ale mam nadzieję że to nie przeszkadza.
BARDZO SERDECZNIE PANI DZĘKUJĘ I PROSZE PISAĆ NASTĘPNE CUDOWNE KSIĄZKI
Sredecznie pozdrawiam
Izabela
Pani Izo, życie jest piękne kiedy człowiek jest gotowy aktywnie w nim brać udział. Tak jak pani to robi :) Zyczę spełnienia marzeń i zrealizowania planów, mam nadzieję, że spotkamy sie gdzieś przy tych kilimandżarskich kwiatach lub w ojczyźnie gekona :)
Dzien dobry,
to jedyny adres Pani jaki udało mi się znaleźć. Chciałabym napisać, że podziwiam Panią za pasję podróżnika i za wierność sobie. Też bym tak chciała, tzn podrózować :), ale czegos mi brakuje. Czasu?? Pieniędzy?? Studiuję na wymarzonym kierunku, staram się realizować siebie...Moze spełnie kiedys pozostałe marzenia...
Pozdrawiam serdecznie
Aleksandra
Marzenia pojawiają się w życiu po to, żeby je chwycić i zmaienic na rzeczywistość :) Wtedy cale zycie nabiera sensu :) Zycze wiec spelniania marzen i planowania wielu nastepnych :)
Witam! Mam pytanie w związku z konkursem. Czy wymarzona podróż może być nierealna np. ze względu na finanse, logistyczne itp.? Czy jednak musi to być wyjazd który może kiedyś dojść do skutku? Pozdrawiam Nitek
Mysle, ze to moze byc całkowicie dowolna podróż i można swobodnie puścić wodze wyobrazni :) Powodzenia :)
Witam Pani Beato! To prawda, że niewielu ludzi szuka w sobie prawdziwego powołania i niewielu je znajduje i może dlatego tylu jest ludzi nieszcześliwych. Problem jest też wtedy, jeżeli ktoś to powołanie znajdzie, ale z przyczyn obiektywnych nie może tego powołania w pełni realizować...Dziękuję serdecznie, że powiedziała Pani o Kolumbie i o tym, że nie można kłamać...To było do mnie...Muszę wiele rzeczy zmienić w swoim życiu... a potem zmartwychwstać...Serdecznie pozdrawiam,Jacek
Panie Jacku, przyznanie się przed samym sobą, że jest źle i że trzeba to zmienić wymaga odwagi, gratuluje więc, zyczę powodzenia i siły, serdecznie pozdrawiam :)
Kochana Pani Beato! Postanowiłam do Pani napisać Ostatnio często widywałam Panią w świetnym programie TVP2 "Podróże z żartem". Kiedyś byłam też słuchaczka Pani audycji w Radiu Zet "Świat według Blondynki". Kilka dni temu w księgarni wpadła mi w ręce Pani książka pt.: "W dżungli życia". Przejrzałam ją szybciutko i od razu wiedziałam, że muszę ją mieć :).
Zaczęłam czytać. Wciągnęło :). W Pani osobie sprzed wielu lat ujrzałam siebie jak w krzywym zwierciadle. Jestem niemalże taka sama, jak Pani dawniej: zagubiona. samotna, niepewna siebie, zakompleksiona, etc. Czytywałam wiele książek psychologicznych i poradników, które obiecywały, że podadzą mi "złoty środek" na życie, wskażą najlepszą drogę, itd. Po lekturze takich książek czułam się jeszcze gorzej niż przed sięgnięciem po nie. Nie czułam się na siłach, by wziąć swe własne życie w swoje ręce i pokierować nim! Jestem w trakcie czytania Pani książki. Jest naprawdę fantastyczna. Pisze Pani o rzeczach tak prostych i logicznych, że większość ludzi chyba nie zastanawia się nigdy nad nimi. A Pani doszła do tego wszystkiego sama, przeżyła to Pani na własnej skórze. Imponujące.
Postanowiłam zmienić swoje nudne życie. Skoro Pani mogła, to i ja mogę! Może każdy! Ja co prawda nie miałam nigdy tak ogromnej pasji, jak Pani - muzyki i pisania opowiadań, ale myślę, że odkrycie swej pasji i przeznaczenia jeszcze przede mną! Na pewno nie będę się zniechęcać! Wiele razy chciałam zmienić moje życie, ale kończyło się na słomianym zapale. Potem byłam na siebie jeszcze bardziej wściekła i rozczarowana swoją osobą.
Dziś piszę do Pani ten list. Jest 1.03.2007r. Ładna data, prawda? Wczoraj postanowiłam, że będzie to data wspaniała. Zacznę nowe lepsze życie. Będę dla siebie dobra, ale wymagająca. Pokazała mi Pani jak żyć i co jest tak naprawdę ważne. Chcę określić swój cel, brać z życia pełnymi garściami, nie bać się! Dziś rano wstałam bez ogromnego entuzjazmu, który często bywa złudny i szybko mija. Nie wyrosły mi wspaniałe skrzydła. Nic nie zrobi się samo. Ale wiele zrozumiałam. I nie zamierzam się poddać. Moje życie jest w moich rękach, jestem swoim własnym Dyrektorem i rozliczam się ze swego postępowania tylko i wyłącznie przed sobą. Otworzyła mi Pani oczy, Pani Beato. Jestem naprawdę wdzięczna. Poprzez wydawałoby się zwykłą książkę, zrobiła Pani dla mnie więcej niż te wszystkie "mądre" podręczniki, które wciskały mi dziwne hasła. Nie czuję się najmądrzejsza, najcudowniejsza itd. ale wiem już, że nie muszę taka być! Bo nikt nie jest idealny. Niby prosta prawda, ale dopiero teraz to do mnie doszło! W wieku 20,5 lat! Dziękuję Pani. Naprawdę dziękuję.
Asia
Droga Asiu, rzeczywiście nic nie zrobi się samo - dokładnie tak jak napisałas, a budowanie zycia przypomina czasem budowanie pałacu, w ktorym nie wszystko od razu pasuje i ktory nie powstaje wystarczająco prędko, żeby od razu w nim zamieszkac ;) Na szczęście dobry budowniczy ma plan, zgodnie z ktorym pracuje i nie zniechęca się po pierwszych problemach.
Zyczę Ci powodzenia, dobrego planu i silnych rąk, którymi zbudujesz to wszystko, co sobie zaplanowałaś ;) Trzymam mocno kciuki!!
Dzień dobry Pani Beato
Mało rzeczy lubię jeść i dla tego mama zapytała mnie, co będę jadła w dżungli... Hmm... Zaproponowałam ze zabiorę specjalną LODÓWKĘ w której będę miała mnóstwo Węgorzewskiego rosołu i pomidorówki. Ostatnio rano tata otworzył onet polski i zobaczyłam że można się zapisać na wyprawę z Panią. Ja chciałam się zapisać ale muszę mieć 18 lat. A ja 20 marca będę miała 9 urodziny...
A i mam jedno pytanie: czy Pani jest jedynaczką - bo ja nie. Mam młodszą siostrę (która czasem jest fajna a czasami-wnerwia mnie)
Proszę o imię Pani siostry albo brata
JUlia
Julio, pomysł z lodówką jest dobry, choć musze powiedzieć, że nie miałabym ochoty dźwigac dodatkowego ciężaru - oprócz mojego plecaka ;) Poza tym podczas wędrówki przez dzunglę najbardziej ciekawe jest to, że można jeść to, co jadają na co dzień Indianie - w takiej postaci, w jakiej oni to przygotowują. Zamniast lodówki proponuje więc zabranie odwagi, żeby móc sprobować jak smakują pieczone mrówki :)
Mam mlodszą siostrę Olę i brata Tymoteusza ;)
Witam Pani Beato,mam na imię Agnieszka. Mam 22 lata. Interesuje sie fotografia i podróżami. W chwili obecnej pracuje ale chcialabym wybrac sie w jedna z Pani wypraw. Gdy ogladałam Pani zdjecia po prostu zrobilo mi sie tak ciepło w piersi. Zna Pani to uczucie? Pomyslałam ze taka podróż to moja życiowa szansa, spełnienie marzeń. Kocham nature, zwierzęta. Sama mam w chwili obecnej rybki i papużki. W wolnych chwilach wsiadamy z chłopakiem do samochodu i jeździmy po kraju i podziwiamy piękno przyrody. Czy mogłaby Pani podać mi jakieś szczegóły jak można sie zapisać na taka wyprawe. Co jest potrzebne. Z góry dziękuję Agnieszka
Pani Agnieszko, w tym roku będzie pięć takich wypraw, na które zabiorę osoby chętne. Nie trzeba spełniac żadnych specjalnych warunków, wystarczy szczera chęć. Moim zadaniem jest znać zagrożenia istniejące na miejscu i chronienie przed nimi uczestników :)
Prosze zajrzeć na www.beatapawlikowska.com do działu "Wakacje dla zuchwałych" - tam sa szczegóły organizowanych przeze mnie wypraw. Miejsce w każdej z nich można także wygrać w konkursie portalu Onet.pl ;) Link do strony konkursowej z regulaminem i szczegółami jest także w dziale wypraw na mojej stronie.
Szanowna Pani Beato, Wróciłam wczoraj z pracy a na stole czekala na mnie Pani ksiażka "Blondynka na Kubie" ( prezent od męża który uważa że zagrzebałam się w dzieciach , w pracy zawodowej i pracy domowej - i nie ma we mnie juz duszy podróżnika.........po czym jak to wypowie jedzie na kolejną delegację a ja zostaje z małymi dziećmi , zakupami , kaszlem i katarami itp...) Popatrzyłam na książkę i odłożyłam koło poduszki. Zabrałam się za zwykła pracę . Około 23 .00 spotkałam ją znowu na swojej drodze ( drodze do poduszki).........no i przepadłam . Przeczytałam ponad połowę ... i dziś nie ja dzieci a dzieci mnie budziły do przedszkola. Dziś ta lektura nie będzie zaskoczeniem dlatego też dobrze przygotowałam się do delektowania następnej części . Kupiłam CD NOCE W Havanie.. czyli klimat sobie zapewniłam . Warto czekać na taką przyjemność.Będę dziś z Panią na Kubie. Serdecznie dziękuję i ciepło pozdrawiam . Bożena
Dziękuję ;) Kuba to rzeczywiście fascynujące miejsce i warto je zobaczyć na własne oczy. Muzyka kubańska też jest niepowtarzalna i dotyka takich strun w duszy, jakich nie poruszą żadne inne dźwięki... Do zobaczenia więc dziś wieczorem na Wyspie ;)
Kochano Pani Beato!
Sledze od jakiegos czasu Pani niezwykle ciekawa strone internetowa. Tam wlasnie znalazlam kacik "napisz do mnie" wiec postanowilam napisac, z nadzieja, ze otrzymam odpowiedz.
Jestem z Poznania i mam obecnie 28 lat a wybieram sie za miesiac do Peru i Boliwii z krakowskim Supertrampen. Do tej pory sie nie stresowalam, ale jak zajrzalam w kalendarz i zobaczylam, ze 23 marzec tuz tuz, troche sie przestraszylam. Musze zaczac sie konkretnie przygotowac a nie wiem od czego zaczac. Jak zna Pani jakies dobre strony internetowe lub przewodniki sprawdzone o tych krajach to bylabym wdzieczna za informacje. Kazda informacja jest dla mnie na wage zlota:) tak daleko jeszcze nie wyruszalam. jesli chodzi o strone medyczna to bylam u lekarza wiec jakies pojecie mam:) Serdecznie dziekuje i pozdrawiam Karolina Grzewinska
Pani Karolino, jeżeli jedzie Pani z biurem podróży, to nie musi się Pani pewnie martwić o najbardziej podstawowe informacje - czyli gdzie spac i co jeść. Do takich zadań najlepsze sa przewodniki "Lonely Planet". Zeby jednak trochę poznać i zropzumiec kraj, obyczaje i ludzi zanim się tam pojedzie, dobre sa przewodniki z dużą ilością fotografii - na przykład National geographic czy te wydane w serii Gazety Wyborczej.
Jesli zaś chodzi o przygotowania praktyczne, to prosze zacząć od zrobienia listy potrzebnych rzeczy, pamiętając o tym, że nie trzeba zabierac innego zestawu ubrań na każdy dzień, a wprost odwrotnie - minimum ubrania, najklepiej takie rzeczy., ktore mozna szybko wyprac i wlozyc na siebie rano. I niech pani zostawi dużo wolnego miejsca w plecaku na wszystkie pamiątki, jakie bedzie Pani chciala przywieźć z Peru :)
Dzień dobry Co prawda mam dopiero 15 lat, ale uważam Panią za moją idolkę i w przyszłości chciałabym być taka jak Pani Pani opowieści o dalekich krajach są niesamowite. Jest Pani tak naturalna... Ja także chciałabym tak podróżować Co prawda narazie byłam tylko w Niemczech i w Czechach, ale już w 1 maja lęcę do Anglii... no i narazie wszystko jeszcze przede mną Jest Pani naprawdę wspaniała! Powodzenie w Afryce... ach jak ja Pani zazdroszczę...
pozdrawiam Zuzia
Zuziu, najważniejsze w zyciu to wiedziec czego się pragnie - bo tylko ten, kto wie, czego chce, może to osiągnąć :) Zyczę Ci spełnienia wszystkich planów i zamierzeń, także tych podrózniczych, serdecznie pozdrawiam :)
Dzieńdobry Pani Beato,
piszę bo chciałbym Pani podziękować za Pani obecność w radiu zet. Nie wyobrażam już sobie weekendu bez świata według blondynki.
Od ładnych paru lat Pani audycje i podróże inspirują mnie do zmagań z samym sobą. Mam 20 lat, pięć lat temu poważnie zachorowałem na serce,od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło, zabrakło stagnacji której badz co bądz potrzebowałem i tę "stałość" dały mi właśnie Pani audycje i podróże, niedalekie bo w nasze kochane Tatry. Wczoraj właśnie wróciłem z gór do Warszawy, przynajmniej dwa razy do roku, zimą(poszusować na stokach) i na jesieni(pochodzić po górach w sekrecie przed lekarzem)muszę tam pojechać,bo to miejsce, góry same w sobie, są stałym elementem,nic się z nim nie dzieje co daje mi poczucie bezpieczeństwa,ponieważ cokolwiek by sie nie tu nie działo to wracając tam,zawsze za oknem wynajmowanego pokoju zobacze Giewont a po zmroku światło ze schroniska na Kasprowym Wierchu, światło nadziei.
dziękuję i pozdrawiam
Łukasz z Warszawy
Panie Lukaszu, dobrze jest mieć taką kotwicę w świecie, ktory nieustannie sie zmienia. Dla niektorych jest to ulubiona piosenka, dla innych - ukochane miejsce, gdzie czlowiek czuje sie bezpiecznie. Zyczę cudownych wedrówek, zdrowia i nadziei, którą widac nie tylko z okna pod Giewontem... :)
Dzień dobry pani Beato.
Mam na imię Remik, 21 lat i jestem pani fanem.
Pisze do pani bo zawsze chciałem panią poznać, pojechać z panią na jakiś wyjazd, ale to chyba na razie pozostanie w sferze marzeń - mam nadzieje że to marzenie się kiedyś spełni. Piszę bo podziwiam pani chęć odkrywania, przeżywania, niewiem czy moja przyszła praca pozwoli mi na takie wyjazdy na jakie jeżdzi pani, na taki pobyt w świecie gdzie nie ma prądu, bierzącej wody, kompletnie żadnej cywilizacji nie mówiąc już o zegarkach odmierzających czas, telefonach komurkowych i internecie. Wciąz marzy mi się, że tak powiem ucieczka do takiego innego zupełnie świata, jeśli tu mam czas to też tak uciekam - bez telefonu i zegarka - do lasu, nad wodę, gdzieś gdzie można poczuć zapach trawy, zobaczyć wiatr, usłyszeć malego ptaka, zasmakować powietrza i prawie dotknąc marzeń.
Chcialbym tak właśnie odwiedzić Namibię, RPA, Dolinę Konga, Tanzanię, rów tektoniczny z jego jeziorami i inne miejsca Czarnego Lądu, na dzień dzisiejsz zwiedzam Polskę i jadę bez planu tylko z minimalnym funduszem na przeżycie, nie martwię się gdzie będę spał bo zawsze zostaje korytarz pociągu, jakiś dworzec czy wiejska stodoła za zgoda gospodarzy, warzne dla mnie jest tylko żeby poczuć klimat jakiegoś miejsca wszyskimi zmysłami, wówczas nawet najgorsza pogoda nie jest przeszkodą, może być nawet atutem w niektórych sytuacjach.
Chciałem też zapytać co panią ciągnie do poznawania - z kąd co się bierze, dlaczego taka nazwa a nie inna, z kąd chec aby poznać historię przedmiotów i miejsc.
Wiem, że kiedyś spełni się moje marzenie o Afryce i kto wie, może nawet będę mial tam swój kawałek ziemi, który pozostanie własnością zamieszkałych go lokatorów, przecież wystarczą mi 2 dzewa na chamak a nie willa z basenem gdyż wszystko straci na swej wartośći.
Odpisze mi pani?
Pozdrawiam i życzę udanych wypadów w amazoński las tropikalny:)
Remik;)
Do poznawania świata ciągnie mnie ciekawość i chęć posmakowania wszystkiego na własnej skórze. Zawsze wyobrazałam sobie jak wyglądałoby moje zycie gdybym urodziła się w amazońskiej wiosce albo na afrykańskiej sawannie czy w Himalajach... teraz podróżuję po to, żeby doświadczyc tego i posmakować wszystkimi zmyslami :)
Zycze zrealizowania planów podróżniczych i do zobaczenia na szlaku :)
Witam nazywam się Aneta pisze do Pani z nietypowa sprawą może zacznę od tego że interesuje się podróżami i chcę zobaczyć cały świat :)ale najbardziej fascynuje mnie Afryka i jest moim marzeniem żeby tam pojechać poznać dzikie zwierzęta, przyrodę i znalazłam w internecie stronę na której jest propozycja dla młodych ludzi żeby pojechali jako wolontariusze do afryki do opieki nad zwierzętami np. lwami lecz się obawiam czy nie są to osoby które próbują wyłudzić pieniądze lub zabrać do obozu pracy chciała bym zasięgnąć przed podjęciem tej decyzji Pani opini na ten temat jeżeli zechce ją Pani napisać (str tej firmy(http://www.migacztravel.pl/index.php?id_dzialu=5))serdecznie pozdrawiam Aneta
Nie znam tej firmy ani organizacji miedzynarodowej, na ktorą powołuje się organzator tegoi wyjazdu. Zawsze jednak obowiązuje zasada, żeby za nic nie płacić z gory. Jezeli ma Pani ochotę na taki wolontariat, to radzę napisac tam, poprosić o więcej informacji, przysłanie umowy, spotkanie itd. Wtedy powinno sie okazać czy to poważna propozycja, czy nie. Zyczę powodzenia :)
Droga Pani Beato!
Nie piszę, aby rozwiązała Pani moje problemy życiowe, czy pokazała własną ścieżkę życia… Piszę, by wyrazić swoje uznanie dla wielu cennych wskazówek, zawartych w Pani książce „W dżungli życia”. W ostatnim czasie przeczytałam wiele książek biograficznych, jednakże ta, jest czymś więcej, zawiera przesłanie… Książka ta skłoniła mnie do refleksji nad własnym życiem. Ich wynik mija się oczywiście ze stanem oczekiwanymJ Mam wiele marzeń, część z nich zapewne realizuję, jednak czasem mam wrażenie, że zajmuję się wszystkim i niczym. Niewątpliwie skupienie się na jednym lub kilku wybranych marzeniach byłoby lepszym rozwiązaniem, bo tylko wówczas pochłonęłyby mnie one bez reszty. Może to dziwne, ale zawsze zazdrościłam ludziom, którzy mają życiową pasję… Teraz wiem, że ja też zapewne ją mam (wspomniana zasada priorytetu), tylko wystarczy ją odkryć w głębi swej duszy i rozwijać krok po kroku. Dziękuję!
Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów życiowychJ Aśka
Pani Asiu, trafiła Pani w samo sedno :) Poczucie niespełnienia i tego, że czas przeplywa miedzy palcami, podczas gdy nie dzieje się nic znaczącego bierze się stąd, że czlowiek zajmuje się wieloma drobnymi sprawami, a nie robi niczego nap-rawdę ważnego, nie ma czasu na zajmowanie się tym, co dla niego jest najwazniejsze, nie potrafi wskazać swojego celu ani do niego dążyć. Niech Pani postawi przed sobą jeden cel do zrealizowania - zgodnie z zasada priorytetu - i podporządkuje mu inne, mniejw ażne rzeczy, wtedy wszystko znów będzie mialo sens :)
Droga Pani Beato!
Piszę ten list, ponieważ mam problem i nikt mnie nie rozumie. Do tego jest to z pozoru mały problem, który staję się wielki, bo w zasadzie jest niejasny... Eh.... Zacznijmy od początku: Nazywam się Ania i mam 14 lat (tzn. prawie 14 lat... pełnie będzie w czerwcu :)) i już tu zaczyna się problem, bo bardzo przeszkadza mi moje położenie i to, że inni coś mogą a ja NIE (chodzi tu głównie o różnicę dorośli-dzieci i szkołę) np. W szkole: Nauczyciele mają ciepłą wodę a my uczniowie NIE mamy, bo na to nie starcza pieniędzy! I jak ja mam umyć ręce?? Lodowatą woda i to bez mydła (które w łazience nauczycieli sobie leży i czeka, trzeba zaznaczyć też, że my do tej łazienki wstępu nie mamy, bo inaczej pożyczyłabym sobie to mydło) bo mydło można wrzucić do toalety i zrobi się piana (im się wydaje, że dla nas to takie śmieszne, co jest raczej nieprawdą, bo my jesteśmy jednak cywilizowani i wiemy do czego służy mydło...) a nawet po tej zimnej wodzie nie mam w co wytrzeć rąk! (chyba, że we własne ubranie co nie jest cywilizowanym sposobem... to tak jak z mydłem i pianą) A dlaczego nie mam w co? Bo papierem można by było zatkać toaletę! (ha-ha-ha-ha)
Nie wspomnę już o lustrze., które można by było stłuc zamiast się przy nim uczesać... Nie rozumiem dlaczego nauczyciele myślą, że zaraz zepsujemy coś co jest nam potrzebne... Nie jesteśmy szkołą dzieci nadpobudliwych. Jesteśmy małą ale normalną szkołą w małej miejscowosci, której szczerze mówiąc nie lubię. Najbardziej irytuje mnie to, że mogłabym mieszkać w górach które tak kocham. I prosiliśmy o mydło (rodzice również) lecz zawsze były te same odpowiedzi- "Nie ma pieniędzy" (szczerze mówiąc skoro nie ma pieniedzy na wodę to ciekawi mnie skąd wzięły się pieniążki na nowe meble do gabinetu dyrektorki...?) lub "Zaraz wszystko popsują" Mam tego serdecznie dość, bo dzisiaj mało brakowało a wyszłabym ze szkoły podczas apelu ale stoczyłam walkę ze sobą i wściekła zostałam jeszcze dwie godziny. Chodzi o identyfikatory. Dostaliśmy najbrzydsze jakie mogły być. Beznadziejnie żółte z imieniem i pierwszą literą nazwiska ("bo niektórzy nie mają brzydkie nazwisko i nie chcą by było widoczne" lecz wypowiadająca e słowa dyrektor swoje nazwisko dumnie wydrukowała większymi literami na środku...) Ale to mało, bo że brzydkie to brzydkie ale jest przykazane, że musimy je nosić po lewej stronie na piersi. Ale ja chce sobie go przypiąć na smycz na szyje. "Nie wolno, bo za to obniżamy ocenę ze sprawowania"
Mi w szkole wszystkiego nie wolno! Nie wolno przekroczyć mi progu, nie mogę patrzeć w okno podczas w-f nie mogę nie słuchać nauczyciela, nie mogę zapomnieć identyfikatora, nie mogę nie mieć dzienniczka ucznia, nie mogę opuszczać piętra na którym mam lekcje, bo spóźnię się na nią (szkoła wcale nie jest taka duża, i tak naprawdę to się raczej na lekcje nie spóźnia, bo to nauczyciele się spóźniają i jest duużo czasu na dojście do klasy- wiem, bo próbowałam) nie mogę się spóźniać, nie mogę wagarować, nie mogę "pyskować", nie mogę wyjść z klasy bez pozwolenia nauczyciela i nie mogę ubierać się jak chcę. Ale za to muszę bardzo wiele rzeczy!
Czuję się jak w więzieniu. A ja nie chcę tak! Do tego nauczyciele pogarszają sprawę swoją złośliwością. Noszę wiele bransoletek, które na rosyjski i w-f muszę zdejmować, bo przeszkadzają! Wszystkim tylko nie mi! Dlaczego ja stale muszę się im podporządkowywać?? Dlaczego pani od muzyki zawsze karze mi isć do łazienki i się uczesać? Skoro tam nawet nie ma lustra!! No dobrze, może wyglądam jak wiedźma... Ale ja chcę tak wyglądać!!!
Do tego jestem samotna, a samotność baardzo boli (pewnie wie Pani jak bardzo) W przyszłości chciałabym być podróżnikiem, tłumaczem lub/i dziennikarką. Chciałabym móc wyjechać i wrócić kiedy będzie mi się podobało. Chce żyć chwilą. W zasadzie ciągle myślami jestem daleko, daleko i z tąd uwagi nauczycielek przez co jeszcze bardziej znienawidzam szkołę. W zasadzie nie uczę się najgorzej... Uczę się dla siebie. Ale to nie jest problemem. I gdzie my mamy się wszyscy podziać? Dzieci i młodzież?Na podwórku nie, bo za głośno. (U nas na podwórku mieszka pan który krzyczy i pani która rzuca doniczkami, ja jeszcze doniczką nie dostałam, ale "kolega" tak) na klatce nie wolno, włóczyć sie nie powinno, szczególnie gdy ciemno a przeważnie gdy kończymy szkołę jest już ciemno. Tylko dom-szkoła. Ciągła monotonia, która mnie bardzo denerwuje. Jeśli spełnię swoje marzenia to ona zniknie. Wiem, ze je spełnię, ale jak to nie wiem ;
Szczerze mówiąc im głębiej wyobrażam sobie swoją przyszłość ona staje się bardziej skomplikowana. Na razie żyję chwilą :) Każda pogoda jest wspaniała na spacer. Gdy pada deszcz i wszyscy mówią, ze jest beznadziejna pogoda, ja uważam ją za cudowną i idę na spacer lub na rower. Jaka ja więc jestem??
Wciąż narzekająca buntowniczka której się wszystko nie podoba, czy optymista która wszystko uważa za piękne? Nawet tego nie wiem, choć zawsze myślałam, że świetnie sie znam. Więc kim jestem i jak mam dowiedzieć się tego dowiedzieć? Czy mam na tyle silnej woli aby spełnić swoje marzenia?
Dlaczego wszystko jest tak niesprawiedliwe? Czy na pewno nie można tego zmienić? Czy to dobrze, że jestem inna niż wszyscy?
Na koniec chciałam przeprosić za tak długi list... Naprawdę nie chce pani przemęczać ale gdy panią słyszę i gdy czytam pani książki od razu robi mi się cieplej :) Ma pani tak melodyjny głos, że az ma się ochotę pani słuchać :) Pani książki są wspaniałe :) Od dawna anonimowo czytam Pani dziennik. Dziękuję że jest :) Przeczytałam trzy i będę czytać dalej. Lubię jeszcze czytać pana Fiedlera, pana Burcharda i innych. Lubię czytać książki, bo wypełniają mój czas i niektóre przybliżają marzenia a postacie obecne w książkach stają się przyjaciółmi, którzy choć drukowani wypełniają samotność. Dziękuję za przeczytanie, za możliwość napisania do Pani, za wspaniałe książki i za stronę Oliwkowo i serdecznie Panią pozdrawiam :) Ania
Aniu, zastanow się co jest naprawdę ważne. Po co tak sie martwić i przejmować tym, co trwa tylko chwilę i na co - jak sama przyznajesz - nie masz żadnego wpływu?...
Zobacz ile siły, czasu i energii poświęciłaś na to, żeby poskarżyć się na to co sie denerwuje. A gdybyś przestała myśleć o tym, co Ci przeszkadza i skoncentrowała się na tym, co jest najwazniejsze? Na tym, co chcialabys osiągnąć, kim chcialabys być, jaki jest cel Twojego zycia?... Zauwazyłam, że ludzie chętnie zajmuja się różnymi wkurzającymi drobiazgami w otaczającej ich rzeczywistości - np. narzekają na polityków, pogodę czy złego szefa - bo to daje im pozorne wrażenie aktywnosci i działania. Ale w rzeczywistoścvi do czego prowadzi takie narzekanie? Do niczego. Trzeba swoją energię koncentrować na konstruktywnym dzialaniu, budowaniu swojego zycia i zmieniania go na lepsze. Radzę Ci więc spróbować ignorować te wkurzające rzeczy, ktore dzieją się w szkole. Wykorzystaj ten czas i siłę na budowanie swoich marzeń i swojej przyszlości. Naprawdę warto!
Witam Pani Beato,
Postanowiłam do Pani napisać, muszę przyznać, że chciałam to zrobić zaraz po tym jak jednym tchem przeczytałam "W DŻUNGLI ŻYCIA" jednak później się rozmyśliłam. Dziś piszę, ponieważ uważam Panią za bardzo mądrą osobę, ajakakolwiek szansa otrzymania porady od Pani napawa mnie nadzieją.
Dokładnie za tydzień skończę 18 lat. Czuję, że znajduję się w ważnym momencie życia. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej mam wiele obaw. Nie wiem sama do końca w czym tkwi mój problem, ale chyba boję się, że nie uda mi się zrealizować marzeń. Miotam się między myślami, cały czas poszukuję i gubię się w tym. Być może Pani dostaje setki takich listów, przepraszam, że zanudzam, ale mimo to liczę, iż mi Pani odpowie. Chodzę do drugiej klasy w jednym z poznańskich ogólniaków. Wir obowiązków, braku czasu, ciągłej nauki spowodowały, że przestały mnie cieszyć drobiazgi. Naprawdę szczęśliwa jestem będąc na wakacjach w pięknych miejscach wraz z rodziną. Wtedy myślę tylko o tym jakie życie jest wspaniałe. Ale w czasie roku szkolnego, a szczególnie od niedawna ciągle zastanawiam się co dalej z moją przyszłością. Chodzę do klasy matematyczno-geograficznej. Nie lubię matematyki, a jeśli chodzi o geografię to zależy. Nie mogę powiedzieć, żeby uczenie się na pamięć tras ropociągów, gazociągów i magistrali wodnych było szczególnie interesujące, nie oszukujmy się, ale w szkole uczymy się mnóstwa bezsensownych rzeczy. Zdecydowałam jednak, że geografia jest mimo wszystko ciekawa i zdam ją w przyszłym roku na maturze. Nie wiem jednak ciągle jaki kierunak studiów wybrać. Zawsze lubiłam pisać, poszłam do klasy hum., ale po kilku tygodniach stwierdziłam, że nie zniosę tak dużej ilości historii i zmieniłam profil.
Zastanawiam się nad zdawaniem WOS-u, oprócz geografii. Nie wiem jednak czy dam radę, gdyż musiałabym nauczyć się tego przedmiotu zupełnie sama, lubię czytać gazety, ale nie wiem czy sama dam radę przyswoić odpowiedni materiał, gdyż ten przedmiot mam w szkole tylko przez rok, w 3 klasie. Chciałabym studiować psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, ale żeby toosiągnąc musiałabym bardzo dobrze zdać maturę również z języka polskiego, oczywiście rozszerzoną. Wiem, że trzeba próbować realizować swoje marzenia, ale boje się co zrobię i jak zareaguję w razie porażki. Proszę Panią o jakąś życiową poradę i wskazówkę. Aha, jeszcze jedno, zaczęłam jakiś czas temu pisać książkę, to dopiero początki, ale marzę o tym, żeby kiedyś, gdy ją skończę, została wydana, czy myśli Pani, że to możliwe?
Przepraszam za ten zbyt długi list, ale wierzę, że mnie Pani zrozumie, bo kiedyś miała problemy w odnalezieniu szczęścia. Pani się w końcu udało, ja marzę o tym każdego dnia, ale tak naprawdę marzę o spełnieniu marzeń, bo mam kochaną rodzinę bez której byłabym nieszczęśliwa, czyli ja jednak jestem szczęśliwa? Pewnie tak! Chciałabym kiedyś zobaczyć Góry Skaliste w Ameryce Północnej, są piękne. Przepraszam jeśli w liście pojawiły się jakiekolwiek błędy, ale nie chcę go czytać, bo boję się, że odmyślę się i go nie wyślę.
Dziękuję za wyrozumiałośc, pozdrawiam "Lady"
Droga Lady, ludzie zwykle w naturalny sposob oczekują, że zycie będzie fajne, i nie przypuszczają ani przez moment, że trzeba w to włożyć troche wysiłku. Jesli pytasz mnie o radę, to odpowiem, że trzeba nauczyć się myśleć pozytywnie. trzeba nauczyć się doceniać toi wszystko, co się ma.
Piszesz, że nie wiesz czy uda Ci się zrealizowac marzenia, że się miotasz. Sztuka polega na tym, żeby zatrzymac się w tym codziennym pospiechu, zaplanować to, co pragnie sie osiąganąć, a potem zacisnąć pięści i być silnym, i zwyciężać. To samo nie przychodzi. Nad swoją siłą i skutecznością trzeba pracować. Ona w Tobie jest, ale nigdy nie próbowałas jej znaleźć, bo ludzie zwykle przeslizgują się po swoich marzeniach i myślach, nie próbując zamienić ich na rzeczywistość.
Bądź więc wojownikiem, to uda Ci sie zdobyć wszystko, czego pragniesz. Działaj, pracuj nad sobą, zmieniaj to, czego w sobie lubisz - a zostaniesz mistrzem świata. Tego Ci życzę :)
mam dopiero 16 lat, pomysli pani sobie ze jestem jakims tam gówniarzem co nic nie wie, ale po przeczytaniu pani książki ’w dzungli zycia’ moja chierarchia wartości nieco sie zmieniłaa właściwie nie... zmieniła się diametralnie. nic juz nie jest na tym samym miejscu. ta ksiązka w pewnym sensie mnie wyzwoliła, i za to pani dziękuje ;*
Michale, ciesze się, że moja książka trafiła do Ciebie we właściwym momencie, po to własnie ją napisałam i doskonale pamiętam jak się czułam mając 16 lat :) Serdecznie Cie pozdrawiam
Dzień dobry Pani Beato! Z tej strony Kuba z Mechowa/woj. zach-pom. Jestem Pani wiernym wielbicielem! Oglądam właśnie zdjęcia, które Pani robiła na różnych wyprawach. Bardzo mie się podobają, szczególnie te z wocami tropikalnymi! Pozdrawiam Panią bardzo gorąco!
Dziękuję, ja także pozdrawiam i zyczę, żebys mógł wszystkich tych owoców tropikalnych sam spróbowac, bo to całkiem nowy swiat smaków :)
Mam na imię Ania. Czy mogłabym zadać kilka pytań związanych z Pani zawodem?
Chciałabym dowiedzieć się ile lat poświęciła Pani na naukę i jakie szkoły zaszczyciły się obecnością Pani. Pytam się, ponieważ chciałabym pójść w Pani ślady - wiem, że są to dość dalekie plany .... (mam 13 lat)
I pomyślałam, że mogłabym napisać do Pani.... Wierzę, że nie zlekceważy Pani tej wiadomości i odpisze....
Czekam na pozytywną bądź negatywną odpowiedź....
Z poważaniem
Ania
Droga Aniu, na naukę poświęciłam cale zycie i wciąż codziennie ucze się czegoś nowego. Moim zdaniem to jeden z warunków bycia dobrym podróznikiem, pisarzem czy dziennikarzem - miec zawsze oczy szeroko otwarte, poznawać, starac się zrozumieć ludzi i świat...
Jesli zas chodzi o szkoły, to dwa razy zaczynałam studia, ale rzucałam je i ostatecznie zadnych studiów nie skończyłam.
Zycze Ci odnalzezienia dobrej drogi przez zycia i tego, żebyś była szczęśliwa z tego kim jesteś :)
|